Krótkie cięcie #30 [egzamin FCE - wybór wersji]

265 39 14


Artykuł o egzaminie FCE już się pojawił na łamach naszego magazynu. Co więcej, miało to miejsce w tym numerze. Jednak jest kilka rzeczy, które chciałabym dopowiedzieć, stąd ten „dodatek".

Jeż pisał wersję papierową egzaminu, ja natomiast zdecydowałam się na komputerową. Z tego powodu chciałam omówić pokrótce swoją wersję, pokazać różnice między nią, a papierową i wskazać, na jakie aspekty warto zwrócić uwagę przy wyborze.

Pierwszą różnicą jest czas oczekiwania na wyniki. W przypadku wersji komputerowej jest on dwukrotnie krótszy, bowiem wynosi dwa do trzech tygodni (a nie cztery do sześciu jak w przypadku wersji papierowej). Ponieważ certyfikaty wysyłane są około trzech tygodni po ogłoszeniu wyników, oznacza to, że osoby piszące wersję komputerową również je otrzymają znacznie szybciej.

Wersje różnią się między sobą także cenowo. Tutaj akurat różnica działa na niekorzyść wersji komputerowej. Ta jest droższa, ale zaledwie o dwadzieścia do trzydziestu złotych, co przy cenie przekraczającej sześćset złotych nie jest wielką dopłatą.

Warto jeszcze zadać sobie pytanie: czy przygotowanie się do tej wersji jest w jakikolwiek sposób inne niż przygotowanie do wersji papierowej?

Nie. Pod względem sprawdzanych treści nie ma przecież żadnej różnicy! Dodatkowo na stronie (link też w komentarzu obok) dostępny jest próbny egzamin w tej wersji. Mogę poświadczyć, że wygląda praktycznie tak samo jak właściwy (poza jednym szczegółem, ale o tym potem). Znajduje się tam również tutorial, więc decydując się na wersję komputerową nie utrudniacie sobie przygotowania.

Już lista rzeczy, które należy ze sobą zabrać jest inna. W przypadku wersji komputerowej składa się tylko z legitymacji, dowodu lub paszportu (które wolicie). Można też zabrać Confirmation of Entry lub fakturę dla komfortu psychicznego, ołówek, jeśli chcecie sobie coś naskrobać, a także butelkę wody i chusteczki (oba możecie mieć na biurku). Jednak do napisania egzaminu potrzebujecie tylko dokumentu tożsamości. Byleby był ważny! Z nieważnym nie będą chcieli Was dopuścić.

Tak więc tyle, jeśli chodzi o kwestie mające miejsce przed właściwym egzaminem. Teraz przejdźmy do różnic podczas części właściwej – chyba najważniejszych i decydujących.

Podczas każdej części egzaminu (poza ustną, która to odbywa się twarzą w twarz) pracuje się na komputerze. Co może być istotne, podczas każdej na tym samym. Za każdym razem jednak trzeba się zalogować po raz kolejny, podając numer kandydata (taki sam na każdej części) i hasło (inne na każdej części). Oba są napisane na kartce i wystarczy je przepisać.

Komputery oddzielone są przekładkami, żeby nikt nie ściągał. Miejsca na szczęście jest sporo – miałam kartkę z danymi i hasłem po lewej, dowód i Confirmation of Entry położyłam po prawej, gdzieś jeszcze leżały słuchawki przygotowane na część ze słuchaniem, a przestrzeni i tak mi starczyło na wygodne używanie klawiatury i swobodne operowanie myszką.

Jak już się zalogujecie, komputer Was pyta, czy wszystkie Wasze dane się zgadzają. Jeśli potwierdzicie, dostajecie podstawowe informacje dotyczące części (ilość zadań, pytań, informacja o czasie trwania, itp.), po czym możecie zaczynać.

W międzyczasie jeszcze (czego nie ma w tym przykładowym teście, przez co nie mogę sprawdzić, w którym dokładnie to było momencie) można zmienić sobie rodzaj czcionki, jej kolor i kolor tła, tak żeby lepiej widzieć.

Przed pierwszą częścią również ma miejsce ankieta (dokładnie taka, o jakiej pisał Jeż, ale w zupełnie innym momencie przeprowadzona; przypomnę - u niego podczas wersji papierowej była na kartkach przed Speakingiem).

OK, zaczyna się pisanie egzaminu.

W każdej z trzech części na górze wyświetla Wam się, ile pozostało czasu, czego nie ma z taką dokładnością w wersji papierowej. Co więcej, jeśli najedziecie kursorem na stoper, pokaże Wam się czas z dokładnością do sekundy.

