61

561 135 49


- Zacznijmy od tego, jak Cię kiedyś kochałem.

Te słowa jakby zawisły nad stolikiem, przy którym siedzieli chłopcy. Po cwanym uśmiechu, który niemal zawsze gościł na twarzy Minjae, nie było śladu. Jego usta były teraz cienką linią, a wzrok wbił w pustą szklankę Yoongiego. Wyglądał na rozbrojonego. 

- Mhm — wymruczał w końcu w odpowiedzi, mrużąc oczy. — nie będę ukrywał, trochę mi spaprałeś humor, Min.

Yoongi prawdopodobnie nigdy nie czuł od niego takiego chłodu. Racja, patrzył na niego z góry, ale tym razem wyglądał na naprawdę wkurzonego, a Min wiedział, że jeśli pokaże, że się waha, to Minaje go zgniecie. 

- Ty i twój humor nie jesteście dziś wieczorem najważniejsi — odparł, prostując się na krześle. 

Min w tym momencie był z siebie dumny, w końcu bez zająknięcia przeszedł do tego, co chciał wyjaśnić. Był cholernie blisko uwonienia się od tego chłopaka na zawsze. Z drugiej strony czuł też smutek. Nie dlatego, że prawdopodobnie widzieli się po raz ostatni, ale dlatego, że był to pierwszy raz, kiedy nie czuł się w obecności Minjae jak ktoś gorszy. Całe serce oddał człowiekowi, który nigdy nie traktował go na równi. Tyle sekretów zdradził komuś, kogo w rzeczywistości nigdy nie obchodziły jego uczucia. Tyle dni zmarnował, próbując zdobyć jego uwagę. Tyle nocy przepłakał, tęskniąc za jego obecnością. 

Na twarzy dawnego przyjaciela na moment pojawił się nawet podziw. Yoongi, którego kiedyś znał, w życiu nie odważyłby się czegoś takiego powiedzieć. 

- Odważny się zrobiłeś. To po co chcesz o tym gadać? 
- Bez tego nie zrobię kroku w przód. Chcę o tobie zapomnieć, ty chyba też wolałbyś, żeby to było nasze ostatnie spotkanie. 

Minjae wzruszył ramionami. 

- To mów — odezwał się, patrząc Minowi prosto w oczy.

Yoongi wziął głęboki wdech. Wiele razy wyobrażał sobie tę rozmowę, ale to nigdy się potem nie sprawdza, i tak nigdy się dokładnie nie pamięta, co się chciało powiedzieć. 

- Zakochałem się w tobie przed wakacjami w trzeciej klasie gimnazjum — wypalił, nie urywając kontaktu wzrokowego. — byłeś wtedy z tą dziewczyną. 
- Pamiętam.
- Kochałem cię tak bardzo, że kiedy widziałem cię z nią, miałem wrażenie, że się rozpadam. Pamiętasz, jak opuszczałem lekcje, a Yoonho mówił Ci, że mam problemy z gardłem? 

Chłopak skinął głową. 

- Rzeczywiście miałem problemy, ale nie z gardłem. Praktycznie nic nie jadłem i nie mogłem spać, a wszystko to dlatego, że nie mogłem być na jej miejscu. Na dodatek bałem się komukolwiek powiedzieć, bo myślałem, że to obrzydliwe. Moi rodzice nie są złymi ludźmi, ale nie mieli dobrego zdania na ten temat. Byłem z tym wtedy sam, Minjae. Całkiem sam.

Na dźwięk swojego imienia chłopak odwrócił głowę. Zagryzając wargę, nerwowo pocierał lewe ramię. Jego wzrok nie był tak poirytowany, jak na początku, widać było, że jest zmieszany. 

- To, co zrobiłeś potem, raczej mi nie pomogło. Nie wiem, czy pamiętasz to spotkanie, do którego między nami doszło?

Yoongi zaczekał chwilę na odpowiedź, ale jego towarzysz nie potrafił nawet ponownie spojrzeć mu w oczy. 

- Początek drugiego semestru w pierwszej klasie liceum? Papierosy? Mówiłeś, że się rozstaliście. Coś ci się przypomina?
- Pamiętam — wycedził przez zęby.
- Obiecałeś, że napiszesz, a znów mnie zostawiłeś.
- Ona to wymyśliła — powiedział chłopak pod nosem. 
- A tę wiadomość na początku trzeciej klasy też ona wymyśliła? 

Chłopak ponownie spojrzał w oczy Yoongiego. Był wystraszony. Sprawiał wrażenie, jakby był pewien, że ta wiadomość nawet nie dotarła do Mina. 

- Byłem wtedy pijany.
- A ja chciałem sobie wtedy zrobić krzywdę, Minjae.

