Krótkie cięcie #29 [jak wybrać sobie szkołę]

563 84 353


Egzaminy gimnazjalne i ósmoklasisty już za nami, co oznacza, że nieuchronnie zbliża się koniec pewnego etapu w życiu wielu młodych ludzi. Właśnie koniec tego etapu powoduje, że trzeba podjąć jedną z najważniejszych decyzji, jaką jest mianowicie „wybór szkoły ponadgimnazjalnej".


Z mojej perspektywy, jako osoby, która podjęła tę decyzję rok temu, wybór nie zawsze jest jasny. Ja miałam wyznaczony cel, do którego chciałam dążyć, a inni musieli poważnie przemyśleć, co dalej. Niestety, nie dysponuję wystarczającą ilością informacji, aby napisać świetny poradnik do jakiej szkoły się udać, ponieważ nie chcę wprowadzać Was w błąd szczątkowymi donosami i narzekaniem moich znajomych. Mogę wypowiadać się tylko na podstawie własnego doświadczenia.


Jestem jednakże w stanie dać Wam kilka wskazówek, które możecie potraktować jako rady od starszej koleżanki.


1. Nie idź do jakiejś szkoły, ponieważ Twoi znajomi/przyjaciele tam idą.


To najgłupszy błąd, jaki możesz popełnić, ale można temu szybko zaradzić. Ja szłam do klasy całkiem sama. Znałam kilka osób z widzenia, ale do moich uszu nie docierały o nich nigdy żadne pozytywne opinie. Poszłam, zobaczyłam, porozmawiałam i teraz uważam, że są całkiem spoko. Co do tego, że nie znajdziesz sobie nowych przyjaciół, skoro ja znalazłam sobie przyjaciół już w pierwszym dniu szkoły tylko dzięki zwykłej rozmowie, to już wszystko jest możliwe.


Zanim ktoś jednakże zarzuci mi, że „ciężko jest znaleźć przyjaciół i porozmawiać, kiedy jest się introwertykiem", odpowiem prosto: tak, jest trudniej.


Przez całe gimnazjum byłam introwertykiem. Zamykałam się na nowe kontakty, miałam tylko jedną koleżankę, siedziałam sama na przerwach, znajomym z klasy służyłam tylko jako źródło informacji o sprawdzianach i osoba, która "pożycza"im swoje prace domowe i notatki na sprawdzian. W wakacje postanowiłam sobie, że przezwyciężę swoje lęki i otworzę się na ludzi. Teraz jakby ktoś próbował mnie porównać z tą smutną dziewczynką z kompletnym brakiem pewności siebie... no cóż, nie jest to możliwe. Ludzie mi po prostu nie wierzą, kiedy mówię im, że kiedyś nie potrafiłam się nawet odezwać w miejscu publicznym i rozmawiałam jedynie z garstką ludzi, ponieważ teraz jestem swoim kompletnym przeciwieństwem. Nie boję się nawiązywać nowych znajomości, napisać do nauczyciela o przełożenie sprawdzianu, przysiąść się do kogoś i zacząć z nim rozmawiać czy krzyczeć nawet na cały korytarz.


Co zrobiłam?


Po prostu powiedziałam sobie, że już nigdy więcej nie dopuszczę do takiej sytuacji, w której nie będę miała z kim porozmawiać, a ludzie będą o mnie mówili, że jestem dziwakiem i samotnikiem. Jasne, nie pozbyłam się w całości mojego poprzedniego charakteru i tych wszystkich lat samotności, bo do tego potrzeba nie kilku miesięcy, a lat.


Moim zdaniem każdy, dosłownie każdy, może otworzyć się na ludzi i przestać być skrajnym introwertykiem. Znalezienie sobie przyjaciół naprawdę nie jest takie ciężkie.


2. Pamiętaj, że im szkoła ma większą renomę, tym więcej trzeba pracować.


Moja szkoła, znana z tego, że wypluła kilkunastu polityków, cenionych lekarzy i aktorów, jest uznawana za najbardziej prestiżową i wymagającą w okolicy kilku powiatów (serio, u mnie w klasie z 33 osób jest nas tylko 12 z powiatu, w którym znajduje się szkoła).


Do czego piję?


Kiedy rozmawiam z innymi osobami, które są z innych województw czy z innych szkół, dosłownie nikt nie ma 6 kartkówek, 5 sprawdzianów i 3 pytań w tygodniu. Biorąc pod uwagę to, że jestem na biolchemie i to w TEJ szkole, to już nikogo nie powinno to dziwić. I faktycznie, jak o tym mówię, pojawia się taki błysk zrozumienia i współczucia w oczach mojego rozmówcy.

Nożyce tną [lato 2019]Where stories live. Discover now