#25

32 2 0
                                          

Po kilkunastu godzinach lotu wreszcie dotarliśmy do Niemiec. Byłem w cholerę zmęczony  i do tego dochodzi zmiana czasu. Odebrałem swój bagaż i opuszczając lotnisko zauważyłem Lin i stado dziennikarzy, którzy wręcz ją miażdżyli. Nieświadomy tego co zaraz się stanie stałem w miejscu i gapiłem się. Jeden z dziennikarzy nagle mnie zauważył i zaczął biec w moją stronę a za nim reszta. Caroline szybko pobiegła do samochodu a ja stałem jak słup soli i czekałem na wybawienie.

- Czy to prawda, że Caroline i Pan jesteście małżeństwem?

- Kiedy doszło do ceremonii?

- Jak się pan czuje jako żonaty mężczyzna?

- Co na to pańskie fanki?

- Czy małżeństwo wpłynie jakoś na pana karierę?

Pytania leciały jak z karabinu maszynowego a przed moja twarzą było co najmniej z pięć mikrofonów. Jakie małżeństwo do cholery?!

- Andreas, stary! Tutaj! - Stephan zaczął machać ręką bym go zauważył. Było to dośc trudne do zrobienia przez tych wszystkich dziennikarzy. Udało mi się przepchać wśród nich do samochodu Stephana.  Wrzuciłem walizkę na tylne siedzenie i szybko zająłem miejsce pasażera. Mój kumpel odpalił pojazd i odjechaliśmy z piskiem opon.

- No, stary. Ty to zawsze jak zmienisz życie to o 180°. Zostałeś gwiazdą?

- Oszalałeś? Nawet nie wiem o co im chodzi. Gadali o jakimś małżeństwie. Który z was się hajtnął?

- Żaden. Raczej ty mi powiedz, kiedy to się stało?

- Ale co?

- No ożeniłeś się. Od kilku dni całe Niemcy żyją tym wydarzeniem. Wszystkie gazety się o tym rozpisują. Twoja matka rozpacza, bo jej nie zaprosiłeś a my musieliśmy zrobić spóźniony kawalerski bez przyszłego pana młodego. - zaczął machać ręką mając wzrok wlepiony w drogę.

- Jakie kurwa małżeństwo? Z kim niby? Jak ja nawet dziewczyny nie mam.

- Kurwa z Caroline a z kim niby?! Myślisz, że dlaczego ją tak zaatakowały te hieny? Dwie sportowe dumy narodowe są małżeństwem! Stary, gratulacje!

- Stephan, nie wziąłem żadnego ślubu. To jest jakaś jedna, wielka ściema. Widzisz na moim palcu obrączkę? - pokazałem przyjacielowi moją dłoń.

- No nie. To w takim razie skąd ta plotka?

- Nie mam zielonego pojęcia. Nikt nie wie o tej mojej wkrętce prócz tego gościa i was. Może mnie poznał? Jak mówił można było usłyszeć niemiecki akcent. Wypatroszę go jak tylko go znajdę!

- Stary, spokojnie. Wydasz oświadczenie w tej sprawie i uciszysz plotki.

- Kurwa mać! A wszystko powoli się układało. Nawet liczyłem na to, że ona do mnie coś poczuła.

- Czekaj, czekaj. Czy ja o czymś nie wiem?

- Przespaliśmy się po imprezie ale Lin od tego incydentu się do mnie nie odzywa.

- Serio? Jakim cudem do tego doszło, co? Przecież ona traktuje cię jak brata. W życiu by się z tobą nie przespała. Prędzej przespała by się z Eisenbicherem co też jest w sumie niemożliwe.

- Mam ci opowiadać ze szczegółami? Musisz uwierzyć mi na słowo. 

- Okej, okej. Widzę, że nie jesteś w nastroju. Pamiętasz, że zaczynamy niedługo treningi?

- Wiem, jeszcze nie mam sklerozy.

- Ogarnij sobie wszystko i wróć do treningów z poukładanymi myślami. Inaczej nic z tego nie wyjdzie.

- Ty lepiej uważaj na drogę a nie na moje myśli. - posłałem mu gniewne spojrzenie.

- Dobra. Widzę, że dzisiaj jesteś nie do życia. 

Reszta drogi minęła w ciszy. Stephan odezwał się dopiero gdy wjeżdżaliśmy na moje osiedle.

- Odstawię cie przed blokiem i spadam. Dzisiaj chyba nie masz ochoty na towarzystwo a poza tym Marlene na mnie czeka. - powiedział skupiony na drodze.

- Mieszkacie razem? - zapytałem zdziwiony.

- Tak, od niedawna. Jesteś zły?

- Nie, no co ty. Jestem tylko w szoku, bo nie jesteście długo razem.

- To nie wszystko. - zatrzymał się przed moim blokiem, zaciągnął hamulec ręczny i wyjął telefon.

- O co chodzi? 

- Co sądzisz? Nada się? - włączył na telefonie zdjęcie pierścionka zaręczynowego i pokazał mi je.

- Stary, nie znam się na tym ale wydaje mi się, że jest okej. Może zapytaj Caroline?

- Nie mam do niej numeru.

- Spisz sobie ode mnie. - podałem mu moją komórkę.

- Dzięki wielkie. - po chwili oddał mi telefon.

- Dzięki za podwózkę. Do zobaczenia i powodzenia. - wyjąłem walizkę z samochodu i skierowałem się w stronę wejścia do bloku.

Czas stawić czoła mediom, które na siłę chcą zrobić ze mnie żonatego faceta.

Dawna znajoma | Andreas WellingerWhere stories live. Discover now