18: To koniec.

277 27 0

Łukasz

Za chwilę powinna przyjść Karina. Boję się jej powiedzieć o tym, bo nie wiem jak zareaguje. Pewnie źle, kto by się spodziewał.

Usłyszałem nagle dzwonek do drzwi. Od razu poszedłem otworzyć. Była to oczywiście Karina.

-No hej, wejdź. -przepuściłem ją w drzwiach. -Napijesz się czegoś? -spytałem.

-Sok jeśli masz. -odparła.

-Jabłkowy może być?

-Jasne.

-Okej. -rzekłem idąc do kuchni aby nalać jej sok. -A ty pójdź może do mojego pokoju.-Pokazałemjej gdzie jest po czym weszła. Gdy już napełniłem szklankę poszedłem do pokoju gdzie czekała na mnie dziewczyna.

-Karina, musimy.. porozmawiać. -powiedziałem podając jej napój. -Poważnie porozmawiać. -głos mi się łamał gdy to mówiłem. Nie pamiętam kiedy ostatnio byłem tak zestresowany.

-Poczekaj, muszę ci najpierw opowiedzieć co się wczoraj stało. -upiła łyk i odstawiła na szafkę. -Nie uwierzysz! -pisnęła pełna energii.

-Niech zgadnę.. kupiłaś torebkę na przecenie? -przewróciłem oczami.

-Nie, jeszcze lepiej! -odparła. -Kupiłam tym razem taką ładną, w kwiatki sukien..

-Karina, kurwa. -powiedziałem wkurzony jej błachymi opowiastkami. -Mam to w dupie, czy kupiłaś w kwiatki czy w kotki. 

Nic nie odpowiedziała, spuściła tylko wzrok.

-W tym tkwi problem. Nie dajesz mi dojść do słowa, czy ty w ogóle cokolwiek o mnie wiesz? -spytałem.

-No na przykład.. -powiedziała.

-No na przykład co? -rzekłem. - Wymieniaj, czekam.

-Interesujesz się piłką nożną? -odparła nieśmiało podnosząc wzrok na mnie.

-Nie. -przewróciłem oczami. -Wiesz.. myślałem już dość długo.. -spojrzałem jej w oczy. -I..i nie chcę już z tobą być. -przełknąłem dosyć głośno ślinę oczekując na odpowiedź brunetki.

-Ale.. Łukasz.. -popatrzyła na mnie błagalnym wzrokiem.

-Nie kocham cię już od dawna. To koniec. -odparłem stanowczo.

-Przepraszam cię, zmienię się, wybacz!

-Nie, wyjdź. -westchnąłem.

-Masz kogoś, tak? -spytała.

-Nikogo nie mam, po prostu nie chcę już z tobą być. -rzekłem. - Związek nie polega na monologu jednej osoby.

-No wiem.. przepraszam...

-Wyjdź. -powiedziałem spoglądając na nią.

-Łukasz.. wybaczysz mi?

-Muszę to przemyśleć, idź już. -wskazałem na drzwi. Spojrzała na mnie ostatni raz po czym wyszła. Poczułem ulgę.. powinienem zrobić to wcześniej. Dużo wcześniej..

-------------------------------------------------

dobry wieczor, 

macie tutaj rozdzial na dobranoc:)

a teraz czesc<33

To nic nie zmienia | KxKWhere stories live. Discover now