Rozdział XXIII

999 63 5
                                                  

Rzeczywiście, w poniedziałek rano w "Proroku Codziennym" ukazał się następującej treści artykuł:

MAGICZNE PRZEDSZKOLE W HOGWARCIE. CZY TYLKO TO?

Według informacji pozyskanych przez Redakcję Proroka w Ministerstwie, od 1 września Szkoła Magii i Czarodziejstwa w Hogwarcie rozszerza swoją działalność o przedszkole. Mają do niego uczęszczać dzieci kadry nauczycielskiej, jak i uczennic, którym zaproponowano dokończenie nauki przerwanej przez ciążę. Z propozycji zgodziły się skorzystać trzy uczennice, które w ciągu ostatnich pięciu lat odeszły że szkoły przed uzyskaniem dyplomu, właśnie z powodu ciąży. Czwarta z nich odmówiła. Zgodziła się jednak przyjąć posadę przedszkolanki w tejże placówce.
Tutaj nasuwa się pytanie, co się dzieje z tą szkołą. Czy obecna dyrektor, Minerva McGonagall tak rozpuściła swoich podopiecznych? Według danych Ministerstwa, do wybuchu ostatniej wojny, szkołę z powodu ciąży opuściło sześć uczennic w przeciągu stu lat. Odkąd fotel dyrektora zajęła McGonagall, jak już wspominaliśmy, mówimy o czterech uczennicach w ciągu pięciu lat.
Oprócz dzieci uczennic, do placówki mają uczęszczać pociechy nauczycieli, w tym syn nauczyciela Zielarstwa Nevilla Longbothoma i jego żony Luny, która zgodziła się pokierować nową placówką oraz, tu uwaga, przybrany syn wicedyrektora Hogwartu i profesora Eliksirów, Severusa Snape'a. Według wyroku mugolskiego Sądu, jaki znajduje się w posiadanej przez Ministerstwo Magii dokumentacji, Severus Snape uzyskał tymczasowe prawo do opieki nad Thomasem Danielem Jacksonem, którego jest jedynym żyjącym krewnym, razem ze swoją narzeczoną Hermioną Jean Granger. Co łączy tę parę horgwardzkich profesorów?  Tak, Tak, nasza słynna bohaterka wojenna objęła stanowisko profesora Zaklęć, po przejściu na emeryturę dotychczasowego nauczyciela, Filiusa Flitwick'a, którego nie omieszkaliśmy zapytać o naszych zakochanych.
- Zarówno panna Granger, jak i Severus Snape są ludźmi dorosłymi i to ich prywatna sprawa, jakie relacje ich łączą. - powiedział były profesor.
Czy byli parą już w czasie, gdy panna Granger była uczennicą Mistrza Eliksirów? O to zapytaliśmy przyjaciela Hermiony, naszego słynnego Wybrańca Harrego Pottera-Malfoya.
- Zapewniam, że w czasach szkolnych łączyła ich tylko relacja nauczyciel-uczennica. A ich obecne zażyłości są tylko i wyłącznie ich sprawą, a ja ani się nie czuję, ani nie zostałem upoważniony do wypowiadania się na ten temat.
Czy jest to prawdziwa miłość?  Czy może jest to zaplanowane działanie, aby uzyskać prawo do opieki nad dzieckiem? Czy przedszkole w Hogwarcie zostaje uruchomione zewzględu na to konkretne dziecko? Zapytaliśmy o to dyrektorkę Hogwartu.
- Jeśli macie jakieś pytania, zwróćcie się z nimi do Hermiony i Severusa. To ich prywatna sprawa i nikt nie ma prawa ingerować w ich życie.
Niestety sami zainteresowani nie chcą rozmawiać z mediami.
Wiadomo tylko, że panna Granger na prawdę zajmuje się chłopcem. W sobotę była z nim widziana w Hogesmade w towarzystwie swojej szkolnej przyjaciółki Ginewry Weasley i jej córki, która jest rówieśnicą chłopca. Podobno chłopiec zwracał się do obu pań "Ciociu".
Redakcja "Proroka" zobowiązuje się do znalezienia odpowiedzi na wszystkie te pytania i poinformowania szerokiej społeczności magicznej o rezultatach swojego śledztwa.
               Dla wiernych czytelników
                    Anita Berker

