- Muszę zaprosić cię kiedyś na obiad. Wtedy poznasz co to wspaniała kuchnia. 

- Mam nadzieję, że prędko się o tym przekonam. 

Znów zapadła niezręczna cisza. Kate zbierała w sobie myśli. Kompletnie nie wiedziała jak zacząć jakiś swobodny temat. Nie wiedziała dlaczego w ogóle zaproponowała Willowi nocleg. Groźba widniejąca w liście nie robiła już na niej takiego wrażenia, co w pierwszej chwili. 

- Will, przepraszam cię, że cię tu ściągnęła. - zaczęła. - Nie powinnam robić z tego jakiejś wielkiej afery czy Bóg wie co. 

- Daj spokój. - przerwał jej. - Cieszę się, że mnie zaprosiłaś. Cieszę się, że spędzimy miły wieczór we dwójkę i to nie z powodu pracy. 

Po słowach Willa, Kate nabrała rumieńce na twarzy. Nigdy nie usłyszała tak miłych słów od swojego partnera. Jej uczucie co do niego zamiast gasnąć, przybierało na wadze. 

Kate wstała od stołu i poszła na chwilę do salonu. Gdy wróciła, Will zauważył w jej rękach butelkę najlepszego, szkockiego whisky.

- Może się napijemy? - zapytała. 

- Och, Kate. Tak przed jutrzejszą pracą? - odpowiedział Will i odebrał z jej rąk butelkę, po czym szybkim ruchem otworzył ją. - Przynieś kieliszki. 

Gdy Kate ruszyła w stronę szafki kuchennej, Will podziwiał jej kobiece kształty. Nigdy nie myślał o niej, jak o obiekcie pragnień, lecz teraz wszystko się zmieniło. 

Pijąc już trzeci kieliszek whisky, znaleźli się w sypialni Kate. Siedzieli razem na podłodze, oglądając stare albumy rodzinne Calasarów. Kate opowiadała Willowi historie swych dziecięcych lat. Jak złamała nogę w drodze do przedszkola, gdy pierwszy raz z ojcem pojechała na spontaniczny wyjazd do Las Vegas. Will spokojnie słuchał opowiadań Kate z wielkim zainteresowaniem. W końcu, gdy brunetka opowiadała jedną z rozwiązanych spraw jej ojca, Will wpatrywał się w nią jak w najpiękniejszy obrazek. Kate po chwili przestała, gdy Will począł głaskać delikatnie jej policzek. Oboje uśmiechnęli się do siebie i znów zamknęli milczenie w akcie pocałunku. Kate była szczęśliwa, nie wierzyła, że to wszystko dzieję się naprawdę. Z czasem pocałunki mężczyzny stały się coraz to bardziej namiętne. Powoli ustępowały im wszelkie hamulce. Kate zaprowadziła Willa do łóżka, a ten nie protestował. Rzucił Kate na plecy, po czym zaczął całować ją z większą pewnością. Zszedł z pocałunkami w dół na szyję, po czym jednym ruchem pozbyć się z Kate jej czarnej koszulki. Jego oczom ukazał się koronkowy biustonosz, a na jej twarzy znów zagościły rumieńce. Szedł z pocałunkami coraz niżej i niżej. W tle dało się słyszeć, słodkie pomrukiwanie Kate. Trwali w tej miłosnej chwili, aż oboje nie pozbyli się swoich ubrań. Oczom Kate ukazał się jej nagi kochanek. Podziwiała jego ciało w całej okazałości. W końcu Will obrócił Kate na brzuch i z delikatnością i wielką precyzją wszedł w nią, całym swym przyrodzeniem. Kate jęknęła z rozkoszy. Will chwycił oburącz jej biodra i począł wykonywać płynne ruchy, w przód oraz w tył. Robił to powoli, a Kate wręcz ulatywała z rozkoszy. W końcu brunet zaczął przyspieszać swe ruchy a w raz z nimi, Kate jęczała nieco głośniej. Will robił to coraz mocniej, aż zatrzymał się i przewrócił Kate na plecy. Wchodząc w nią ponownie, patrzył jej głęboko w oczy. Widział w nich to, czego pragnął. Pożądanie i miłosne uczucie drugiej osoby. 

Kochali się jeszcze parę chwil, aż Will usłyszał, że Kate szczytuje w tej upojnej chwili. Cieszył się, że dał jej maksymalną rozkosz. Oboje leżeli obok siebie w milczeniu. Will słyszał przyspieszony oddech Kate. Po chwili brunetka przytuliła się do niego i zasnęli w swoich ramionach. 

Obudził go dźwięk tłukącego się szkła. Był kompletnie nagi i spragniony. Szybko przypomniał sobie wydarzenia minionej nocy. Wstał z łóżka i nałożył na siebie wczorajsze ubrania. Wyszedł z sypialni i poszedł w stronę kuchni Kate. Tam zastał ją, zbierającą potłuczone szkło z podłogi. Podszedł do niej w celu pomocy. 

- Co się stało? - zapytał.

- Przygotowałam dla nas śniadanie i zbiłam przy okazji talerz. - rzuciła mu z lekkim grymasem. 

- Och, niezdara z ciebie. - odpowiedział.

- Daj spokój i siadaj do stołu. Dzisiaj serwujemy naleśniki!

Na twarzy Willa pojawił się uśmiech. Pragnął codziennie takich nocy z Kate a jeszcze bardziej podobnych poranków. Razem zasiedli do stołu i zaczęli konsumować jedzenie, które przygotowała Kate. 

- Są przepyszne. - powiedział Will. 

- I tym razem robiłam wszystko sama. - puściła mu perskie oko. 

Oboje parsknęli śmiechem. Po czym nastąpiła chwilowa cisza, którą przerwała Kate. 

- Wczorajsza noc.. - zaczęła. 

- To było coś pięknego. - wtrącił się Will. -Nie żałuję niczego. Chyba, że.. - urwał i posmutniał. - Ty myślisz inaczej.

Kate spojrzała mu głęboko w oczy. 

- Było cudownie. - obdarowała go najsłodszym uśmiechem, jaki kiedykolwiek widział. 

Ich cudowny poranek przerwał dźwięk telefonu Kate, dzwonił Prinston.

- Calasara? Nie mogę dodzwonić się do Colda. Mam złe wieści. 

- Co się stało? - zapytała twardo. 

- Tom Swain popełnił dziś w nocy samobójstwo. Zgarnij Colda i jedźcie do koronera. 

Kate rozłączyła się i spojrzała na Willa. 

- Złe wieści, musimy jechać.

Poznaj moje grzechyWhere stories live. Discover now