20: To nie twoja wina.

278 30 11

Marek

Gdy zacząłem oddawać pocałunki, usłyszałem gwałtowne otwieranie drzwi.

-Co tu się, kurwa, dzieje? -spytał wkurzony prawdopodobnie współlokator Łukasza, a my od razu oderwaliśmy się od siebie.

-Nic. -rzekł Łukasz wstając z zamiarem uspokojenia go. -Przewidziało ci się..

-Przewidziało mi się? -syknął popychając go.

-Ej, zostaw go. -powiedziałem nieśmiało, wstając.

-Zamknij się tam, pedale. -syknął mierząc mnie wzrokiem, po czym uderzając mnie w twarz. Jak złapałem się za obolały policzek, czułem jak łzy napływają do moich oczu. -Wynoście się stąd, u mnie nie ma miejsca dla pedałów. A ty, Łukasz, myślałem że jesteś inny. Oklamałeś mnie, pedale więc nie mieszkasz tu już.

-To gdzie ja mam się teraz podziać? -spytał zaskoczony Łukasz.

-Chuj mnie to obchodzi, masz 10 minut na spakowanie swoich rzeczy. Ja idę do sklepu, jak wrócę ma cię nie być. -wysyczał w jego stronę, podnosząc go za ubranie. -Zrozumiałeś? Czy przeliterować? -gdy tak się spinał do Łukasza, bałem się, że coś mu zrobi.. nigdy nie widziałem tyle nienawiści w oczach. Nawet u tych chłopaków że szkoły, którzy mnie gnębili.

-Zrozumiałem. -westchnął, a ten go puścił i wyszedł z pokoju. -Kurwa. - powiedział pod nosem szukając w pośpiechu walizki - Pomożesz mi? -spytał wyciągając walizkę z szafy.

-Jasne.. -wstałem podchodząc do chłopaka i pomagając mu pakować ubrania. -Łukasz, przepraszam..

-To nie twoja wina, skarbie.. -powiedział obejmując mnie.

-A co teraz będzie?

-Nie wiem, Marek, nie wiem. -rzekł wracając do pakowania rzeczy. -Na razie muszę się stąd wynieść. I to jak najszybciej, bo ten człowiek jest nieobliczalny. Zresztą.. sam widziałeś.

-A dlaczego on tak zareagował? -zapytałem.

-Wiesz co to homofob?

-No wiem.

-On właśnie nim jest. Wybacz za niego.. -mówił nie odrywając się od wykonywania czynności.

-Łukasz.. bo ty chyba nie masz gdzie mieszkać teraz, tak? -spytałem nieśmiało. 

-No tak, a do czego zmierzasz? -rzekł spoglądając na mnie z zaciekawieniem.

-To jeśli byś chciał, możesz na jakiś czas zamieszkać u mnie. -spojrzałem z nadzieją na bruneta.

-Wiesz.. nie chcę sprawiać ci problemów.

-Nie sprawiasz, moi rodzice na pewno się zgodzą. Mamy pokój gościnny, dodatkowo ten dom jest dosyć wielki. Więc mamy sporo miejsca, abyś mógł się wprowadzić. -uśmiechnąłem się do chłopaka, gdy ten już zapinał walizkę. -To jak?

-No okej, ale na wszelki wypadek zadzwoń do rodziców i zapytaj się.

-Spoko. -odparłem po czym od razu, z uśmiechem na twarzy wybrałem numer do ojca..

Łukasz

Gdy Marek poszedł zadzwonić do swojego ojca, ja postanowiłem, że sprawdzę czy wszystko wziąłem. Szybko pootwierałem raz jeszcze szafki, szafę oraz rozejrzałem się po pokoju. Gdy upewniłem się, że nic już nie pozostało, wszedł Marek szeroko uśmiechnięty.

-Zgodzili się. -powiedział radosnym głosem. Od razu odwzajemniłem uśmiech przytulając go.

-Dziękuję. -cmoknąłem go w czoło.

-Nie ma za co, chodź już. Bo jeszcze zaraz wróci i znowu zacznie się kłócić.

-----------------------------------------------------------

lukasz zamieszka u marka uwu co o tym myślicie?

-

a tak swoją drogą już 20 rozdział:) ale szybko to idzie lol

i ponad 2 tysiące wyświetleń, dziękuje<3

-

miłego dnia lub nocy:)

To nic nie zmienia | KxKWhere stories live. Discover now