[02] Chapter Second (First Season)

4.4K 262 15

Lepszą częścią odwagi jest rozsądek
~ William Shakespeare

~***~

Zaklęła pod nosem, kiedy rano obudził ją dźwięk telefonu. Wczoraj, kiedy już ochłonęła po nieoczekiwanej akcji z Malikiem i jego kumplami oraz po tym, jak zjadła obiad nie stało się nic ciekawego czy wartego jej zainteresowania, dlatego włączyła telewizję i oglądała po kolei wszystkie ciekawsze filmy aż do trzeciej nad ranem, kiedy zmorzył ją nieoczekiwany sen. Z tego powodu chciała nie opuszczać łóżka przez pół następnego dnia, aby zregenerować swoje siły, jednak ktoś miał inne plany na zagospodarowanie czasu kobiety. Telefon Cassandry rozdzwonił się, wyrywając ją ze snu. Nie zareagowała jednak, wciąż czując sen pod powiekami. Uśmiechnęła się do siebie, kiedy urządzenie w końcu przestało wydawać z siebie jakiekolwiek dźwięki i przewróciła się na drugi bok, chowając głowę w poduszkę. Zacisnęła mocno powieki, mocniej wbijając się twarzą w puchowy przedmiot, kiedy pomieszczenie kolejny raz zostało wypełnione piosenką, którą ustawiła sobie na dzwonek. Zrezygnowana podniosła się z łóżka i udała w kierunku komody, na której leżało znienawidzone źródło dźwięku. Dotknęła ekranu, żeby odebrać połączenie i od razu przyłożyła aparat do ucha, rzucając się z powrotem na łóżko.

— Dzień dobry, Aniołku. Śliczny dziś mamy dzień, nieprawdaż? — kiedy usłyszała znienawidzony głos Malika miała ochotę natychmiast zerwać połączenie, jednak wiedziała z jakimi wiązałoby to się konsekwencjami, a ich za wszelką cenę chciała uniknąć. Zakryła twarz ramieniem, chroniąc tym samym oczy przed raniącymi je promieniami słonecznymi.

— Dla kogo dobry, dla tego dobry — wymamrotała cicho, drgając lekko, kiedy usłyszała jego głośny rechot po drugiej stronie słuchawki. Zacisnęła usta w wąską kreskę, powstrzymując się od złośliwego komentarza na jego temat. Nie chciała go rozzłościć. Planowała pożyć jeszcze trochę – przynajmniej do dnia, w którym upragniona przez nią zemsta zostanie dokonana. Uśmiechnęła się na samą myśl o niej.

— Zabawna, jak zwykle — zaśmiał się po raz kolejny, czym z powrotem rozzłościł zaspaną kobietę. Cassie starała się odtworzyć w umyśle moment, w którym zamyka kratę celi z Malikiem w środku posyłając mu zadziorny uśmiech podczas kiedy na jego twarzy widnieje nienawiść, a oczy w końcu przestają być puste i ciskają w nią piorunami.

— Raz ze mną rozmawiałeś, a za drugim prawie się pozabijaliśmy. Skąd możesz wiedzieć, jaka jestem na co dzień? — zapytała, podnosząc jedną brew do góry. Szybko jednak zreflektowała się, opuszczając ją. W końcu i ta nie widział co robi. Pewnie nawet nie było go w pobliżu. Malik, bądź co bądź, nie był pierwszym lepszym gangsterem z ulicy, który służył wszystkim do pomiatania i dostarczania zdrowej dawki rozrywki. Był szefem i nie raz to pokazywał. Po co miałby się włóczyć po mieście skoro miał od tego ludzi?

— Przejdźmy do rzeczy ważniejszych — w głosie mężczyzny zapanowało znużenie. Zmarszczyła czoło, zastanawiając się czy Zayn zaczynał się nudzić w swoim zawodzie. Szybko jednak odepchnęła od siebie te myśli, dochodząc do wniosku, że takie życie nie może przecież nużyć. — To, że nie kazałem ci ze sobą wczoraj pójść ze sobą wcale nie oznacza, że miałaś balować po nocy. Czas wolny to czas, który spędzasz na odpoczynku, aby być gotową na każde moje wezwanie. Spójrz na siebie, jesteś tak zmęczona, że gdybym wysłał cię gdziekolwiek stałabyś się najłatwiejszym celem. Nie obchodzi mnie twoje życie, nie łudź się. Po prostu nie chciałbym, abyś przyniosła wstyd moim ludziom, którzy ciężko pracują na reputację mojego zespołu. I do cholery jasnej zasłoń rolety, albo ubierz się, bo ludzi zainteresowali się już tym, że postanowiłem przyjąć do gangu kobietę, myślisz że jestem jedynym, który postanowił popatrzeć na wariatkę, która rzuciła się na to z własnej woli? — na początku nie dotarły do niej jego ostatnie słowa, bo skupiła się na wymyśleniu odpowiedniej riposty. W połowie jego wypowiedzi powstrzymała się od tego, aby kazać mu się zamknąć, w co musiała włożyć naprawdę ogromną ilość silnej woli. Kiedy jednak dotarło do niej, co kazał jej zrobić, krzyknęła głośno, podrywając się z łóżka. Nie zwracając uwagi na to, aby rozejrzeć się po pobliskich blokach opuściła wszystkie rolety, upewniając się przy tym, że nikt więcej nie może zajrzeć do wnętrza jej mieszkania.

The Queen Wears Black | Zayn Malik FanFictionPrzeczytaj tę opowieść za DARMO!