Rozdział pierwszy

2.6K 185 32
                                                  

Nie sądziłem, że chrzciny okażą się dla mnie taką mordęgą. Siedzę obok przyjaciół, na sali słychać rozmowy, piski dzieciaków, śmiechy. Przyjęcie trwa w najlepsze, jednak ja nie jestem w stanie skupić się na niczym innym, tylko na niej. Na tym, jak sukienka w kolorze wina przylega do jej ciała, jak kręcą się jej długie, ciemne włosy, jak oblizuje usta, jak przygryza dolną wargę. Nie potrafię zapanować nad sercem, które szalonym biciem próbuje przebić mi skórę. Jasna cholera, co się ze mną dzieje?! Nie powinienem tak na nią reagować, więc dlaczego, do kurwy nędzy, nie potrafię odwrócić od niej wzroku?! Nic z tego nie rozumiem.


- Jezu, stary. Weź się w garść - Giovanni nabija się ze mnie, szturchając ramieniem - Przestań się gapić!

- A jak myślisz, co próbuję zrobić, odkąd ją zobaczyłem, huh? Właśnie to! Próbuję odwrócić wzrok!

- Nie ogarniam cię. Przecież jej nie chciałeś, prawda? Posuwałeś ją, świetnie się bawiłeś i stwierdziłeś nagle, że zrobiło się poważnie i musisz to zakończyć. Pamiętasz? Pieprzyłeś na jej oczach inną laskę.

- Tsa! Tego raczej nie da się zapomnieć - prycham pod nosem, wychylając drinka jednym haustem. Od momentu, kiedy zorganizowałem zdradę na pokaz, minęło ponad dwa lata. Do tej pory pamiętam wyraz jej twarzy, łzy na policzkach, rozpacz. Chyba naprawdę się we mnie zakochała, liczyła na wielką miłość i weselne dzwony. Dlatego musiałem ją od siebie odsunąć. Nie byłem takim typem człowieka, a ona zdecydowanie przytłoczyła mnie swoją osobą. Wszystko się skończyło, odeszła i nawet wtedy, kiedy przyjechałem do niej z kwiatami i przeprosiłem, nie pokazała już ani jednej łzy, ani smutku. Wysoko uniosła głowę, wysłuchała mnie, uśmiechnęła się i po prostu wyprosiła mnie ze swojego domu... i życia - Wygląda jakoś inaczej, zmieniła się przez te dwa lata - burczę pod nosem, dolewając procenty do szklaneczki.

- To prawda. Niezła z niej laska, stary - Luigi siedzący po mojej drugiej stronie, cmoka ustami, co doprowadza mnie do szału! - Nadal ci się podoba, co? Ma przechlapane!

- Wal się - przewracam oczami, odsuwam krzesło i wychodzę na wielki taras, który na szczęście jest pusty. Wyjmuję fajkę, odpalam i zawieszam wzrok na pięknym widoku na port. Muszę pozbierać się do kupy, to nic wielkiego, że ją dzisiaj zobaczyłem. Powinienem był się tego spodziewać, skoro jest przyjaciółką Alessi. Sęk w tym, że zapomniałem o niej, przez ten czas nie myślałem o tym, co między nami było, aż do dzisiaj. Do dnia, kiedy ponownie mnie oczarowała, a jej widok nieco zachwiał moim poukładanym życiem.

- Dlaczego jesteś tutaj sam? Czy coś się stało, Nino? - mój spokój przerywa Alessia, która staje obok mnie. 

- Nie. Chciałem zapalić i trochę się przewietrzyć - C-co u Gemmy?

- Och! - Alessia unosi wzrok i patrzy na mnie bez mrugnięcia okiem. Szlag! Mam nadzieję, że nie odebrała mojego pytania mylnie - Dobrze. Niedawno zaczęła staż w firmie swojego ojca, zamieszkała sama, ma chłopaka - na wzmiankę o chłopaku, krew odpływa mi z twarzy. Nie mam pojęcia, dlaczego jestem wściekły. Nie jest moją kobietą, ba, nie widziałem jej od dwóch lat, więc dlaczego się nią w ogóle przejmuję? - Jutro są jej urodziny. Jest podekscytowana, ponieważ przedstawi wszystkim Biagio.

- To wspaniale - gówno! Wcale nie wspaniale! Mam ochotę rozpierdolić wszystko, co znajdzie się w zasięgu mojej ręki, dlatego muszę się napić, aby wyluzować. Nie obchodzi mnie ta dziewczyna. Nie i już! Koniec.

- Wiem, że mieliście swoją chwilę, Nino, ale Gemma jest teraz inną osobą. Zmieniła się po tym, jak ją skrzywdziłeś. Naprawdę przeżyła wasze rozstanie, jak i to, że na jej oczach pieprzyłeś inną kobietę.

- Wiem, nie powinienem był tego robić. Mogłem rozegrać to w inny sposób, oszczędzając jej cierpienia.

- To prawda. Liczę na to, że będziesz trzymał się na dystans. Biagio to świeża sprawa, zaledwie trzy miesięczna. Są na etapie poznawania siebie, Gemma się nie śpieszy. Jest ostrożna, dostała lekcję.

- Nie musisz przypominać mi, jakim byłem dupkiem, okej? Wiem, że ją zraniłem. Byłem gówniarzem.

- A teraz nie jesteś? - uśmiecha się, spoglądając mi prosto w oczy - Nadal posuwasz panienki, prawda?

- A co w tym złego, huh? Jestem wolnym człowiekiem, Alessio. Nie chcę się wiązać, to nie dla mnie.

- Mylisz się, Nino. Kiedyś powiedziałam ci, że takie życie kiedyś się nudzi. Może to nie jest jeszcze twój czas, ale kiedy nadejdzie, zrozumiesz, że chcesz mieć obok siebie kobietę na stałe. Nie masz pojęcia, jakie to wspaniałe uczucie być w związku, jednak do tego trzeba dojrzeć. Inaczej nic z tego nie będzie - staje na palcach, cmoka mnie w policzek i wychodzi, zostawiając mnie samego.

ALL I WANTWhere stories live. Discover now