Kolejną zaletą będzie brak karty odpowiedzi. Znacznie minimalizuje to ryzyko głupich pomyłek, prawda?

Kilku moich znajomych, którzy pisali ze mną, obawiali się jeszcze, że dźwięki stukania w klawiaturę będą ich rozpraszać, ale myślę, że kwestia tego, czy wolimy odgłos długopisu szurającego o papier, czy stukania w klawiaturę nie powinna mieć wpływu na wybór wersji egzaminu. Chociaż kto wie...

W pierwszej części – Reading and Use of English – chyba więcej zalet ma wersja papierowa.

Wersja komputerowa uniemożliwia podkreślanie, zakreślanie, zaznaczanie sobie czegokolwiek w tekście, a przy czytankach mogłoby to być przydatne.

Z drugiej strony, w zadaniu, gdzie trzeba wstawić z powrotem wyjęte zdania, w wersji komputerowej wybrane przez nas fragmenty od razu wskakują we wskazane miejsce, więc sprawdzanie odpowiedzi jest nieco wygodniejsze.

Zaś w części z pytaniami do tekstu są takie pytania typu „co oznacza ten zwrot w podanej linijce?". W wersji papierowej z boku tej linijki jest napisany jej numer (np. line 54), w komputerowej natomiast ten zwrot podkreśla nam się w tekście, gdy odpowiadamy na dane pytanie.

Kolejną częścią jest Writing.

Co dla mnie było bardzo istotne – w wersji komputerowej jest licznik słów. Na papierze trzeba ręcznie, słowo po słowie sprawdzać, czy się mieścimy w wyznaczonych widełkach 140 – 190 wyrazów. W wersji komputerowej robi to za nas... komputer.

W wersji komputerowej również całość wygląda schludniej, bo i łatwiej coś dopisać w środku, i nie ma żadnego kreślenia. Myślę, że ta estetyka ułatwia sprawdzanie tekstu.

Dodatkowo jeśli ręcznie piszemy duże litery lub bardzo lubimy skreślać, na papierze może zabraknąć miejsca, czego nie można powiedzieć o wersji komputerowej.

Przy wyborze wersji warto mieć na uwadze, że w komputerowej pisze się na klawiaturze. Sprawa dość oczywista, ale wiążą się z nią dwie kolejne, dość istotne. Po pierwsze: tempo pisania. Niektórym na komputerze pisze się szybciej, innym wolniej, o czym nie można zapomnieć. Po drugie: literówki. Na komputerze dużo o nie łatwiej, a że nie ma sprawdzania pisowni, nietrudno je przeoczyć. Widząc, ile literówek poprawiłam, aż boję się, ile przeoczyłam.

Osoby, które lubią uporządkować sobie myśli, przed zaczęciem pisania, nie muszą się obawiać wersji komputerowej. Jeśli chcecie sobie zrobić jakieś notatki, macie do dyspozycji kartkę papieru, a jeśli nie macie czym pisać, organizatorzy chętnie Wam coś pożyczą.

Następny jest Listening.

Zanim przeszłam do omawiania poszczególnych części, wspomniałam o słuchawkach przygotowanych na tę część. Słuchanie odbywa się właśnie przez słuchawki, co jest bardzo wygodne, nie ma szansy na jakiekolwiek echo. Dodatkowo, można dopasować sobie głośność nagrania.

Niestety, słuchawki te nie są najwygodniejsze (chyba że to kwestia miejsca egzaminu, wtedy po prostu ja trafiłam na nie najwygodniejsze słuchawki – były nauszne, ale ta część przechodząca nad głową powodowała dyskomfort).

Jeśli liczycie na dodatkowe zalety, typu możliwość pauzowania nagrania, to akurat się przeliczycie. Nagranie leci swoim tempem i nie ma tu żadnych opcji dostosowania tego do siebie.

Ostatnią częścią jest Speaking – tu nie ma różnic, a Jeż już się na ten temat wypowiedział.

To chyba tyle, jeśli chodzi o komputerową wersję egzaminu i to, którą – komputerową czy papierową – lepiej wybrać. Każda ma swoje wady i zalety, trzeba indywidualnie podejść do sprawy i ustalić, które aspekty są dla Was najistotniejsze.

MaiyaRaev


źródła:

www. cambridgeenglish .org

egzaminy-cambridge.pl

Nożyce tną [lato 2019]Where stories live. Discover now