Nowa pora roku

251 47 12


Nie wiem, czy zwróciliście uwagę, ale zmieniła się nam okładka! Z lekkim opóźnieniem, ale przywitaliśmy lato! Pogoda za oknem niestabilna, więc i u nas wystąpiły pewne anomalie. 

Na początku roku zmienił się format naszego magazynu, przeszliśmy w tryb roczny i mogę śmiało stwierdzić, że się sprawdza. Jeśli jeszcze nie zauważyliście, artykuły pojawiają się systematycznie (z małymi wyjątkami) w każdy piątek wieczorem. Tematyka jak zwykle różnorodna, oscylująca wokół Wattpada i pisania, ale także zahaczająca o inne aspekty życia, bolączki oraz nasze zainteresowania. 

Porządne czasopisma rozpoczynają się wstępniakami! I każde nasze wydanie taki miało. Wstępniaki są wspaniałą formą wypowiedzi! Co do zasady redaktor naczelny lub wyznaczona przez niego osoba mogą się tu rozpisać, o czym właściwe zamarzą! W tym wydaniu rocznym powinny być aż cztery, po jednym na każdą zmianę pory roku i okładki. 

O czym będzie letni? O lecie? O wakacjach? Trochę sztampowo... I nudnie... 

Ale postaram się zarzucić Was ciekawostkami o lecie, których być może nie znaliście. 

Ja kocham lato, a Wy? Kocham je do czasu, aż temperatura wzrasta do 30 stopni Celsjusza. Gdy słupek rtęci biegnie wyżej, zaczynam tęsknić za zimą. Niezbitą prawdą jest, że jak ci zimno, to zawsze możesz się cieplej ubrać, ale gdy jest ci za ciepło, to w pewnym momencie osiągniesz stan, w którym nie będziesz miał co z siebie ściągnąć, a nadal będzie ci zdecydowanie za gorąco.  Poza takimi upałami jak ostatnio nasze lata są raczej kapryśne. Mam wrażenie, że zawsze gdy wybieram się na urlop, to pogoda się psuje, pada i temperatura wynosi nie więcej niż 17 stopni, a Bałtyk to już w ogóle rozpuszczony lodowiec. 

Kiedy zaczyna się lato? Moja siostra odpowiedziała, że w zakończenie roku szkolnego. To nie do końca prawda, moja droga! Bo astronomiczne lato zaczyna się dwudziestego pierwszego czerwca i jest to najdłuższy dzień w roku. Przynajmniej tak powszechnie się mówi. Ale to jest najdłuższy dzień w roku tylko na półkuli północnej, czyli między innymi u nas w Polsce. W ten sam dzień na drugiej półkuli mamy najdłuższą noc w roku. Logiczne, jak u nas świeci słońce, to u nich nie. 

Większości z nas lato kojarzy się z wypoczynkiem. Wszyscy, którzy jeszcze chodzą do szkół różnych szczebli, mają wakacje, pracujący nieszczęśnicy swoje dwa tygodnie urlopu (chyba że mają wyrozumiałych pracodawców i wcześniej nie wykorzystali swoich cennych dni, to nawet i trzy tygodnie). Lato to okres leniwy, wiele branż zwalnia, ma mniej zamówień. Taki na przykład polityk nie musi się szczególnie przemęczać w "sezonie ogórkowym".  W ogóle obecnie to określenie kojarzy się z życiem politycznym, ale wcześniej odnosiło się do spadku atrakcyjności życia w mieście, braku rozrywek i rozjechania się "towarzystwa" do wód, sanatoriów, kurortów czy letnich rezydencji. Teatry, kina miały przerwy w spektaklach. Czasem słyszymy, że sezon ogórkowy w pełni, gdy gazety i telewizja wałkują "sensacyjne" newsy, które w innym czasie nie zasługiwałyby nawet na wzmiankę w ostatniej minucie dziennika.  W telewizji lecą powtórki i trzeba na nowości czekać do jesiennej ramówki. 

Obecnie kina latem wcale nie wymierają. Podobno wydanie w tym okresie filmu generuje największą publiczność. Takie hity jak „Szczęki", „Gwiezdne Wojny", „Park Jurajski", „Mroczny rycerz",  „Poszukiwacze Zaginionej Arki", „E.T.", „Forrest Gump", „Pogromcy duchów" miały swoją premierę właśnie w wakacje. Podobnie z muzyką, co roku kilka piosenek pretenduje do tytułu najgorętszego hitu lata! A co według Was najbardziej zasługuje na to miano w tym roku? Jeszcze początek lipca, ale na pewno już coś tłuką w radiu non stop.

A wiecie, że w upał wieża Eiffla jest wyższa o 10 cm niż w normalną pogodę? Dzieje się tak, ponieważ żelazo pod wpływem ciepła rozszerza się. Ostatnio czytałem świetną książkę, w której krótko opisano okoliczności budowy wieży Eiffla. Okazuje się, że Francuzi, szczególnie Paryżanie, wcale nie byli zachwyceni pomysłem jej budowy, a nawet niektórzy, w tym Aleksander Dumas, napisali list otwarty, wyrażając swój protest. Jakiś matematyk poświęcił wiele godzin na wyliczenia, które miały dowodzić, że budowla po osiągnięciu pewnej wysokości zawali się pod wpływem własnego ciężaru jak domek z kart. I jak widać, pomylił się.  Wieża powstała na Wystawę Światową, a Eiffel próbował znaleźć dla niej praktyczne zastosowanie, ale tak naprawdę chciał po prostu postawić coś wielkiego i monumentalnego. I udało mu się. Teraz budowla jest symbolem Francji, który kojarzy z tym krajem prawie każdy. Ale jest też symbolem końca epoki żelaza. Tej nowożytnej epoki żelaza. To ostatnia budowla z żelaza tuż przed tym, jak materiał ten został wyparty przez nowe odkrycie – stal. Nigdy nie byłem w Paryżu, może lato to dobry moment na zwiedzanie?

