Miłe początki początków

95 7 8

Obudziłam się przez promienie słońca, które jak na złość padały na moją twarz. Za jakie grzechy?! Przecież jest sobota! Czułam oplatające mnie, niczym węże boa, raniona mojego chłopaka. Jakie to dziwne... Kagami jest moim chłopakiem. Nie spodziewałam się, że tak to się wszystko potoczy. Patrzyłam na jego spokojną twarz, czułam jak moje serce przepełnia ciepło. W tamtym momencie czas mógłby się zatrzymać. Koniec rozczulania się Kimini, przecież to nic wielkiego! Najdelikatniej jak potrafiłam wyślizgnęłam się z objęć Taigi i najciszej jak się dało poszłam do kuchni. Niech zna łaskę pana, jeden raz też coś mogę ugotować. A co! Zdecydowałam że chociaż raz się przyłożę i zrobię coś zjadliwego. Może sałatka? Nie, nie, nie, nie. To ewentualnie jako dodatek... Dobra, lecimy z jajecznicą na bekonie. Wiem, kreatywnie. Przysmażyłam lekko mięso, następnie wybiłam na nie jajka i wszystko razem mieszałam. Wyłączyłam ogień pod patelnią i przeszłam do krojenia warzyw. Oczywiście musiałam się zaciągnąć nożem w palca. Z sykiem bólu wsadziłam zranioną część ciała pod lejącą się z kranu wodę by na wszelki wypadek oczyścić ranę.

- Co ty znowu zrobiłaś?- podskoczyłam wystraszona, niespodziewanie słysząc głos Tygryska. Gwałtownie odwróciłam się w jego stronę, śmiejąc się niezręcznie.
- No bo wiesz... Haha... Tak jakby zraniłam się w palca.- poskrobałam się po głowie zdrową ręką. Chłopak jedynie pokręcił zrezygnowany głową i do mnie podszedł.
- Daj to sieroto...- złapał mnie za dłoń i zaprowadził do salonu, gdzie siłą mnie posadził na kanapie, a sam podszedł do komody, gdzie trzymaliśmy apteczkę. Z niedowierzaniem w moją niezdarność, nalepił mi na rankę przeuroczy plasterek z jednorożcami.
- Oooo, jaki słodziachny.- zachwyciłam się, a chłopak prychnął rozbawiony. Pod wpływem impulsu pocałowałam go delikatnie. Nie było to nic wielkiego, ledwie muśnięcie, a Kagami już był cały czerwony. Zaśmiałam się z jego miny i rumieńców, na co prychnął oburzony. By podrażnić go i jeszcze bardziej wprawić w zakłopotanie, tym razem pocałowałam go w nos. Po czym widząc małe kurwiki w jego oczach, zerwałam się z miejsca i czym prędzej ulotniłam do swojego pokoju. Słyszałam dudnienie przy każdym kroku jaki postawił goniąc mnie. W końcu zmęczona rzuciłam się na łóżko. To nie był dobry pomysł... Taiga w akcie zemsty zaczął mnie łaskotać. Łajza. Prawie się posikałam się śmiechu.
- Kagami! S-sto-stop! P-prze-praszam! Już nie b-będę!- mówiłam między salwami śmiechu. Chłopak zaprzestał swojej czynności i patrząc na mnie z rozbawieniem w oczach, położył się obok mnie. Zamknęłam oczy czując przyjemne ciepło, gdy wtuliłam się w jego ramię. Wiedziałam że chłopak nie jest przyzwyczajony do takich kontaktów z dziewczynami ale niedługo to się zmieni. Jestem osobą, która potrzebuje bardzo dużo atencji i chyba każdy to potwierdzi.
- Kto by się spodziewał, że nasze gołąbeczki w końcu się zejdą.- usłyszałam znajomy głos obok drzwi. Szybko spojrzałam w tamtą stronę doznając poważnego szoku.
- Braciszek?! Co ty tu robisz?!- wykrzyczałam rzucając się na niego.
Jak przyjemnie było się w końcu przytulić do Damiena. Ostatni raz widziałam się z nim na święta. Tak bardzo za nim tęskniłam...
- Czyli moja mała siostrzyczka ma chłopaka. Mraw. Tyko bez dzieci mi tu.- zażartował. Wraz z czerwono-włosym spaliłam buraka. Zirytowana wbiłam palce w bok tego debila, na co skrzywił się nieznacznie.
- Przestań! Zajmij się swoim życiem miłosnym, a ty mi się tu wpierdzielasz z radami...- fuknęłam. Moja starsza gorsza wersja zaśmiała się jedynie i roztrzepała mi włosy. Poczułam jak Kagami od tyłu kładzie mi swoje ciepłe dłonie na ramionach.
- Uspokój się Kimi, to tylko żarty.- szapnął mi na ucho. Uśmiechnęłam się stwierdzając w duchu że chłopak jest jedną z najlepszych osób jakie w całym swoim życiu spotkałam.
- No dobra.- odparłam przeciągając ostatnią samogłoskę.- To co robimy?

Dwie cholery uśmiechnęły się diabelsko. Zaczęłam żałować, że zadałam takie pytanie.

**********
Wybaczcie, więcej nie dam rady napisać. Pracuję nad czymś, jeśli mogę to tak ująć, sporym. Dlatego nie mam na nic więcej chęci ani sił.

Moja Tęcza// Kuroko no Basket [Zawieszone]Where stories live. Discover now