Rozdział szósty

1.7K 163 11
                                              


Gemma

Opuszczam firmę i zmierzam do pobliskiej kawiarni, aby wypić pyszną kawę i zjeść moją ulubioną sałatkę. Tata zasypał mnie dzisiaj mnóstwem papierkowej roboty, odciągając moje myśli od weekendu. Byłam mu za to wdzięczna i nie narzekałam, skupiając uwagę na papierach i przegapiając porę lunchu. To ojciec wygonił mnie z firmy i kazał coś zjeść. Dopiero kiedy wchodzę do kawiarni mój brzuch daje o sobie znać.

- Hej, Gem! Ślicznie dzisiaj wyglądasz - Ernest posyła mi szeroki uśmiech, podstawiając filiżankę pod ekspres. Doskonale wie, jak zrobić moją ulubioną kawę i szczerze mówiąc, tylko on potrafi to zrobić.

- Dziękuję - zawstydzam się i ukrywam rumieńce włosami - Do tego poproszę moją ulubioną sałatkę.

- Się wie, kochaniutka. Usiądź sobie, zaraz ci podam - rozglądam się za wolnym miejscem i wybieram to pod oknem. W drodze do stolika zsuwam z ramion żakiet i przewieszam przez oparcie fotela, opadając na niego. Kawiarnia była urocza i panował tutaj domowy klimat. Z sufitu zwisały długie lampy, na ścianach wisiało mnóstwo fotografii, a widok z okna wychodził wprost na fontannę w pobliskim parku. Odkryłam to miejsce rok temu i od tej pory stało się moim ulubionym. Zawsze spędzałam tutaj chłodne wieczory, czytając książkę przy kominku w rogu - Proszę - Ernest przerywa moje myśli, stawiając przede mną duży kubek pachnącej kawy i sałatkę, po czym zostawia mnie samą. Zabieram się za jedzenie i obserwuję ludzi, którzy czekają na autobus, uciekają przed spadającym nagle deszczem i chowają się, aby nie zmoknąć. Uśmiecham się na ten widok, upijając łyczek pysznej kawy. Niestety mój dobry nastrój burzy dźwięk przychodzącego esemesa, a nawet dwóch. Wyjmuję telefon z torebki, odciskam kciuk i wzdycham, wpatrując się w treść - Cudownie - burczę pod nosem i wracam do jedzenia. Mój chłopak przypomniał sobie o mnie po dwóch dniach, żądając, abym się do niego odezwała. Natychmiast. Też mi coś! Nie mam takiego zamiaru.

- Gemma? - gwałtownie podnoszę głowę, wlepiając wzrok w... Nello. Nie widziałam go od dnia, kiedy przypadkiem wpadliśmy na niego w restauracji. To był pierwszy raz, kiedy Nino zabrał mnie gdziekolwiek. Jego brat jest dosłownie młodszą kopią mojego ex - Nie wierzę, że to ty! Cholera, ależ się zmieniłaś dziewczyno! - uśmiecha się szeroko i zajmuje miejsce naprzeciwko mnie - Mogę się przysiąść na chwilę?

- Oczywiście - uśmiecham się i ocieram usta serwetką - Nie ukrywam, jestem zaskoczona. Co za miłe spotkanie.

- To prawda. Wpadłem po kawę i proszę! Nie widziałem cię kupę czasu! Co u ciebie słychać?

- Wszystko w porządku. Studiuję zaocznie, odbywam staż w firmie ojca i jakoś leci. A ty jak się masz?

- Świetnie! Właśnie wróciłem ze Stanów, miałem coś do załatwienia dla taty - och, rodziców Nino nie miałam okazji poznać. Nasza znajomość nie była dla niego ważna, a poznanie rodziców to już wyższy poziom - Od jutra zaczynam pracować z bratem, więc może być ciekawie. Czasami jest wkurzający.

- Tak, wiem coś o tym - uśmiecham się i sięgam po kubek z kawą. Nie znam Nello praktycznie w ogóle, ale wydaje się być sympatycznym chłopakiem - Więc! Skoro już tutaj jesteś, opowiedz mi coś o sobie.



Nino
W biurze panuje cisza, ale nie jest to cisza ta z tych krępujących, wręcz przeciwnie, ta naładowana jest testosteronem, chęcią pokazania władzy, jak i wkurwem. Postawa Biagio nie robi na mnie wrażenia, ponieważ ten chłopak nie jest dla mnie żadnych zagrożeniem. Muszę się go jedynie pozbyć, i to szybko.

- Zaczniesz, czy będziesz stał tak cały dzień? Wybacz, ale nie mogę poświęcić ci zbyt wiele czasu.

- Daruj sobie - przewraca oczami, zajmuje jeden z fotelów i zakłada nogę na nogę, opierając łokieć na oparciu i zaczyna masować brodę, nie spuszczając ze mnie wzroku. Nie bardzo rozumiem; mam się posrać ze strachu na widok tej jego śmieszno-poważnej miny? - Powiem wprost; odwal się od mojej dziewczyny. Jest ze mną i nie życzę sobie, żebyś kręcił się obok niej i mieszał jej w głowie. Wasz związek to przeszłość.

ALL I WANTWhere stories live. Discover now