Rozmyślania

84 8 6

Była noc. Nie mogłam zasnąć. W mojej głowie szalały myśli o moim życiu po wyjeździe z Ameryki tym kilka lat temu. Poznałam tak wielu wspaniałych ludzi. Otrzymałam dar przyjaźni od na prawdę kilku niesamowitych osób. Doświadczyłam uczucia pierwszej miłości, które mimo wszystkich kłótni i przykrych sytuacji, było naprawdę pięknym i radosnym przeżyciem. Tak wiele rzeczy, ludzi i sytuacji próbowało mnie załamać, ale ja dałam radę, nie sama oczywiście, ale jednak przetrwałam to wszystko. Rozwinęłam swoje umiejętności w koszykówkę, z czego jestem na prawdę dumna, potrafiłam przebić się przez swoje granice. Wreszcie los się tak potoczył, że musiałam to wszystko zostawić i po prostu zapomnieć, dla dobra swojego i innych. Dzięki temu odnowiłam więzi z osobami, które zostawiłam w Ameryce. W tej chwili nie potrafię pojąć, jak mogłam im to zrobić? Jak mogłam im nie powiedzieć o wyjeździe? Jak mogłam nie dawać znaku życia? Jak mogłam tak łatwo o nich zapomnieć? Oni za to przyjęli mnie z otwartymi ramionami, nie bacząc na to co zrobiłam. Wspierali mnie w czasie kiedy czułam się jak najgorszy potwór po zostawieniu swojego dotychczasowego życia w Japonii. Byli ze mną. Pocieszali mnie. Kochali mnie. Dzięki nim zaczęłam od nowa. Potem znowu zaczęło się komplikować. Moi dwaj "bracia" zaczęli powoli zrywać więź między sobą, ich dotąd splecione razem losy zaczęły biec w odmienne strony. Nie chciałam na to patrzeć, ale moim obowiązkiem było ich wspierać. W tamtym okresie bardzo zżyłam się z Kagamim, chyba nawet za bardzo. Moja kariera koszykarki zaczęła się rozwijać, do tego stopnia że w świecie sportu byłam znana na całym globie ziemskim. Wtedy przyjechał Kise. Zdecydowałam wrócić do Japonii. Zrobiłam to, ale nie sama. Taiga stał przy moim boku, by mnie wspierać, wiedział że do dla mnie trudne. Na miejscu spotkałam się z prawdą. Cudowna Generacja rozpadła się. Każdy z nich poszedł do różnych liceów. Przypadkowo, do którego miałam chodzić ja i mój czerwonowłosy przyjaciel, uczęszczał Kuroko, którego bardzo sobie ceniłam. To on jako jedyny popierał moje poglądy w gimnazjum. Postanowiliśmy na nowo trzymać się razem. Cała nasz trójka wstąpiła do szkolnej drużyny koszykówki, gdzie na prawdę szybko się zakilmatyzowaliśmy. Niedługo potem spotkaliśmy Aoime. Jak mogłam się spodziewać, nie była to miła rozmowa. Co się dziwić, on złamał mi nieświadomie serce, a ja jemu.

Po dzisiejszym dniu, dochodzę do wniosku, że Kagami nie jest dla mnie tylko przyjacielem. W tym momencie moja twarz musi przypominać kolorem włosy Seijuro. Za każdym razem gdy myślę o moim współlokatorze, moje serce bije dwa razy szybciej, uśmiech sam pojawia mi się na ustach i automatycznie poprawia mi się humor. Nie rozumiałam tego do niedawna. Jednak dzisiaj, poczułam że zaczyna być on centrum mojego świata. Ja po prostu... Kocham Taigę.

Zerwałam się do siadu i złapałam za głowę. Przecież... Kiedy?!
- O mój Boże. Jak to się stało?- w tamtym momencie, moje ciało jakby ciągnięte przez niewidzialną siłę ruszyło w stronę pokoju czerwonookiego. Po cichu otworzyłam drzwi i weszłam do pomieszczenia wypełnionego jego zapachem. Na palcach zbliżyłam się do łóżka i usiadłam na jego brzegu.

-Znowu miałaś koszmar?- podskoczyłam wystraszona na dźwięk jego głosu. Spojrzałam w jego stronę. Kagami wywiercał we mnie dziurę swoim przenikliwym spojrzeniem. Kochałam wyraz jego twarzy, tak bardzo się o mnie martwił mimo zmęczenia.

- Kagi, ja...- na moment się zawahałam. Może to jeszcze za wcześnie? Co jak mnie odrzuci? Weź się w garść! Raz kozie śmierć! Chłopak wyczuwając moje napięcie, usiadł i dorknął mojego policzka.
- Możesz mi wszystko powiedzieć mała, nie martw się, bo ci nie do twarzy.- rumienił się. Takie wyznania były dla niego bardzo trudne. Chyba właśnie to, że się przełamał ostatecznie mnie zmotywowało.
- Kocham Cię. Nie jak brata. Kocham Cię jak chłopaka. Jesteś dla mnie ważny jak nikt inny. Wiem że nie czujesz tego samego, ale chciałam byś po prostu wiedział.- z każdym wypowiedzianym słowem czułam jak jego dłoń staje się coraz cieplejsza i drży. Odwróciłam wzrok w stronę okna najzwyczajniej w świecie się wstydząc. W końcu nie zawsze mówi się coś takiego drugiej osobie. Dłuższą chwilę trawała cisza. W końcu się odezwał.

- Nie spodziewałem się. J-ja... Kimini... też Cię k-kocham.- niemalże wyszeptał cały czerwony, patrząc cały czas w dół. Byłam taka szczęśliwa... Rzuciłam się wręcz na niego. Objęłam go i przytuliłam jak najmocniej do siebie. Po chwili poczułam także ogromne ramiona owijające się wokół mojej talii. Światło księżyca nas oświetlające, dodawało tej chwili niesamowitego klimatu.

***********
I przerwę w tym oto momencie, bo mnie oczy bolą xD Nie umiem pisać romantycznych rzeczy. Spodziewaliście takiego okrotu sytuacji?

Moja Tęcza// Kuroko no Basket [Zawieszone]Where stories live. Discover now