Prywatny harem

1.1K 91 8
                                                  

Każdy kolejny dzień jest lepszy od poprzedniego. Z każdą mijającą chwilą ONA znaczy dla mnie coraz więcej.

Zwariowałem na jej punkcie.

Kocham ją całym sobą.

Ona zwróciła mi cząstkę serca, radość i szczęście, choć myślałem, że straciłem to bezpowrotnie.

Jej uśmiech rozjaśnia mój dzień, rozmazuje smutek, łagodzi tęsknotę.
Jej piękne oczy w kolorze nieba umieją zajrzeć w głąb mojej duszy i uleczyć wszystkie jej rany.
Jej dotyk pobudza każdą komórkę ciała do życia.
Ona daje mi WSZYSTKO.
Chcę ją całą, z bagażem doświadczeń i przeżyć.
Akceptuję jej przeszłość, byśmy razem mogli tworzyć naszą wspólną przyszłość.

Ja, ona i Simba, a kiedyś może i jakaś mała bestyjka też powstanie.

Cała farma z domem i zabezpieczonym, ogromnym wybiegiem dla lwa jest już gotowa od tygodnia. Lilly nic o tym nie wie, jest przekonana, że remont zakończy się dopiero za kilka dni. Nawet nie ma pojęcia, że już dziś późnym popołudniem będzie mieć swojego kotka przy sobie.

Mam nadzieję, że nikt ze wtajemniczonych w to się jej nie wygada.

Chyba muszę wstać, zanim się obudzi i sprawdzić czy wszystko przebiega zgodnie z planem. Delikatnie wysuwam się z łóżka, starając się zrobić to jak najciszej. Mruknęła i obróciła się w drugą stronę, mlaskając pod nosem. Wymknąłem się do łazienki i ogarnąłem szybko. Wychodząc, chwyciłem telefon z szafki nocnej i już wybierałem odpowiedni numer, zamykając za sobą drzwi pokoju.

- Cześć. Jak? Wszystko zgodnie z planem? - zapytałem, gdy tylko usłyszałem głos po drugiej stronie.

- Tak, żadnych problemów. Około osiemnastej będziemy na miejscu. - odpowiedział mi Thunder i po chwili się rozłączył.

Dobrze, że już jakiś czas temu się dogadaliśmy. Lilly jest teraz o wiele szczęśliwsza i my w sumie też. Ta wojna między nami naprawdę była bez sensu. Po bliższym poznaniu go, bez wcześniejszych uprzedzeń, dostrzegam w nim świetnego faceta, jest dla mnie prawie szwagrem, więc lepiej żyć w zgodzie.

Schowałem komórkę do kieszeni spodni i zszedłem do kuchni, zrobić sobie kawę. Był tam tylko Prezes.

- Co tam? Spać nie umiesz? - odezwałem się, nastawiając wodę.

Spojrzałem na niego kątem oka i dostrzegłem, że był dziwnie zamyślony. Machnąłem mu ręką przed twarzą i dopiero wtedy się jakby ocknął.

- Zastanawiam się, czy nadaję się na ojca. - rzekł, spoglądając w moje oczy, jakby chciał prosić o pocieszenie i wsparcie.

- Wiesz, że tak. Będziesz świetnym tatą. Skąd te wątpliwości? - Stanąłem na przeciw niego i patrzyłem z determinacją.

- Nie daje rady z ciążowym humorkami Niny, więc jak mam sobie poradzić z dzieckiem? - jęknął żałośnie i ukrył twarz w dłoniach.

- Stary, dasz radę. - Uśmiechnąłem się do niego. - Patrz na Scara. On według większości nie nadawał się do roli ojca, a radzi sobie świetnie. Nawet Devil samotnie wychował Bazyla. Nie przejmuj się tak. - Poklepałem go po ramieniu.

- Może masz rację. Udzielił mi się chyba nastój Niny. Ona ciągle bez powodu płacze lub się wkurwia. Dziś jej coś się przyśniło i myślałem, że mnie udusi za to, co sobie w tej swojej ślicznej główce uroiła. - westchnął i wstał z krzesła. - Idziesz na papierosa? - zapytał, pokiwałem głową na tak i ruszyliśmy obaj przed klub.

Paliliśmy w ciszy, gdy pod siedzibę podjechał Thor. Podbiegł do nas z uśmiechem od ucha do ucha.

- Prez! Za dwa tygodnie chcemy wziąć ślub. Bazyl uparła się, że ma być jak najszybciej, bo później będzie wyglądać jak wieloryb. - mówi szybko nadal się śmiejąc - Więc trzeba powoli zacząć wszystko szykować.

Dziewczyna z lwem - saga „Mimo wszystko" część trzecia (ZAWIESZONA)Przystań dla opowiadań. Odkryj teraz