A/N

PRZECZYTAJ ZANIM ZABIERZESZ SIĘ ZA LEKTURĘ!
Zostałam poproszona o udział w Halloweenowej zabawie, polegającej na napisaniu One Shota w tematyce stricte Halloweenowej. Wiec napisałam. Z góry zaznaczam - poniżej zamieszczony tekst nie ma w żadnym stopniu wpływę na fabułę Trouble, jest moja fantazją, nie pojawi się nigdy jako częśc opowiadania, ani sen, ani właściwy fragment historii. W zamieszczonym niżej fragmencie Chrissie i Ashton są parą od roku, jednak ja nie daję gwarancji Wam, iż w rzeczywistości opowiadanie potoczy się w tym kierunku. Wszyscy wiecie że największym shipperem Chrashton jestem ja, wiec... tak wyszło, okej? xD 
Rozdział na blogspocie pojawi się o 20, na wattpadzie około 22-23 ponieważ jadę do domu dzisiaj i nie będę miała dostępu do internetu aż do tej godziny, a blogspot oferuje magiczną funkcję zaplanowania publikacji. Także jeśli bardzo Wam się spieszy, zajrzyjcie potem na blogspot :)
Miłej lektury.

***

Kartka na moich drzwiach jak co roku głosiła „Żadnego cukierka albo psikus”. Nienawidziłam tej durnej tradycji, jakby dzieciaki nie miały nic lepszego do roboty niż łażenie po cudzych domach i zbieranie słodyczy. Kilka lat temu ludzie przychodzili, ale zrażeni moim brakiem entuzjazmu, raczej nie wracali. Teraz tylko nowi mieszkańcy tego osiedla odważali się żeby zapukać w czasie Halloween do tych drzwi. I całkiem słusznie.

Kiedy usłyszałam dzwonek w drzwiach, jęknęłam zirytowana. Ashton powiedział, że dzisiaj pracuje, także będę musiała zadowolić się własnym towarzystwem i sprawić swoja osobistą miotłę do odpędzania natrętnych małolatów. Westchnęłam i pomaszerowałam do drzwi, szykując się na zniszczenie marzeń kolejnego dziecka.

Spojrzałam przez wizjer, ale na podjeździe nie dojrzałam nikogo, więc nawet nie otwierałam wejścia. Kto wie, jacy psychole łażą dzisiaj po okolicy? Ale wtedy dzwonek zabrzęczał drugi raz, a ja zdenerwowana otworzyłam drzwi na oścież.

- Nie widzisz gówniarzu kartki? – warknęłam, mrużąc oczy. Wtedy poczułam jak moje usta zostają zatykane, a na oczach pojawia się opaska, uniemożliwiająca identyfikację mojego prześladowca. Próbowałam krzyczeć, ale  jego uścisk był mocny, mocniejszy niż mogłabym przypuszczać. Poczuła łzy, które zaczęły napływać do moich oczu, kiedy ten zaczął szeptać mi do ucha:

- Cukierek albo psikus? – wyszeptał, a jego ciepły oddech owiał moje policzki. Byłam przerażona, to nawet mało powiedziane.

- Pierdol się – udało mi się wykrztusić, na co mężczyzna tylko zachichotał.

- Nie tak na mnie mówią, ale jeśli chcesz, to tak też możesz.

Chciałam, żeby Ashton tu był, żeby nie musiał pracować dzisiaj na tej jebanej nocnej zmianie, tylko zadbać o to, żebym była bezpieczna i nie musiała myśleć, czy dożyję następnej godziny. Nienawidziłam uczucia bezsilności, które we mnie powodował.

Siedziałam sama w sypialni, sztywno, bojąc się poruszyć. Psychopata szperał po moich szafkach, słyszałam jak grzebał w szufladzie z bielizną.

-  Ładne – mruknął, kiedy usłyszałam, jak rozpakowuje opakowanie zawierające nowy komplet bielizny, który kupiłam specjalnie na rocznicę mojego i Asha zwiazku.

- Łapy precz, zboczeńcu – warknęłam, na co ten zacmokał tylko.

- Jesteś niegrzeczna – stwierdził, a ja poczułam jak siada na łóżku obok mnie i kładzie swoją dłoń na moim udzie. Szybkim ruchem zrzuciłam ją z siebie, jęcząc z obrzydzenia. – Lubię takie. Zadziorne. Pełne życia.

- Nie spiesz się, mój chłopak niedługo wróci i…

- I co? – zaczął szydzić, wracając ręką do mojego uda. – I znajdzie jego ukochaną martwą w waszym łóżku? Och nie, jak mi będzie przykro. Może poczekamy na niego? Zabawię się z wami.

Trouble / Ashton IrwinPrzeczytaj tę opowieść za DARMO!