22: Bardzo zabawne.

237 25 25

Siedziałem wraz z Markiem w moim tymczasowym łóżku i wtuleni w siebie, oglądaliśmy film. Tak naprawdę to już się kończył. Oprócz nas nikogo nie było w domu, bo jego rodzice gdzieś poszli.

-Włączamy jeszcze jakiś? -pocałowałem go w czoło i poczochrałem go po jego niezwykle miękkich włosach.

-Ej! -oburzył się. -W sumie to nie, bo jestem już zmęczony.

-No dobrze, skoro tak. -uśmiechnąłem się do chłopaka, co natychmiast odwzajemnił. -Maruś? -spytałem nagle.

-Tak? -odparł, siadając naprzeciwko mnie, a jego śliczne, niebieskie oczka zabłysnęły.

-Czy chciałbyś.. -nie byłem pewien czy kontynuować, ale jednak zdecydowałem się po kilku sekundach zastanawiania. -Być może moim chłopakiem?

Poczułem w tym momencie delikatne ciepło na twarzy oraz rażące światło przez co obudziłem się. Był to sen, niestety.

Chciałbym aby było to realne, może kiedyś będzie taka okazja, by zapytać go o to. Na razie wolę abyśmy jeszcze się poznali oraz aby zaufał mi na tyle, aż będę pewien, że nie odmówi.

Usiadłem na łóżku, rozciągając się. Wstałem leniwie podchodząc do szafy, otworzyłem ją i zauważyłem, że nie rozpakowałem jeszcze rzeczy. Wziąłem więc z walizki jakieś dresy, bluzkę i czystą bieliznę. Poszedłem do łazienki.

Marek

Dziwnie czułem się z tym, że jakiś chłopak mieszkał w moim domu. W sumie nie jakiś, a Łukasz. Dodatkowo przedstawiłem go moim rodzicom jako przyjaciela, a nie kogoś bliższego. Tak naprawdę to nie jest mój chłopak, chyba za dużo sobie wyobrażam.

Zacząłem robić sobie śniadanie, postawiłem dzisiaj na płatki z mlekiem. Nigdy nie rozumiałem ludzi, którzy wlewali najpierw mleko. Chwilę tak myślałem nad tym, gdy nie poczułem ciepłego oddechu na moim ramieniu.

-Hej.. -szepnął Łukasz, a ja odskoczyłem. Automatycznie, lecz dosyć dyskretnie zmierzyłem go w wzrokiem, był w samych bokserkach.

-Co ty robisz? -spytałem obracając się do chłopaka. -Moi rodzice są w domu, dwa pokoje obok. Mogą w każdej chwili wejść. - powiedziałem cicho.

-Oj, tam. Zamknęliby cię za to w piwnicy? -zaśmiał się.

-Bardzo zabawne. -odparłem ironicznie.

-Maruś, no.. nie bądź taki -uśmiechnął się, co delikatnie odwzajemniłem.

~~~

-Łukasz, idę do sklepu, chcesz coś? -spytałem wchodząc do pokoju bruneta. Zapomniałem zapukać, ale chłopak na szczęście spał.. lub nieszczęście. Postanowiłem go jednak nie budzić i opuścić pokój.

-Co? -odparł, nieco zdezorientowanym głosem podnosząc głowę, gdy miałem już wychodzić.

-Zapytałem czy chcesz coś ze sklepu, bo idę. Ale zauważyłem, że śpisz więc nie chciałem przeszkadzać. -powiedziałem spoglądając na bruneta, który widocznie był zaspany.

-Nie przeszkadzasz, jeśli chcesz mogę iść z tobą. -rzekł siadając na łóżku, jednocześnie przecierając oczy. Od razu zauważyłem jego nagi tors, przez co czułem, że się rumienię ale starałem się to ukryć i odwróciłem wzrok.

-No okej, to zbieraj się. -powiedziałem po czym poszedłem do przedpokoju oraz zacząłem zakładać buty i kurtkę. Po chwili przyszedł Łukasz i gdy także się ubrał, wyszliśmy z domu. Przez chwilę szliśmy w ciszy, choć tak naprawdę nie przeszkadzało mi to. Od zawsze niechętnie rozmawiałem z ludźmi, być może dlatego, że moi rodzice nigdy nie mieli czasu dla mnie. Ludzie potrafią być bardzo irytujący choćby sposobem bycia. Zdradzają, ranią i pozostawiają samego sobie. Czasem nawet miałem wrażenie, że nikt mnie nie rozumie. Dlatego zamykałem się w sobie i nikomu nic nie mówiłem o moich "problemach".

-Marek, to gdzie idziemy? - spytał chłopak.

-W sumie to nie wiem, matka kazała mi iść do sklepu po cukier i mleko. -odparłem obojętnie. -Tutaj niedaleko jest taki mały sklep, chodźmy może tam.

-No okej. -odpowiedział, a po tym ponownie nastała cisza. Po chwili byliśmy już na miejscu. Przy kasie, gdy miałem już płacić zorientowałem się, że nie wziąłem ani karty, ani żadnych drobnych. Zostawiłem je prawdopodobnie w przedpokoju, na szafce.

-Kurwa. -przeklnąłem pod nosem co Łukasz od razu zauważył.

-Co się stało? - spytał dyskretnie.

-Nie mam przy sobie kasy. Zapomniałem wziąć z domu, ja pierdole. -zacząłem się stresować, a gdy to robię, przeklinam. Nie wiem od czego to zależy, ale odkąd pamiętam, zawsze tak miałem. Chyba tak podświadomie próbuję się uspokoić, aczkolwiek nic tym nie osiągam. Przez to chyba bardziej odczuwam ten stres czy zdenerwowanie, ale nie kontroluję tego. Wdało mi się to chyba w nawyk. Jeśli w ogóle można to tak nazwać.

-To ja zapłacę. -powiedział po czym wyciągnął z kieszeni jakieś pieniądze. Akurat wystarczyło, aby zapłacić. Byłem mu wdzięczny, ale czułem się dziwnie. -Co ci, Maruś? Cały się trzęsiesz. - spojrzał na mnie.

--------------------------------------------------

ogólnie, powiem wam, że coraz bardziej zbliżamy się do końca tej książki. gdy ją już skończę, będę ją poprawiać  czy coś bo jak czytam te pierwsze rozdziały jest źle, nawet bardzo i czasem są powtórzenia bądź po prostu coś jest niezrozumiałe/zdanie źle ułożone

×××

dodatkowo za niedługo zmienię okładkę, bo ta, która jest aktualnie niezbyt mi się podoba. nie oszukujmy się, jest brzydka bo robiłam ją dosyć szybko.

×××

także do następnego:)

To nic nie zmienia | KxKWhere stories live. Discover now