Rozdział trzynasty

1.6K 122 48
                                                  

Jasper POV:

Zafascynowany obserwuję działania Oscara, człowieka od piercingu i tatuażu. Pracował ze mną od lat, przekuwając sutki moim dziewczynkom. Nie było ich wiele, bo oprócz Nadii, Laury i Noemi, żadna nie okazała się być dla mnie wyjątkowa.

Nadia nie była zadowolona z tego, iż chciałem ją oznaczyć i mimo walki wylądowała na łóżku. Wiedziałem, że nie pójdzie tak łatwo, dlatego zdecydowałem się na odrobinę środka uspokajającego. Dzięki temu przestała walczyć, wyciszyła się, ale wystarczyła igła wbita w sutek, aby ciszę przeszył jej rozdzierający bębenki krzyk. Oscar twierdził, że ból nie jest tak straszny, jednak każda kobieta reagowała na niego inaczej. Jedne prawie nic nie czuły, drugie wrzeszczały wniebogłosy. Tak było z Nadią.

- N-nie chcę - chlipie cicho, cała drżąc. Trochę popłynęła przez środek uspokajający, bo jej głowa przechylała się od lewej do prawej, jakby nie miała nad nią władzy.

- Zaraz będzie po wszystkim - Oscar uspokaja ją, klepiąc po ramieniu - Już założyłem kolczyk, jeszcze jeden i będziesz wolna, cukiereczku - puszcza jej oko, choć nie jestem pewny, czy to widzi - Gotowy? - zwraca się do mnie, trzymając w palcach igłę.

- Działaj - po moich słowach przebija drugi sutek, a Nadia reaguje dokładnie w ten sam sposób. Odrywa plecy od łóżka, wygina je i krzyczy z bólu.

- Ciii, już prawie - Oscar wsuwa kolczyk do środka i odsuwa się, prezentując swoje dzieło.

- Jesteś geniuszem - kręcę głową z uznaniem, obserwując seksowne sutki z koczykami. W środku jest mała sztanga, a po bokach urocze kuleczki - Spodobają jej się.

- N-nienawidzę cię - syczy pod nosem, nie otwierając oczu. Nawet w takim stanie jej cięty język nie odpuszcza.

- Trzeba przemywać i przez kilka dni nie zakładać stanika. Będę miał ją na oku, szefie.

- Dzięki, Oscar - rozpinam pasy na jej nogach i nadgarstkach i biorę na ręce. Głowa Nadii opada przez moje ramię, kiedy idę długim korytarzem i docieram do naszego pokoju. Ostrożnie odkładam ją na łóżko, pozbywam się sukienki i wyjmuję z szuflady świeże prześcieradło. Jest lekkie i zimne, sprawdzi się idealnie.

- Boli - uchyla powieki i patrzy na mnie nieobecnym wzrokiem.

- Niebawem będzie lepiej, króliczku. Przetrwasz to, bo jesteś dzielną dziewczynką, prawda? - siadam obok, odgarniam jej włosy i głaszczę po policzku. Prawie odlatuje, nim składam na jej ustach pocałunek.


Zostawiam Nadię i zmierzam do mojego biura. Muszę posiedzieć nad kilkoma ważnymi sprawami, w tym przejrzeć zdjęcia dziewczyn na kolejną aukcję. Vlad obserwował czternaście, czekając na moje potwierdzenie. Jeśli któraś z nich mi się spodoba, jej los zostanie przesądzony.

- I jak szefie? - Vlad wchodzi do środka, zajmując miejsce przed biurkiem - Któraś się szefowi spodobała?

- Na pewno ta - wystawiam zdjęcie, pokazując mu słodką brunetkę w krótkiej, czarnej spódniczce.

- Ach, ta. Niezła torpeda na żywo. Emilio ma ją na oku, ponoć prowadzi strasznie nudne życie.

- Dobrze się składa, odrobinkę je urozmaicimy - uśmiecham się, oglądając dalej. Dziewczyny są naprawdę wyjątkowe, młode, bardzo atrakcyjne. Zawsze staram się zamykać w przedziale dwudziestu dwóch lat, chyba, że klient ma specjalne zamówienie i życzy sobie na przykład doświadczoną trzydziestkę - Jak miewa się Jason?

- Nie za dobrze - Vlad prycha, podając mi telefon. Na wyświetlaczu ukazuje się zdjęcie mojego dawnego przyjaciela, w towarzystwie Jessiego oraz Laury. Ach, moja urocza, słodka Laura. Miałem z niej pociechę, była idealna pod każdym względem, kiedy już spiłowałem jej ostre pazurki. Miała sporo szczęścia i mogła wrócić do domu. Gdyby nie Nadia, nadal by tu tkwiła - Cały czas węszy, ale nie jest nawet blisko.

- I tak ma pozostać, Vlad. Jason Daniels za nic w świecie nie może zorientować się, gdzie przebywa Nadia, zrozumiałeś?

- Oczywiście, szefie! Posprzątałem wszystkie ślady, nie ma opcji, że nas tutaj znajdzie.

- Na to liczę. To nie jest jeszcze odpowiedni czas na spotkanie. Muszę złamać Nadię, dopiero potem mogę ponownie stanąć z nim twarzą w twarz.

Dirty Revenge - Part IIWhere stories live. Discover now