- Nikt mnie o nic nie pytał. - warknęła Minerva składając gazetę. - Podejrzewam, że wypowiedzi Filiusa i Harrego też są wyssane z palca.
- A myślałam, że po śmierci Skeeter, takie brednie w Proroku już się nie pokazują.  - mruknęła Hermiona.
- Jak widać Rita zdążyła przygotować sobie godną następczynię. - warknął Snape.
Że też ludzie czytają te bzdury. - sapnęła Hermiona.
- Nie dość, że czytają. - odparła McGonagall - Oni będą tym żyli przez następnych kilka tygodni, jak by własnego życia nie mieli.
- Nie pocieszasz mnie. - jęknęła dziewczyna, grzebiąc widelcem w jajecznicy.
- Panie sobie poplotkujcie. - powiedział Severus wstając od stołu. - Ja mam masę zaległych eliksirów do uwarzenia na wczoraj. - cmoknął dziewczynę w policzek i z teatralnym ukłonem opuścił Wielką Salę.
Hermiona wiedziała, że Severus będzie zajęty w laboratorium do wieczora. Nie chciała siedzieć z Tommym w murach zamku. Chciała skorzystać z ostatnich dni wakacji i ciepła, ale nie bardzo miała gdzie z nim pójść, żeby nie natknąć się na dziennikarzy lub tłumy ciekawskich. Z opresji wybawiła ją Molly Weasley. Gdy tylko przekroczyła próg komnat, płomienie w kominku zabarwiły się na zielono i ujrzała głowę matki Ginny.
- Hermiono, kochanieńka. - kobieta uśmiechnęła się ciepło. - Może byś wpadła do nas z Tomem? Dzieci się pobawią w ogrodzie, a Ty odpoczniesz od tych hien z gazet.
- Bardzo chętnie, pani Weasley. - dziewczyna aż podskoczyła.
Dziesięć minut później wychodziła z kominka w Norze, z torbą w jednej dłoni i rączką Toma w drugiej.
- Jesteście moje kochaneczki. - Molly uściskała Hermionę i chłopca, nie bacząc na jego protesty. - Mionka jest w ogrodzie z George'em. - wskazała chłopcu ręką, a on pobiegł we wskazanym kierunku.
Hermiona nie wiedziała jak zacząć rozmowę. Chciała wiedzieć, co kobieta myśli o całej tej sprawie z przedszkolem, nią i Severusem oraz tym, co wypisuje Prorok. Znów kobieta wyszła jej na przeciw.
- Na pewno martwisz się tym, co piszą w Proroku? - zagadnęła ją. - Wiem, że to trudne, ale nie powinniście się tym z Severusem przejmować. To, co zrobiliście dla tego chłopca, jest po prostu cudowne.- otarła łzę wzruszenia.
- I nie ma pani nic przeciwko temu?  - Hermiona stała z otwartą buzią.
- Wymagało to ogromnej odwagi ze strony Was obojga. A jeśli jeszcze miałaby z tego wyjść miłość, to dlaczego nie?
- Ale przecież mówimy o Severusie Snape'ie. - dziewczyna nadal nie mogła wyjść z szoku.
- Tak, wiem. - odparła Molly. - Oboje zasługujecie na miłość i szczęście. Jeśli pisane wam jest, aby dać to sobie wzajemnie i jeszcze stworzyć kochający dom temu biednemu chłopcu, to będę pierwsza, która będzie was bronić. - kobiety przytuliły się do siebie.
- Tylko proszę nie rozmawiać z mediami.  - uśmiechnęła się Hermiona.
- Tu nikt nie przyjdzie. - odparła tamta. - A nawet jeśli, to jeszcze pamiętam do czego, oprócz zmywania, służy różdżka. - obie roześmiały się serdecznie.
Hermiona uspokoiła się wiedząc, że państwo Weasley nie potępiają ani tego, co zrobili z Severusem, by dostać Toma, ani za rodzące się uczucie między nimi.
- Tak właściwie, to ciekawa jestem, co Ginny im powiedziała. - myślała pijąc herbatę. Na głos zaś zapytała - Czy Ginny opowiadała państwu o Bruno?
- O tak. - odpowiedziała kobieta z entuzjazmem.  - Nawet go poznaliśmy w sobotę.
- I co pani o nim sądzi?
- Arthur jest zazdrosny, więc myślę że coś z tego będzie. - roześmiała się.  - A tak poważnie, to przystojny, grzeczny, młody człowiek. Skoro fakt, że Ginny ma dziecko z innym, go nie odstraszył, to sądzę że myśli o mojej córce poważnie i mam nadzieję, że im się uda. Chciałabym, żeby wszystkie moje dzieci były szczęśliwe. - westchnęła ruda kobieta.
- Wierzę, że Ginny już jest i będzie. Już Bruno o to zadba. - roześmiała się serdecznie i łapiąc Molly pod ramię ruszyły do ogrodu, gdzie Tom i Mionka bawili się pod okiem George'a.

