Ciąg dalszy wyzwania

90 12 6

Kiedy dotarliśmy pod wulkan rozdzieliliśmy się by przeszukać teren w poszukiwaniu jakiejś wskazówki,  albo śladu.  Ruszyłam smolastym krokiem rozglądają się na boki by nic nie umknęło mojej uwadze. Mimo tego nic nie znalazłam,  kiedy już miałam zamiar zawrócić,  coś przykuło moją uwagę.  Podeszłam bliżej do małej zarośniętej mchem dziury w magmowym podłożu. Wyciągnęłam z niej małe pudełeczko.  - Chłopaki!  Chyba znalazłam!  - krzyknęłam,  zbiegli się do mnie jakbym rozdawała schabowe za darmo.  - To to? - Spytał Miko. - Chyba tak, nie jestem pewna. - Ale możliwe - Dodałam. - Nie pierdziel tyle, otwieraj! - Krzyknął Scarra chcąc mi wyrwać pudełko. - Musisz być taki upierdliwy?! - Spytałam ze złością i odsunęłam się od niego. - Po prostu to otwórz. - Warknął. Wywróciłam oczami i otworzyłam pudełeczko. Był w nim jakiś kamyk oraz karteczka, wzięłam kamyk oraz karteczkę, a pudełko odłożyłam na ziemię. Na kartce było napisane "Szukajcie, aż znajdziecie. Mężczyzna o śnieżnych włosach drogę wam pokaże." - Co to znaczy? - Spytali. - Myślę że chodzi tutaj o jakiegoś mężczyznę w tym lesie, białe włosy mają w większości starsze osoby, więc szukamy staruszka. - Wywnioskowałam. 

Wróciliśmy do budynku. - Gdzie ten staruch może siedzieć? - Scarra czy ty zawsze musisz być taki wulgarny? - Spytał Miko, on tylko uśmiechnął się łobuzersko, a ja walnęłam facepalma. - Nieważne, musimy go znaleźć - Rzekł De Los Santos wstając z fotelu. - Tylko gdzie? - Zapytał Zoom Zahir, gracz Sultanów. - Dołączam się do pytania - Powiedziałam podnosząc rękę jak małe dziecko. - Jak to szło? To na kartce - Spytał Meda - Szukajcie aż znajdziecie. Mężczyzna o śnieżnobiałych włosach drogę wam pokarze. - Przeczytałam ponownie kartkę - Hmmm.... Skoro znaleźliśmy to w pobliżu wulkanu, to też faceta powinniśmy poszukać niedaleko? To by było bez sensu jakby wskazówkę położyli na jednym końcu wyspy, a starca na drugiej. Co nie? - W sumie to ma sens, ale nie będziemy łazić wielką grupką, jest nas 12, podzielimy się w dwójki. - Powiedziałam wstając, w drodze w miejsce znalezienia wskazówki i kamienia rozdzieliliśmy się w pary. Tygrys był z Miko, Uber z Scarrą, Meda ze mną, Zoom Zahir z Yougiro, JJJ z Chuckiem  a Liquido z Santosem. 

Szłam z Medą przez las rozmawiając, no już jakieś 10 minut w poszukiwaniu starca, albo chaty w której mógłby spędzać czas. Nagle usłyszeliśmy krzyk... Krzyk Miko i Tygrysa... Popatrzyliśmy po sobie i zerwaliśmy się biegiem w stronę skąd było słychać krzyki, jednak kiedy przybiegliśmy na miejsce, podobnie jak reszta naszej drużyny zastaliśmy tylko porwane koszulki chłopaków, a po nich samych ani śladu... - G-gdzie oni są? - Spytałam ze strachem w oczach... Nikt z nas sie nie odezwał, po prostu staliśmy i wszyscy patrzyli na zniszczone ubranie...Kucnęłam i chwyciłam obie koszulki... - Musimy ich znaleźć, nie rozpłynęli się przecież... - Powiedziałam, chłopcy kiwnęli głowami, i już po chwili czwórkami i trójkami biegaliśmy w poszukiwaniu naszych towarzyszy. 


Co stało sie z Tygrysem i Miko? Czy odnajdą się żywi? A może to wszystko zostało zaplanowane... Dowiecie się czytając następną część, która ukaże się wkrótce. 

Siostra Kapitana - Supa Strikas [Bardzo wolna KOREKTA]Where stories live. Discover now