3: Jesteś tolerancyjny?

398 36 16

Marek

Z jednej strony cieszyłem się, że ich przepędził a z drugiej.. palnął taką głupotę przez którą prawdopodobnie będę cierpieć przez kolejny miesiąc a może i więcej. Oni tak szybko nie zapominają. Chyba, że znajdą kolejnego błazna którym będą pomiatać. Na razie jestem nim ja. Za 3 miesiące mija rok od kiedy to wszystko się zaczęło.

-Jak masz na imię? -chłopak przerwał ciszę jednocześnie wyrywając mnie z przemyśleń.

-Marek. - odparłem.

-Łukasz, miło mi. -kątem oka zauważyłem, że się uśmiechnął. -Przepraszam, że tamto powiedziałem do nich.

-Spoko.

-Bo rozumiem jak to być prześladowanym. Od małego mieszkałem w domu dziecka, przez to dokuczali mi w podstawówce i gimnazjum.

-Współczuję.. ze mnie zaczęli się naśmiewać niecały rok temu..

-Dlatego, że jesteś gejem? -zapytał.

-Umm, tak. Jesteś tolerancyjny? -spytałem niepewnie.

-Jak najbardziej. -odparł.

-To tutaj, dzięki za pomoc. -lekko uśmiechnąłem się do bruneta.

-Luz. -powiedział po czym odszedł.

Wszedłem do domu i od razu przypomniało mi się o mamie. Kompletnie o niej zapomniałem.

-Hej mamo. -odparłem nieśmiało

-Cześć, co tak długo? -spytała.

-Umm, kolejka była. -skłamałem.

-No okej, dasz tę tabletkę?

-Jasne, już daje. -poszedłem do kuchni po szklankę wody.

Nadal byłem obolały, choć już nie na tyle by nie móc chodzić. Pewnie jutro w szkole nie dadzą mi żyć.

-Proszę. -podałem mamie tabletkę i szklankę.

Łukasz

Wracając do domu nie mogłem przestać myśleć o Marku. Bardzo zainteresowała mnie jego osoba. Wydawał się taki.. inny. Dopiero później zorientowałem się, że nie wziąłem od niego numeru telefonu. Szczecin jest ogromny, wątpię że szybko go spotkam. Dodatkowo nie wiedziałem jakie ma nazwisko. Gdybym je znał, mógłbym go odnaleźć w internecie. Chyba, że pójdę do jego domu. Ale czy to nie będzie trochę dziwne? 

Wchodząc do klatki usłyszałem jak mój telefon dzwoni. Była to moja dziewczyna, Karina.

-Halo? -zapytałem.

-No hej, pójdziemy może jutro gdzieś razem? Tak dawno nie byliśmy..

-Hmm, no okej. A o której?

-Osiemnasta może być? -zapytała.

-Okej, to pa.

-Do jutra, kochanie. -odparła po czym rozłączyłem się.

Zapukałem do mieszkania, bo nie wziąłem od Błażeja kluczy. Wybiegłem tylko w dresach i jakiś starych butach.

-Już idę -usłyszałem zza drzwi.

Wpuścił mnie do mieszkania po czym od razu udałem się do mojego pokoju i rzuciłem się na łóżko.

Zacząłem rozmyślać o mnie i o Karinie. Od dawna nie układa nam się, ale ona dalej chce to ciągnąć. Nie chcę jej sprawiać przykrości dlatego nie zerwałem z nią jeszcze. Jestem wrażliwy na czyjś ból. Wtedy mam wyrzuty sumienia.

Fakt, jest atrakcyjna ale co z tego? Nie da się z nią porozmawiać bo cały czas gada o sobie. Zawsze gdy chciałem jej coś opowiedzieć, ona mi przerywała i opowiadała swoje jakże interesujące historie. Na przykład o tym jaką torebkę czy buty sobie ostatnio kupiła. Tak minęły nam 2 lata.

Gdy tak myślałem o nas, poczułem jak robię się senny. Zamknąłem oczy po czym odpłynąłem..

-------------------------------------------------------

karyna nie jest atrakcyjna lukasz co ty gadasz fu

ogolnie te pierwsze 3 rozdzialy napisalam w 1 dzienXDD a przed wrzuceniem tylko sprawdzilam i troche pozmienialam lol

i sorki ze taki krotki, 

jutro prawdopodobnie wrzuce 2 rozdzialy takze szykujcie sie

papa <3

To nic nie zmienia | KxKWhere stories live. Discover now