Do Hogwartu wrócili, gdy Tommy ewidentnie przejawiał potrzebę snu. Hermiona cieszyła się, że dzięki sieci Fiuu mogli bezpiecznie podróżować, bez ryzyka natknięcia się na tę Berker lub innego dziennikarza. Molly oczywiście wyposaźyła ich w całą masę jedzenia dla Severusa, co jak podejrzewała Hermiona bardzo go ucieszy.
Komnaty jednak były puste, nie licząc Lucyfera śpiącego w ulubionym fotelu Snape'a. Hermiona wykąpała i położyła spać Tommy'ego, co nie zajęło dużo czasu, gdyż chłopiec zasnął dosłownie w locie do łóżka. Wróciła do salonu i nie zastawszy tam gospodarza, udała się do laboratorium.
- Może wystarczy na dzisiaj? - zagadnęła stając w progu. Mężczyzna był wyraźnie zmęczony. Rękawy białej koszuli miał podwiniętedo łokci, dłonie poplamione czymś zielonym, zaś jego napięta twarz i lekko przygarbione plecy świadczyły o zmęczeniu i bólu mięśni.
- Muszę jeszcze za trzy minuty dodać posiekane oczy żuka do Przeciwkaszlowego i będzie na dzisiaj koniec. - pokiwała tylko głową i obserwowała w milczeniu jego pracę. Jeszcze jako uczennica uważała, że porusza się on z gracją i pewnością siebie. Teraz, nawet pomimo ogromnego zmęczenia, jego ruchy były eleganckie i precyzyjne. Nie mogła oderwać oczu od jego szczupłych dłoni i smukłych palców. - Gotowe. - zabezpieczył kociołki zaklęciem i odwrócił się do niej twarzą. - Co dziś robiliście? - zapytał podchodząc do niej i obejmując ją w talii.
- Byliśmy w Norze. - odparła. - Tommy bawił się z Mionką.
- Na prawdę?  - Snape był zdziwiony. - Nawet nie zauważyłem, że nie ma Was w zamku.
- Czy Ty coś dzisiaj jadłeś? - zapytała zatrzymując się w pół kroku. Uświadomiła sobie, że prawdopodobnie nie wychodził z pracowni od rana.
- Jadłem śniadanie i kawę i drugą kawę.  - odrzekł, na co jak na zawołanie jego brzuch się odezwał, domagając się jedzenia.
- Jak stary, tak głupi. - pokręciła głową. - Dobrze, że Molly jak zwykle dała mi prowiant na tydzień.
- Tylko nie głupi, dobrze? - obruszył się. - A wyżerką od Molly nie pogardzę. - uśmiechnął się szelmowsko.
- A stary to może być?  - podparła się pod boki.
- Przecież jestem stary. - wzruszył ramionami.
- I taki mi się podobasz. - pocałowała go szybko i chciała się odsunąć, ale jej nie pozwolił.
- Jedzenie może jeszcze trochę poczekać. - wymruczał jej do ucha.
- Nie ma mowy. - powiedziała stanowczo odsuwając się od niego. - To skrajna nieodpowiedzialność nie jeść przez tyle godzin.
- To nie gadaj, tylko daj mi jeść.  - mruknął obrażony takim obrotem spraw. Postawiła przed nim półmiski i szepnęła na ucho:
- Jedz, jedz. Musisz mieć siłę dzisiejszej nocy, kochanie. - po czym wstała i jak gdyby nigdy nic, poszła do łazienki.

Bratnie duszePrzystań dla opowiadań. Odkryj teraz