9: Nie muszę, ale chcę.

362 34 21

Łukasz

Uderzyłem typa z pięści w twarz. Usłyszałem jak coś chrupnęło, był to pewnie jego nos. Nie mam pojęcia czy mu złamałem, ale nie był mi dłużny i od razu poczułem cios dość mocny w brzuch.

-Przestańcie! -Marek usiłował nas rozdzielić, ale nic nie zdziałał.

Miałem ochotę dać mu nauczkę, że nie bije się słabszych od siebie. Poczułem po chwili kilka ciosów na twarz, przez co upadłem. Jednak nie chciałem się poddawać. Praktycznie od razu wstałem po czym kilka razy uderzyłem go w brzuch. Skulił się, a ja pociągnąłem Marka za nadgarstek.

-Chodź, szybko. -zaczęliśmy uciekać w stronę parku.

Po chwili byliśmy już zmęczeni i przestaliśmy biec.

-Łukasz, po co to zrobiłeś? -spytał.

-Miałem patrzeć jak się szczerzy? Poza tym, należało mu się za to co ci robił. -odparłem.

-Dziękuję.. -lekko uśmiechnął się. -Tylko.. co jeśli zrobi mi coś w szkole? Oni serio Nie zapominają. W piątek nic mi nie robili, bo pewnie znaleźli nowego błazna. -powiedział po czym usiedliśmy na ławkę.

-Nie mów tak, nie jesteś żadnym błaznem. -rzekłem. -Poza tym, niech cie tylko dotknie a pożałuje.

-Nie musisz.

-Nie muszę, ale chcę. - uśmiechnąłem się do chłopaka.

-Ale po co ci to? Jeszcze i ty na tym ucierpisz. -powiedział.

-Bo wiem jak to jest być nękanym, obrażanym.. -spuściłem wzrok, a wszystkie wspomnienia natychmiast wróciły.

-Przez to, że mieszkałeś w domu dziecka? -spytał.

-Tak.

-A jak się tam znalazłeś? -zapytał. - Jeśli nie chcesz to nie musisz mówić. 

-Rodzice mnie oddali. Nie mam pojęcia dlaczego. Z tego co pamiętam miałem jeszcze brata, ale nie wiem co z nim zrobili. -westchnąłem patrząc w dal.

-Współczuję.. ja mam rodziców, ale niestety się rozwodzą. -rzeknął i nastała krępująca cisza.

-Wiesz.. ja już pójdę. -nagle chłopak odezwał się przy tym przerywają ciszę. -Do zobaczenia.

-Pa. -odparłem.

Marek

Pierwszy raz od kilku lat ktoś mnie obronił. W sumie to drugi, bo kilka dni temu zrobił to także Łukasz ale mniejsza. Nie chciałem aby bił się o mnie, bo wiedziałem bardzo dobrze, że nie da sobie rady. Ich było trzech a nas? Tylko dwóch, mnie by położyli po jednym ciosie a z nim także nie musieliby długo walczyć. Coprawda Łukasz był silny,ale nie na tyle aby położyć 3 umięśnionych kolesi. Gdy tak wracałem do domu miałem wyrzuty sumienia, że to przeze mnie będzie mieć prawdopodobnie siniaki na twarzy. Postanowiłem, że przeproszę go.

[Do Łukasz]

Przepraszam, że sprawiłem ci tyle kłopotów..

[Od Łukasz]

Spoko. I nie ty, a ci idioci. To przecież nie twoja wina, że nie dają ci spokoju.

[Do Łukasz]

No w sumie tak.. ale gdybym nie powiedział tamtemu o moim sekrecie nie wyszło by to na światło dzienne.

[Od Łukasz] 

Nie możesz się obwiniać. Każdy popełnia błędy i na nich się uczy. Poza tym skąd miałeś wiedzieć, że jakiś pajac to rozgada?

[Do Łukasz]

No nie wiem.. mogłem się domyśleć?

[Od Łukasz]

Nie gadaj bzdur, ciekawe jak miałbyś to zrobić. Nikt nie ma wypisane na czole "powierz mi swój sekret, NA PEWNO zachowam go w tajemnicy;)"

[Do Łukasz]

Masz racje.. nie wiem jak ci dziękować, zawsze polepszasz mi humor:)

[Od Łukasz]

Chyba wiem jak możesz mi podziękować. Wybierz się ze mną na jakąś imprezę.

[Do Łukasz]

Ale nie mam 18-nastu lat.

[Od Łukasz]

Jest chyba klub w Szczecinie gdzie wpuszczają od 16-nastu. Wydaje mi się, że masz już tyle, tak?

[Do Łukasz]

No mam.

[Od Łukasz]

To jak?

[Do Łukasz]

No dobra, namówiłeś mnie. Tylko kiedy?

[Od Łukasz]

Może za tydzień w piątek? Bo cały tydzień mam zawalony przez studia i muszę dodatkowo chodzić do pracy.

[Do Łukasz]

Okej, mi pasuje.

----------------------------------------

mam nadzieje, ze nie przeszkadza wam, ze czasem bede dodawac sms'y (ale bardzo rzadko, spokojnie;))

troche dluzszy rozdzial na zyczenie :)))

do nastepnego,buzki;*

To nic nie zmienia | KxKWhere stories live. Discover now