[04] Chapter Fourth Part I (First Season)

3.8K 234 7


Z kłamstwami są same kłopoty.
Trzeba smakować każde słowo, zanim człowiek je wypuści z ust...

~ Jonathan Carroll

~***~

Jasne poranne, słońce wpadało przez uchylone okno do jej sypialni. Mruknęła niezadowolona, kiedy jasna smuga padła prosto to jej oczy. Odwróciła się niemrawo na drugą stronę, zasłaniając głowę kołdrą. Ułożyła dłonie pod głową, składając je ze sobą i przyciągnęła nogi do siebie, mamrocząc cicho kilka mało wybrednych słów niezadowolenia. Wczoraj około trzeciej w nocy, kiedy akurat parkowała samochód, dostała wiadomość z wytycznymi od Malika – miała założyć coś, w czym mogłaby łatwo uciekać, w razie jakiegokolwiek wypadku i zabrać kilka ciuchów na zmianę w razie jakichkolwiek komplikacji. Nie chciało jej się sięgać po telefon, aby sprawdzić która była godzina, ale była przekonana, że za jakiś czas miał pojawić się Tomlinson, którego zadaniem było pilnowanie jej, aby nie popełniła żadnego błędu, albo – co gorsza dla reputacji Malika – nie uciekła z towarem, który mieli dostarczyć i nie wywinęła im żadnego innego numeru. Irytowały ją te wszystkie podejrzenia i fakt, że będzie musiała się męczyć z jednym z jego najbliższych przyjaciół.

Jednak, mimo wszystko, nie dziwiła się temu jak bardzo Malik starał się być ostrożny. U nich w policji rekrutowanie nowych pracowników działało niemalże na identycznych zasadach. Przecież sama już niejednokrotnie musiała zabierać ze sobą młodzików prosto po szkole policyjnej, którzy dzięki swojej brawurze myśleli, że mogą podbić cały świat. Szybko jednak okazywało się, że pierwsze zadanie było dla nich niełatwą szkołą życia, a ci którzy mówili najwięcej okazywali się największymi tchórzami. Denerwowało ją takie zachowanie. Z ludźmi, którzy uważali się za najlepszych nawet w oddychaniu i nie brali pod uwagę żadnych rad, którymi przecież chała im pomóc, a nie zaszkodzić, nie dało się pracować. Właśnie dlatego nie potrafiła zbyt dobrze współpracować z Stephenem McCollem. Uważała go za kompletnego dupka i nieuleczalnego narcyza i przez tych kilka lat, przez które mieli ze sobą do czynienia on nawet nie starał się, by zmienić jej zdanie na swój temat. Jedynie na każdym kroku utwierdzał ją w przekonaniu, że dobrze o nim sądzi.

Podniosła się z łóżka z cichym westchnieniem. Stary zegar w salonie, który dostała od swojego ojca na dwudzieste urodziny, wybił wpół do piątej. Przespała zaledwie półtorej godziny i zdecydowanie odczuwała tego niepożądane skutki. Przeciągnęła się, krzywiąc mocno, kiedy jej kości strzeliły nieprzyjemnie w kilku miejscach. Podeszła do szafy zaspanym krokiem, szurając stopami po parkiecie z jasnego drewna. Niespiesznie założyła na siebie ciemne, dżinsowe spodnie i białą bokserkę, na którą nałożyła kaburę z naładowanymi pistoletami i zakryła ją czarną bluzą, za dużą o kilka rozmiarów. Splotła włosy w warkocz, chowając go pod kapturem.

Przejrzała się niechętnie w lustrze, krzywiąc się mocno, kiedy dostrzegła pod swoimi oczami ogromne sińce. Była zmęczona, niewyspana i bolały ją mięśnie. Zdecydowanie wolałaby zostać w łóżku i nie ruszać się z niego przez kilka następnych godzin. Była jednak świadoma swoich zobowiązań, z których zamierzała wywiązać się najlepiej jak potrafiła.

Mozolnym krokiem udała się do kuchni, w której wzięła jedno jabłko z koszyka i opłukała je dokładnie, zanim wzięła pierwszy kęs. Nie miała najmniejszej ochoty na jedzenie, jednak wiedziała że musi czymś zapełnił żołądek, aby nie zemdleć. Cassandrze zdarzało się czasami w biegu zapomnieć o jakimś posiłku, za co za każdym razem zostawała zrugana przez Samuela. Przyjaciel niejednokrotnie postanawiał, wbrew jej woli i wyraźnym zakazom jakie starała mu się na próżno postawić, zgłosić w centrali, że udają się na przerwę, a potem sam kupował jej największą kanapkę jaką tylko udało mu się znaleźć w supermarkecie, do którego zawsze jeździli.

The Queen Wears Black | Zayn Malik FanFictionPrzeczytaj tę opowieść za DARMO!