[03] Chapter Third (First Season)

3.9K 245 12


Nie ludzie nami rządzą lecz własne słabości.
~ Aleksander Hrabia Fredro

~***~

Zaparkowała samochód na podjeździe do ogromnego domu, w oknie którego paliło się kilka świateł. Wyszła z pojazdu, zamknęła drzwi i zaczęła z zaciekawieniem rozglądać się dookoła. Jeszcze nigdy nie była w takim miejscu – elewacja domu była brudnobiała, a okna i dach ceglane. Budynek miał jedno piętro i parter, jednak na poddaszu również widoczne były pokoje, których z resztą z zewnątrz wydawało się mnóstwo. Westchnęła ciężko, udając się w kierunku wejścia.

Miała nadzieję, że nikt nie będzie grzebał przy jej samochodzie. Postanowiła po cichu, że później dokładnie go obejrzy, nawet pod maskę, w razie gdyby któryś z nich postanowił zamontować w pojeździe jakiś lokalizator, albo podsłuch. Musiała być wyjątkowo czujna. Stanęła przy ciemnych drzwiach, uważnie obserwując, jak przenoszą blondyna do środka. Pchnęła drewniany przedmiot, torując im tym samym drogę. Niall został ułożony na szerokiej kanapie bez oparcia, znajdującej w salonie. Wiedziała, że Malikowi zależy na przyjaciołach, ale nie aż tak bardzo, żeby zakrwawić białą, skórzaną kanapę. Stanęła z boku i oparła się ze skrzyżowanymi rękami o ścianę, cały czas przyglądając się z ciekawością całej sytuacji. Jakaś kobieta, o której o dziwo nic nie wiedziała, nieumiejętnie opatrywała rany mężczyzny. Było widać bardzo dobrze, że robi tym więcej szkody, aniżeli pożytku, ale Cassandra postanowiła jeszcze chwilę poczekać. Przecież nie będzie odzywać się niepytana. Chciała się przyjrzeć dokładniej pomieszczeniu, w którym będzie miała wątpliwą przyjemność przebywać w nim znacznie częściej niż by tego chciała, jednak jej skupienie przerwało głośne przekleństwo.

— Kurwa — jęknął Horan, kiedy już nie był w stanie powstrzymać nawet łez bólu. Szatynka podniosła wysoko brwi, kręcąc z niedowierzaniem głową.

Kiedy tylko kobieta wzięła się za rozcinanie rany, w której znajdowała się kula postanowiła uratować mężczyznę od całkowitego wykrwawienia się i śmierci. To ona miała się go w odpowiednim czasie pozbyć, a nie jakaś źle pomalowana niunia, która brała się za coś, o czym nie miała zielonego pojęcia. Skoro była lekarzem, o którym wspominał blondyn Cassandra była szczerze zdziwiona, jakim cudem ten gang jeszcze się trzymał pod względem zdrowotnym.

W tempie natychmiastowym podeszła do kanapy i w ostatnim momencie wyrwała „pielęgniarce" nożyk z dłoni. Obrzuciła ją złym spojrzeniem, po czym popatrzyła na Malika, jakby prosząc o pozwolenie. Nie chciała spieprzyć sobie misji przez zdrowie pierwszego lepszego gangstera, dlatego wolała się upewnić, że nie ma nic przeciwko. Malik skinął głową, zainteresowany dalszym rozwojem akcji. Niall popatrzył na niego z dezaprobatą. Naprawdę chciał to przeżyć, a nie ufał obcym ludziom.

— Zaboli — mruknęła ostrzegawczo, zabierając się do pracy. Wyjęła rękawiczki z apteczki, zakładając je na swoje dłonie. Chwyciła spirytus odkręcając go i bez zawahania wylewając pół zawartości na ranę mężczyzny. Blondyn zamknął oczy, błagając w duchu wszystkie świętości, aby ewentualna śmierć była szybka i nie za bardzo bolesna.

Strach Horana szczerze rozbawił Cassandrę. Na jego miejscu pewnie nie zachowałaby się lepiej, jednak sam fakt, że ma do czynienia z gangsterem nastawił ją raczej na ciągłe złośliwe komentarze z jego strony. Tymczasem on zachowywał się jak nastolatek przed pobraniem krwi. Kobieta bez zawahania wysunęła swój pasek zza szlufek spodenek, zgięła go na pół i uprzednio mówiąc mu, aby otworzył usta, wsadziła skórę między zęby swojego pacjenta. Zdezynfekowała skalpel, dwoma palcami uciskając ramię jasnowłosego, aby chociaż mniej więcej zlokalizował położenie pocisku, który tkwił w jego ciele.

The Queen Wears Black | Zayn Malik FanFictionPrzeczytaj tę opowieść za DARMO!