Spanikowany wzrok chłopaka nie wynagradzał Yoongiemu tego, przez co przeszedł. Zresztą, nie o to mu chodziło, żeby Minjae miał wyrzuty sumienia i tak jak on kiedyś, nie mógł po nocach spać. Nie szukał zemsty, chciał, żeby zrozumiał to, co zrobił i nigdy już nie doprowadził nikogo to czegoś takiego. 

- Yoongi, nie wiedziałem...
- Jasne, że nie wiedziałeś. Nie byłeś nawet zainteresowany skutkami tego, co wysłałeś.
- Nie odpisałeś, myślałem, że zignorowałeś tę wiadomość, że nie dotarła, albo od razu ją skasowałeś.

Ręce Minjae trzęsły się lekko. Yoongi nie wiedział, skąd było w nim tyle współczucia, że nawet w takiej chwili, wspominając to, co się z nim przez niego działo, było mu go szkoda.

- Naprawdę myślałeś, że to mnie nie dotknie? Czy ty chociaż pamiętasz, co tam napisałeś? Bo mnie bardzo ciężko zapomnieć.
- Naprawdę byłem pijany...
- 'Gdybym mógł cofnąć czas, to w życiu bym się do ciebie nie odezwał', albo 'byłeś tak nudny, psułeś każde grupowe wyjście, wszyscy cię nienawidziliśmy'.
- Yoongi, to było po jakiejś imprezie, film mi się urwał...
- I po tym wszystkim, spotykamy się przypadkiem w Busan, a ty po prostu pytasz, czy gdzieś z tobą wyskoczę? Poczułem, jak bardzo to wszystko nie miało dla ciebie znaczenia.
- Przysięgam, że nie pamiętam nawet jak wysyłałem tę wiadomośc. Zobaczyłem ją dopiero na następny dzień — wyjąkał Minjae, unosząc głowę.
- To już nie ma znaczenia.
- Naprawdę chciałeś — urwał, jakby bał się wypowiedzieć te słowa.
- Ze sobą skończyć? Tak. Na szczęście mam nadopiekuńczego brata, dla którego trochę dziwne było, że wyszedłem sam z domu. Nie będę ci o tym opowiadał, nie chcę, żeby cię to prześladowało. Nie przyszedłem się na Tobie wyżywać. Możesz o mnie zapomnieć, nie cofniesz czasu, więc skup się na przyszłości.

Minjae przetarł wilgotne oczy. Yoongi natomiast nie zawracał sobie głowy wielkimi, słonymi łzami, które spływały po jego policzkach. Dobrze, że wybrał stolik w samym rogu knajpy.

- Chcę tylko — kontynuował Yoongi — żebyś nigdy już nie zrobił czegoś takiego drugiemu człowiekowi. Miałem wtedy cholerne szczęście, bo ktoś mnie uratował i nie mówię tylko o Yoonho. Nie wierzę w siły nadprzyrodzone, ale kilka dni po tym, ktoś się do mnie odezwał i to dzięki tej osobie teraz tutaj jestem. Dla tej osoby to robię. 

Głos Yoongiego zadrżał nieco pod koniec zdania, ale to, że wytrzymał tak długo bez rozklejenia się i tak było powodem do dumy.  Drugi chłopak pociągnął nosem i schował twarz w dłoniach. Min nie przestawał na niego patrzeć.

- Możemy po prostu zamknąć ten rozdział? — zapytał po chwili, trącając dłonią skulonego na krześle chłopaka. 

Minjae wpatrywał się przez chwilę w jego rękę, aż w końcu ją ścisnął. 

- Rozdział zamknięty? - zapytał, uśmiechając się lekko. 
- Na to wygląda.

Yoongi wypuścił powoli powietrze i wstał od stolika. Dawno już nie był z siebie tak dumny. Dawno już nie czuł w sobie takiej siły. Miał wrażenie, że w takim stanie może zrobić wszystko. Chociaż najbardziej chciał teraz przytulić Hoseoka, 

jego nadzieję. 

•an

okej, jest późno, ale może ktoś jeszcze czeka, bo obiecałam na tt, że będzie ok północy ._. 
więc stwierdziłam, że wyjaśnię, co tu się w ogóle zadziało, bo możecie być confused w sumie??
so, Yoongi tutaj opowiada o spotkaniu, które opowiedział Hoseokowi w pierwszej części (rozdział 116), ale wspomina też o wiadomości, o której wcześniej nie było mowy wprost, jedynie Yoonho w którymś rozdziale pierwszej części mówi do Yoongiego coś w stylu 'żeby nie było tak jak za pierwszym i za drugim razem' i ta wiadomość to właśnie ten drugi raz. Została ona wysłana pod koniec wakacji przed trzecią klasą liceum Yoongiego, a kilka dni później odezwał się Hoseok. Yoongi nigdy nie opowiedział o tym Hoseokowi, czy to zrobi, to się okaże. 

no to tyle na dzisiaj, dobranoc!


• starry night 2 • ʸᵒᵒⁿˢᵉᵒᵏWhere stories live. Discover now