Rozdział 5

4 4 0


Obudził go zapach smażonych jajek oraz aromat parzonej kawy. Otwierając oczy, po chwili zorientował się, że nie znajduję się w swoim domu. Odłożył na bok koc, którym nakryła go Kate i szybkim ruchem począł zakładać na siebie marynarkę oraz buty. Kate słysząc, że Will się obudził, po brnęła do salonu z kubkiem świeżej, gorącej kawy.

- Część Will. - zaczęła. Stała we framudze drzwi w samym szlafroku, z kubkiem trunku w ręku. Brunet przeszył ją wzrokiem, rumieniąc się nieco, gdy swoim wzrokiem powędrował na uda kobiety.

- Hej Kate, przepraszam.. - zaczął. - Nie wiem nawet kiedy zasnąłem. Ubiorę się i już mnie tu nie ma.

- Daj spokój. Zrobiłam ci śniadanie i kawę na rozbudzenie. Nie ruszysz się stąd głodny.

Uśmiechnął się do niej szczerze i powędrował za nią w stronę kuchni.

Siedzieli przy stole w milczeniu, pochłaniając kolejne kawałki jajecznicy, zapijając wszystko kawą. Czuli się ze sobą niezręcznie. Nie była to już dla nich partnerska relacja z pracy, a coś więcej. W końcu Will przerwał niezręczną ciszę.

- Kate, przepraszam, że zostałem na noc bez twojej zgody.

- Nie przejmuj się, to ja przepraszam za wczoraj, za dużo wypiłam. Po prostu zapomnijmy o tej nocy i niech wszystko będzie po staremu. 

- Niech będzie. - w oczach Willa dało się zauważyć smutek. W pewnym sensie Kate go pociągała, lecz wiedział, że nie mogą wychodzić poza sferę przyjaźni. Związki w pracy nie były wskazane.

- Cieszę się, że się zgadzamy. - posłała mu łagodny uśmiech, po czym wstała od stołu i ruszyła w stronę swojej sypialni. Rozbudzając przy tym zmysły mężczyzny.

Do Long Island dojechali około godziny dziewiątej trzydzieści. Spędzili drogę na rozmowie na temat pogody oraz ostatniego meczu nowojorskich Jetsów. Nadal czuli się niezręcznie po ostatniej nocy, lecz żądza rozwiązania sprawy była silniejsza.

Zapukali do drzwi pani Sing, która mieszkała na przeciwko domu Billa Swaina. Staruszka otworzyła drzwi po niespełna dwóch minutach. Ich oczom ukazała się zmęczona kobieta, przyodziana w pomięty, niebieski fartuch z niezbyt zadowoloną miną.

- Chyba powiedziałam wam już wszystko. - rzekła gburliwie.

- Dzień dobry pani Sing. Mamy do pani jeszcze kilka pytań. Okłamała nas pani. - zaczął Will.

- Słucham? - staruszka wyraźnie dała znak zaskoczenia.

- Wpuści nas pani, czy chce pani pojechać na przejażdżkę? - dodała Kate.

Staruszka otworzyła drzwi domu szerzej, na znak zaproszenia ich w swe skromne progi. Zaprowadziła ich do salonu. Dom był utrzymany w dość sterylnym porządku, lecz czas zatrzymał się w nim na latach dziewięćdziesiątych. Kate obserwowała obrazy znajdujące się na ścianie, widniała między nimi fotografia pani Sing oraz Billa Swaina.

- Musiała być pani do niego bardzo przywiązana. - rzekła Kate, wpatrując się w zdjęcie.

- Czego chcecie? - zapytała staruszka, ściągając przy tym fartuch.

- Jak zmarła żona pana Swaina? - zapytał bezwzględnie i z zaskoczenia Will.

- Zmarła na atak serca. - odpowiedziała bez empatii staruszka.

- Jest pani pewna?

- Absolutnie. - ciągnęła.

- Dobrze więc. Słyszała pani o masakrze w Sterling koło Worcester? - powiedziała stanowczo Kate.

Poznaj moje grzechyWhere stories live. Discover now