Rozdział 8

195 15 8

Victoria

- Chciałbym cię szczerze przeprosić - Powiedział patrząc mi głęboko w oczy, przez co wiedziałam, że mówi jak najbardziej szczerze. - Pewnie wiesz już co to mate - Dodał patrząc na książkę obok mnie.

- Tak wiem - Odpowiedziałam

- Więc pewnie będziesz umiała lepiej zrozumieć moje zachowanie, ja wiem, że nic mnie nie usprawiedliwia, ale kurwa - Zatrzymał się i złapał moje ręce w swoje, a ja poczułam znowu motylki w brzuchu - Kocham cię, jesteś moją mate i jeśli mi nie wybaczysz to nigdy sobie tego nie wybaczę. Nie liczę, że wybaczysz mi od razu - po raz kolejny spojrzał mi głęboko w oczy - Dlatego chciałbym cię zaprosić dzisiaj wieczorem na randkę, chciałbym cię poznać i przekonać  do siebie. Oczywiście zrozumiem jeśli nie będz...

- Chcę - przerwałam mu i po chwili zaczęłam się zastanawiać czy rzeczywiście tego chce.

- Nawet nie wiesz jak bardzo się cieszę - Posłał mi najszczerszy uśmiech jaki kiedykolwiek widziałam. - W takim razie przyjdę dzisiaj po ciebie o 18 - Puścił moje ręce, wstał i udał się w stronę drzwi. Już miał wychodzić, kiedy odwrócił się w moją stronę.

- Za chwile przyjdzie tu jakaś dziewczyna z mojej watahy i dotrzyma ci towarzystwa jeśli chcesz.

- Chętnie - powiedziałam uśmiechając się.

- Okey, to do zobaczenia - Odwzajemnił uśmiech i wyszedł

Odetchnęłam głębokim oddechem, którego teraz szczególnie potrzebowałam. Kurde co się ze mną dzieje, jeszcze niedawno nienawidziłam tego człowieka, a teraz zaczynam coś do niego czuć. Walnęłam się na łóżko i zamknęłam oczy próbując poukładać myśli w mojej głowie. Jedna część mnie czuje, że powinnam stąd uciec i nigdy nie wracać, a druga, że powinnam tu zostać i dać mu szansę. Moje rozmyślenia przerwało wejście ślicznej rudowłosej dziewczyny, była naprawdę ładna. Miała długie do pasa lekko falowane włosy, zielone oczy i bardzo uroczą twarz. Była dosyć niska ok. 160 cm i miała drobną sylwetkę.

- Hejka - powiedziała uśmiechając się do mnie.

- Hejo - odpowiedziałam odwzajemniając uśmiech.

- Jestem Elizabeth, ale mów mi Eli 

- Ja jestem Vi...

- Victoria, tak wiem - Przerwała mi uśmiechając się i siadając obok mnie - Cała wataha już o tobie wie - dodała

- Naprawdę? - Zapytałam zdziwiona

- No wiesz, jakby nie patrząc jesteś mate naszego alfy 

- A no tak - odpowiedziałam zmieszana 

- Co byś chciała robić? - Zapytała radośnie

- Hmm... oprowadziłabyś mnie może? 

- Jasne - Uśmiechnęła się - To chodź - złapała mnie za rekę i pociągnęła w stronę drzwi.

~~~~~~~~

Teraz jesteśmy w bibliotece, byłyśmy już w kuchni, salonie, siłowni i basenie i mogę śmiało stwierdzić, że ten dom jest jakimś pieprzonym pałacem. Jest ogromny, przeszłyśmy tylko kilka pokoi, a już mam dość.

- Eli, mogłybyśmy proszę wracać? - Poprosiłam - Ten dom jest ogromny, a moje nogi odmawiają już posłuszeństwa 

- Jasne - uśmiechnęła się i pokazała, że mam iść pierwsza.

Wyszłyśmy z biblioteki, która swoją drogą była ogromna i na pewno będę w niej spędzać dużo czasu. Szłam korytarzem i zauważyłam schody, którymi tutaj schodziłyśmy, więc zaczęłam iść. Pech chciał, że mam pokój na samej górze, czyli jakimś 4 lub 5 piętrze. Po kilku minutach byłyśmy już na piętrze gdzie jest mój pokój. Oprócz mojego pokoju były tu jeszcze 4 pary drzwi i byłam ciekawa kto w nich mieszka, ale spytam się o to potem.  Weszłyśmy do mojego pokoju, usiadłyśmy na łóżku i uznałam, że najwyższy czas zadać to pytanie.

- Emm.. pomogłabyś mi wybrać coś na dzisiejszą randkę? - zapytałam nieco zażenowana

- Jasne! - Krzyknęła podekscytowana, wstała i podeszła do garderoby, otworzyła ją i zaświeciła światło. - Serio? - Powiedziała, widząc tam tylko męskie ubrania.

- Jak widać nie bez powodu chodzę ciągle w tym - wskazałam koszule Jamesa, która miałam na sobie przez cały dzień.

- Zaczekaj, pójdę do mojego pokoju i coś ci przyniosę - Powiedziała i zaczęła iść w stronę drzwi, jeszcze zanim wyszła odwróciła się w moją stronę - Wyzywająco czy grzecznie? - zapytała poruszając znacząco brwiami

- Emm... grzecznie - odpowiedziałam zmieszana tym pytaniem.

- Oki - krzyknęła i wyszła

A ja już wiedziałam, że to będzie długi wieczór...

Only my mateWhere stories live. Discover now