Rozdział 7

3 4 0



Will pojawił się w progu jej drzwi niespełna dwadzieścia minut po odebraniu od niej telefonu. Zaprosiła go do środka i zaprowadziła do salonu. Po chwili Will zapytał:

- Co się stało? 

Kate podała list Willowi:

- Spójrz na to.

Will trzymając list w dłoniach, nie zmienił nawet na chwilę wyrazu twarzy. Po chwili rzekł spokojnym tonem.

- Ktoś próbuje cię zastraszyć i to ktoś, kto być może cię zna. Przypuszczasz kto to?

- Nie mam pojęcia. Ale zaczynam się bać, że to może ja stanę się następną ofiarą. - Kate usiadła obok Willa. 

- Daj spokój. Jesteś Kate Calasara, kto mógłby tobie coś zrobić? - Will odpowiedział z uśmiechem i przytulił Kate do siebie. - Jesteś przecież nieustraszona. 

Kate czuła się w jego objęciach magicznie. Nie sądziła, że Willa stać na taki gest. Chciałaby aby ta chwila trwała wiecznie. Chciała posunąć się dalej i w końcu znalazła w sobie cień odwagi. Spojrzała Willowi w oczy i ucałowała go delikatnie w jego usta. W pierwszej chwili Will  nie odwzajemniał słodkiego gestu swej partnerki, lecz po kilku sekundach zrozumiał, jak bardzo Kate jest dla niego ważna. Trwali w tej miłosnej chwili przez jakiś czas, aż w końcu Kate opamiętała się i rzekła: 

- Przepraszam. Nie po to cię tu ściągałam. 

Will nie odpowiedział przez chwilę, tylko wpatrywał się w lazurowy dywan pod jego stopami. W końcu przełamał się:

- Wiem Kate, ale.. - urwał na chwilę. - Nie podobało ci się? - zapytał nieśmiało. Kobieta nie wiedziała co odpowiedzieć, w końcu jednak zebrała w sobie myśli. 

- Podobało.. Bardzo mi się podobało, Will. Ty mi się podobasz. 

Zapadła niezręczna cisza. Oboje nie wiedzieli co zrobić w tej sytuacji. Kate była pewna swoich uczuć co do Willa, ale czy Will podzielał jej zdanie. Kate patrzyła na niego z boku. Czekała aż wypowie te magiczne słowa, tak samo jak ona to zrobiła. Lecz sama nie wiedziała, czy może ich oczekiwać. 

- Zostaniesz na noc? Tak dla bezpieczeństwa. - zapytała. 

Will nie chciał się zgodzić. Wiedział, że łączy ich partnerska więź, która powstała dzięki ich wspólnej pracy. Lecz pokusa była silniejsza. 

- Jeżeli tylko sobie tego życzysz, Kate. 

W tej chwili szeroki uśmiech zagościł na jej twarzy. Czuła szczęście a zarazem niepokój, co jeszcze wydarzy się tej nocy między nimi. Pragnęła Willa całym sercem i ciałem. Lecz nie mogła zapędzać się w nieznane zakamarki jego pragnień. 

- Właśnie miałam zjeść kolację, przysiądziesz się? 

- Z przyjemnością, panno Kate. - rzuciła jej najszczerszy uśmiech, jaki potrafił z siebie wydobyć. 

- A więc zapraszam do stołu. 

Oboje wstali i po brnęli w stronę jadalni. Kate nakryła do stołu i przygotowała wspaniałą kolację dla dwojga. Jedli w ciszy. Oboje nie wiedzieli jak zacząć rozmową. W końcu Will rzekł z entuzjazmem.

- Nie dosyć, że jesteś świetną śledczą, to także wspaniała z ciebie kucharka. 

Kate odebrała to jako łagodzący całą tę sytuację żart, gdyż Will dobrze wiedział, że danie, które przygotowała, było daniem gotowym. Rzuciła mu szeroki uśmiech po czym odpowiedziała. 

Poznaj moje grzechyWhere stories live. Discover now