«16»

161 13 17
                                              

tydzień później

pov Marek

Siedziałem sam w domu, ponieważ Łukasz musiał gdzieś wyjść. Właśnie obmyślałem plan dzisiejszego wieczoru, tylko ja i Łuki. Dzisiejszy wieczór zmieni całe nasze życie. Zrobimy sobie wspólne party na dachu, ale to nie będzie gwóźdź programu. To co zmieni wszystko nie będzie łatwe dla żadnego z nas. 

Pozbierałem wszystkie potrzebne rzeczy. Jedzenie, koce, ciepłe ubranka, picie i fajerwerki. To będzie nie zapomniana noc. 

Jakąś godzinę później przyjechał Łuki. Spakowaliśmy wszystko do samochodu, wzięliśmy jeszcze kilka istotnych przedmiotów i wyruszyliśmy w drogę. Łukasz pędził autem jak szalony, na obrzeżach miasta, nie musieliśmy się bać, że złapie nas policja, bo nigdy jej tam nie było. Uki cały czas przyspieszał, 80, 90, 100... 160 km/h, aż dobrnęliśmy do 185, niestety nasze autko więcej nie pociśnie. Podróżowaliśmy do opuszczonego budynku na skraju Szczecina. On jest naprawdę wysoki, ma jakieś dziesięć pięter. 

pov Łukasz

Byliśmy już na miejscu. Nie wierzę w to, że to był pomysł Marka, a nie mój. Właśnie spindraliśmy się na sam dach opuszczonego bloku. Szczerze mówiąc jeszcze nigdy nie robiłem czegoś takiego, a teraz to robię i to z moim kochanym, najważniejszym chłopakiem. 

Kiedy dotarliśmy na szczyt zaczęliśmy rozkładać wszystkie rzeczy. Było już ciemno, przez co klimat był niesamowity. 

Maruś włączył głośnik i puścił muzykę z jakiejś jego playlisty. Siedzieliśmy tak, jedliśmy, piliśmy, gadaliśmy, aż nagle blondyn krzyknął.

-- Łukasz!!! 

-- Co? Coś się stało? -- zapytałem nie mając pojęcia o co mu może chodzić.

-- Która godzina? -- odpowiedział.

-- Już 23:57, a co? -- wow, nie wiedziałem że tyle godzin już tu siedzimy.

-- Musimy odpalić fajerwerki!!! -- kurczaki, kompletnie o nich zapomniałem.

-- Okay, już po nie idę.

Po chwili wróciłem z pudełkiem fajerwerków i zapalniczką, przyniosłem też alko i blanty.

-- To kto odpala? Ty czy ja? -- spytałem niższego chłopaka.

-- Tyy! Ja się boję. -- odpowiedział. 

-- Okay. 

Po tych słowach postawiłem petardy gdzieś na skraju budowli, wsadziłem mi i Mareczkowi po blancie do ust i odpaliłem najpierw skręty, a potem fajerwerki. Paliliśmy i patrzyliśmy na te piękne, kolorowe, rozpryskujące się na niebie "gwiazdki". Pod koniec wpiłem się namiętnie w usta blondyna. Po chwili dezorientacji młodszy zaczął oddawać pocałunki. Staliśmy tam tak, tuliliśmy się i całowaliśmy z blantami początkowo w ustach, a później w rękach. Po dłuższej chwili przerwałem pocałunek i sięgnąłem po butelkę piwa i wódki. Razem z Markiem się napiliśmy i trochę jeszcze poćpaliśmy, a potem z powrotem zaczęliśmy się obściskiwać. To naprawdę zajebisty wieczór.

pov Marek

Nie wierzę w  to jak bardzo ten wieczór zgadza się  z moim planem. Z Łukaszem obecnie się całowaliśmy i polewaliśmy wódką, a od czasu do czasu któryś się odchylił, żeby zaćpać. Jest tak wspaniale.

Tylko, że zaraz się to skończy, zaraz skończy się nasz świat, ten świat, wszystko się skończy, ale nie dla niego. On tu będzie. On musi się zająć moimi rodzicami i  Grzymisławą. Musi zrobić wszystko tak, jakbym ja chciał. Kocham go i wiem, że mu się to uda.

W tle aktualnie leciała piosenka pt. „ona by tak chciała". Kocham ją, on też ją kocha. Oboje ją kochamy.

Nie wierzę w to, że ten świat zaraz się skończy.

Razem stanęliśmy przy brzegu budynku i oparliśmy się o murek. Łukiś mnie obejmował, oboje się uśmiechaliśmy i chociaż w mojej krwi płynęły procenty, i w ogóle byłem na haju, to mój umysł był trzeźwy, jak nigdy wcześniej, ani nie dał się omotać narkotykom. Byłem w 100% świadomy tego co się zaraz stanie, że będziemy musieli się pożegnać. 

Odsunąłem się trochę od mojego ukochanego, kilka pierdolonych kroków w bok. Usiadłem na obręczy, a on pozostawał w tym samym miejscu ciesząc się jak debil i fajcząc skręta, taki niewinny i nieświadomy niczego. To ten moment. To teraz. 

Skoczyłem.

Mój mały koniec jebanego świata.

Nie ma mnie już tutaj, żegnaj skurwysyński świecie, moja kochana Grzymi i najważniejszy, kurwa, najukochańszy Łukaszu. Ty mój pierdolony ideale. Mój cały świecie.

-------------------------------------------------------------------------------------------------------

Siemaaa 

mam nadzieje że się podobało 

Ale to NIE ostatni rozdział

Będzie jeszcze epilog, więc czekajcie

Od razu ostrzegam, że epilog będzie krótki

więc nie szykujcie się na Bóg wie jaki "seans"

Mój mały koniec świata//KxK *zakończone*Where stories live. Discover now