Rozdział jedenasty

1.7K 167 82
                                              

Gemma
Kilka następnych dni mija jak w przyśpieszonym tempie. Zajmuję się pracą, wychodzę z Alessią na kawę, robię zakupy. Nawet sprzątam, żeby odciągnąć myśli i nie pozwalać sobie na błądzenie w zakazanych rejonach. I świetnie mi się to udawało, do momentu, w którym Luigi nie zorganizował przyjęcia, na które zostałam zaproszona. Nikt nie wiedział, o co chodziło, jednak Luigi kazał się odstrzelić i zjawić w czwartkowy wieczór. Dwa dni przed weselem Pauliego, którego swoją drogą nie mogłam się doczekać. Kreacja była gotowa, buty również. Byłam niesamowicie podekscytowana.

Taksówka przywozi mnie na miejsce. Wysiadam z gracją, kroczę do wielkiego białego domu, i nim mam szansę zapukać, wpuszcza mnie służba. Uśmiecham się lekko, oddaję płaszczyk i przemierzam wielki hol. Dom był piękny, jasny i przestronny. Na ścianach wisiało mnóstwo rodzinnych fotografii oraz obrazów. Nie spodziewałam się, że Luigi będzie posiadaczem tak ciepłego domu, w którym czuć było miłą atmosferę.

- Gemma! - podskakuję, kiedy nagle obok mnie materializuje się Luigi. Wygląda cholernie dobrze w czarnym, dopasowanym garniturze. Jego włosy są idealnie ułożone, a usta rozciąga szeroki uśmiech. Patrząc na niego dochodzę do wniosku, że musi być szczęśliwy - Cieszę się, że jesteś. Chodź, są prawie wszyscy - obejmuje mnie ramieniem i prowadzi do salonu, w którym są już bracia Mancuso, Giovanni, Carlos, Paulie, Petro, Norman i Angelo - Nino zaraz będzie - szepcze mi do ucha, mruga okiem i wręcza kieliszek szampana. Nie mam pojęcia, co się tutaj dzieje, jednak w powietrzu wyczuwam tajemnicę.

- Hej, kochana - Alessia wita mnie buziakiem i uważnie ogląda moją sukienkę - Wyglądasz cudownie!

- Dziękuję, ty również - upijam łyk zimnego bursztynowego płynu i pytam - Wiesz może, co to za okazja?

- Nie mam zielonego pojęcia! Co najlepsze, nie wie nawet Ottavio! Myślę, że zetnie nas z nóg, Gem.

- Może Luigi zrobił jakiejś panience dzieciaka, huh? - prawie wypluwam szampana, na teorię Ariny - Wszyscy wiemy, co lubią robić ci chłopcy i nigdy nie mają dość. Poznałam ich od najgorszej strony, serio.

- Okej, może tak być, ale na pewno się zabezpiecza, prawda? - marszczę brwi, zerkając na Luigiego.

- Mówisz tak, jakby zabezpieczanie się dawało stuprocentową ochronę - Arinka porusza brwiami, co wygląda dość komicznie - . Ale jaja, Luigi ojc... - nie kończy, bo właśnie do środka wchodzi Nino, któremu towarzyszy Alessandra - jego sekretarka.

- Kurwa - Alessia klnie siarczyście, zaciskając palce wokół mojego nadgarstka. Zbieram w sobie wszystkie siły, aby zachować twarz i nie dać po sobie poznać, co czuję. To nic wielkiego, prawda? W końcu to Nino, chłopak, który uwielbia zabawę, więc nie powinnam być zaskoczona. Sama powiedziałam mu, że kończę z facetami, może robić to, na co tylko ochotę. No i przeleciał ją na urodzinach Vito, widocznie ma ochotę na kolejną rundę - Wiedziałam, że się nie zmienił. Skurwiel - Ali spluwa z pogardą, puszcza mnie i podchodzi do Ottavio, szepcząc mu coś na ucho. Mam cichą nadzieję, że nic na temat mnie i Nino.

- Skoro wszyscy jesteśmy w komplecie! - Luigi przerywa ciszę, zajmuje miejsce na środku i patrzy wprost na nas - Jesteście moimi najlepszymi przyjaciółmi, kocham was wszystkich i dlatego zaprosiłem was tutaj dzisiaj - patrzy na nas z uśmiechem i miłością. Nie potrafię skupić się na jego słowach i wlepiam wzrok we własne buty. Zachowuję spokój, jednak w moim cele szaleje tornado. To przykre, że jeszcze kilka dni temu Nino tak bardzo mnie nachodził, pieprzył te bzdury o odzyskaniu, przyszłości, a kilka dni później ma przy boku kolejną panienkę. Boże, jakaż ja byłam głupia i naiwna! Dałam się omamić, a on ponownie złamał mi serce - To wyjątkowa chwila, która jest dla mnie ważna - oddycham głęboko, unoszę głowę i wbijam go w Luigiego. Jestem tutaj dla niego, nie dla tego parszywego gnojka - Chciałbym wam kogoś przedstawić - Arinka unosi brew, jakby niemo mówiła; "widzisz? Będzie kolejne dziecko!", ale kiedy do środka wchodzi wysoki, ciemnowłosy mężczyzna, jej oczy są wielkie jak spodki. Zapada cisza jak makiem zasiał, nie słyszę nawet własnego oddechu. Luigi nie zrobił dziecka przypadkowej kobiecie, Luigi jest gejem - To Leo, mój chłopak - przełykam ślinę, zerkając na pozostałych. Są zszokowani, stoją z rozdziawionymi ustami i nie spuszczają wzroku z dwóch mężczyzn. Podchodzę do nich jako pierwsza, bo reszta nadal ledwo kontaktuje, i ściskam Luigiego oraz Leo, który jest zaskoczony moim gestem.

ALL I WANTWhere stories live. Discover now