Chyba że są upały... Wtedy nie można nic zwiedzać. W upały chciałbym mieć gigantycznego ogórka. Mógłbym się w niego schować jak Luke Skylwaker w swojego tauntaun na planecie Hoth. On się bronił przed mrozem, ja przed upałem! Ogórki są tak zbudowane, że w ich wnętrzu może być nawet o 11 stopni Celsjusza chłodniej niż na zewnątrz. 

My mówimy o globalnym ociepleniu, ale w większej perspektywie temperatura spada. Naukowcy twierdzą, że wszechświat stale się ochładza, jakiś jeden stopień na trzy miliardy lat. Obecnie w przestrzeni kosmicznej mamy jakieś -270 stopni. Chłodno. Ale paradoksalnie, największym problemem w podróżach w kosmos są... upały!Promienie słońca nie napotykają żadnych przeszkód i mogą nagrzać powierzchnię statku nawet do 260 stopni. To jednak trochę cieplej niż na Ziemi. 

A jakie są najgorętsze miejsca na naszej planecie? Jest takie opuszczone miasto w Etiopii, Dallol, gdzie średnia roczna temperatura wynosiła w latach 60. XX w. ok. 35,5 stopnia Celsjusza. Chyba wiem, czemu jest opuszczone. To jednak jeszcze nic. W pewnej kopalni złota w RPA temperatura wynosi 65 stopni Celsjusza. W takich warunkach nie da się pracować. A jednak to nie maszyny wydobywają tam ten kruszec, a ludzie. Ściany dla izolacji pokrywane są betonem, a do szybów wpompowywany jest lód. Dla nas obecnie całkiem oczywiste jest używanie lodu do chłodzenia czy przedłużania świeżości potraw, ale okazuje się, że takie użycie lodu też ktoś musiał "wymyślić". 

 Latem (a jakże) 1844 r. Wenham Lake Ice Company otworzyło swoje biuro w Londynie. Na wystawie codziennie wykładano wielką bryłę krystalicznego i super przejrzystego lodu.  Za ogromną kostką ustawiano gazetę, tak by przechodnie mogli sami upewnić się o jego czystości. Mogli bowiem bez problemu ją przeczytać przez lód. Gratulacje za marketing, bowiem sklep wzbudził sensację, a przed witryną gromadzili się gapie. 

"Produkcja" tego towaru była niezwykle łatwa i tania, ponieważ lód w jeziorze Wenham tworzył się sam. Był surowcem odnawialnym, niewyczerpanym. Nikt jednak wcześniej nie wpadł na to, by go wydobywać, magazynować i przewozić. Prekursorem został Frederic Tudor. Wielu mu współczesnych uznało go za szalonego - transportować i przewozić lód! Wariat. Ale facet się uparł. Pierwszy transport lodu do Wielkiej Brytanii zaskoczył celników, którzy nie wiedzieli, jak go sklasyfikować i całe 300 ton stopniało jeszcze przed rozładunkiem. Kłopotem było także znalezienie chętnego przewoźnika. Kapitanowie i właściciele statków obawiali się upokorzenia, gdy po dotarciu na miejsce miałoby się okazać, że ich transport to luk pełen wody. A woda przecież powinna znajdować się poza statkiem, a nie w środku! Każdy marynarz to wie! 

Na szczęście wszystko się udało i przez następne dziesięciolecia lód był drugim pod względem wagi towarem eksportowym Ameryki. Przy odpowiedniej osłonie nie topniał bardzo długo, a świetną izolacją okazały się bezużyteczne do tej pory – trociny.  Lód z jeziora Wenham był pierwszym eksportowanym, ale szybko stracił na znaczeniu. W połowie XIX w. większość sprzedawanego w Wielkiej Brytanii lodu nie pochodziła z Wenham, ani nawet Ameryki, ale z Norwegii. I tu znów zadziałał marketing. Norwegowie zmienili nazwę jeziora Oppegaard koło Oslo na Wenham, aby wykorzystać jego prestiż. 

To był dopiero początek "handlu zamarzniętą wodą". Zaczęto go wykorzystywać do chłodzenia napojów, produkcji lodów, ochładzania wagonów kolejowych, dzięki czemu można było przewozić mięso i inne łatwo psujące się produkty na ogromne odległości. 

Oczywiście wtedy narodził się obrót lodem jako towarem, ale lodu do chłodzenia żywności nawet latem Chińczycy używali już od VIII w.p.n.e. Starożytni Rzymianie i Grecy sprowadzali z Alp bloki lodu i wypełniali nimi specjalne studnie, by później przechowywać w nich jedzenie. 

Mówiłem o lenistwie, ale okres letni to też czas wzmożonej pracy choćby dla rolników, którzy pracują cały czas i przygotowują się do żniw. Zawsze podziwiałem ten rodzaj zajęcia, ponieważ nie mam totalnie żadnej wiedzy dotyczącej "płodów rolnych", ani ich uprawy. Zasuszam nawet kaktusa. To wspaniałe umieć, wiedzieć i potrafić. Ja ograniczam się do kupna produktów w warzywniaku! I jeszcze jadę na Dożynki do babci. 

Dla każdego z nas lato jest inne. Każdemu kojarzy się z czymś innym i pozostawia inne wspomnienia. Dla mnie pachnie truskawkami, błotem i świeżo skoszoną trawą, gdy myślę o lecie czuję smak gofrów i parzący stopy piasek. Udanego lata!




Nożyce tną [lato 2019]Where stories live. Discover now