🌙💎 Rozdział 17 🌙💎

61 6 1


Obudziłam się na trawie. Przewróciłam się na bok. Szum strumyku, śpiew ptaków, chłodni wiatr. Uczucie niczym z raju. Jaki jest dziś dzień? Czwartek... Wstałam i ziewnęłam. Zasnęłam na górze, na której zaprowadził mnie ten chłopak. Właśnie. Jak on miał na imię? N-nie pamiętam... Jak to? Usilnie próbowałam sobie go przypomnieć, ale nie dałam rady. Niedaleko znalazłam moją torbę. Wieczorem chowałam tu wszystkie rzeczy, które miałam przy sobie. Znalazłam słuchawki, MP3, Szkicownik, piórnik i Telefon. Chwyciłam go i sprawdziłam godzinę. 9:53. I tak już jestem spóźniona. Wstałam i zabrałam wszystkie rzeczy, założyłam słuchawki, puściłam muzykę i pobiegłam w stronę domu.

Biegłam ile sił w nogach, aby zdążyć na 10:20. Wiem, że i tak nie zdążę, ale warto spróbować. Przez całe miasto idzie się ponad godzinę. A ja byłam na jego końcu. Nie zatrzymując się biegłam dalej przez ulice. Ojciec mnie zabije! A co ja się nim przejmuję?! Nie może mi nic zrobić. Wykręcę się jakoś.
Wpadłam do domu niczym wichura. Mamy już nie było a Ojciec pewnie był w piwnicy. Wyszłam na górę do swojego pokoju. Otworzyłam drzwi i weszłam przez nie. Ekspresowo wzięłam ubrania do szkoły z szafy i poszłam do łazienki. Spojrzałam w lustro. O mój boże! Wyglądałam gorzej niż samara Morgan wychodząca ze studni! Nie miałam tłustych włosów co wyszło mi na dobre. Wyjęłam wszystkie patyki i liście z włosów, a następnie je rozczesałam. Ubrałam się i umyłam zęby. Wróciłam do mojego pokoju i spakowałam książki. Po cichu wyszłam z domu i pobiegłam do szkoły. Takich treningów przed szkołą jeszcze nigdy nie miałam! Doszłam do budynku. Otworzyłam ciężkie wrota do piekielnego więzienia gdzie każdy siebie nienawidzi. Poszłam do szatni przebrałam buty, zdjęłam kurtkę i zawiesiłam ją na wieszak, a następnie poszłam pod sale gdzie miała odbyć się kolejna lekcja.

Nikt nawet nie zauważył, że doszłam. A przynajmniej nie powiedział nic. Przestali mnie dostrzegać od 7 klasy. Jakby całe moje życie działało na włącznik i ktoś właśnie przełączył go na tryb depresji czy coś takiego. Czekam na moment, który obróci moje życie o całe 180 stopni. Coś, co sprawi, że nie będę w tym świecie a jak już mam być w tym świecie to abym doznała prawdziwej miłości. Nie takiej sztucznej co mnie otacza. Takiej co kreują w anime. Tam miłość jest najpiękniejszym odczuciem na ziemi i w całym wszechświecie.

- Jane! - Ocknęłam się z transu. Cała klasa na mnie patrzyła. Łącznie z nauczycielką, która nie była zbyt zadowolona - Czy masz jakiekolwiek pojęcie co robimy? Co masz na swoje wytłumaczenie? - Spojrzałam na tablicę z nadzieją, że znajdę tam jakąś podpowiedz.

- Przepraszam panią. Nie mogę się skupić ostatnio na lekcjach. Za nic nie rozumiem ostatnich tematów. Próbuję się tego nauczyć, ale za nic mi to nie wchodzi do głowy.

- Dobrze. Spróbuj poćwiczyć w domu a jak nie będzie rezultatów to zgłoś się do mnie po lekcjach. Pakujemy się - Schowałam zeszyty i książki do plecaka i wyszłam z sali. Poszłam do szatni na WF. Przebrałam się w strój, który obowiązuję w szkole na wychowaniu fizycznym. Niedługo po tym zabrzmiał dzwonek.

- Dziś będą biegi. Dziewięć okrążeń wokół całej sali gimnastycznej - No super. Znowu bieg. Nie potrzebuję tego do szczęścia - Pachołki są już ustawione. Zaczynacie - Nauczycielka zagwizdała w gwizdek a my zaczęliśmy diabelski bieg. Jedni biegli wolno zaś inni gnali do przodu jak wichura.

Po dwóch godzinach WF-u lało się nas jak z fontanny. To definitywnie za dużo! Dostaliśmy klucz do szatni, a następnie weszliśmy do niej, aby się przebrać. Przebrałam się najszybciej ze wszystkich dziewczyn a później udałam się w stronę korytarza. Przebrałam buty i wyszłam ze szkoły. Ech.... ta codzienna rutyna mnie dobija. Robimy jedną rzecz przez całe życie.

Wróciłam do domu. Nie zwracając uwagi na rodziców udałam się do mojego pokoju, aby odpocząć i odizolować się od świata. Puściłam muzykę i zaczęłam coś tam bazgrolić na kartce.

Była godzina 00:24 . Leżałam na łóżku wpatrując się w sufit. za nic nie mogłam zasnąć. Przeczucie podpowiadało mi, aby wyjść na zewnątrz. Wstałam i ruszyłam do szafy. Wyjęłam letnią kurtkę. W samych krótkich spodenkach i kurtce wyszłam przez okno. Było to dla mnie małym wyzwaniem, gdyż mój pokój znajdował się na piętrze. Z Okna weszłam na stare drzewo obok mojego domu. Powoli z niego zeszłam i udałam się przed siebie.

Doszłam na wielką polanę otoczoną lasem. Trawa falowała na wietrze a drzewa pod wpływem jego szumiały i układały piękną melodię nocy. Usiadłam na ziemi i wpatrywałam się w gwiazdy. Bez problemu rozpoznałam wszystkie konstelacje, które tej nocy ujawniły się na niebie. Nagle moim oczom ukazał się kolorowy błysk. Niedługo po nim a niebie można było zauważyć dużą różową kometę, która zostawiła po sobie ślad w postaci wielkiej różowej plamy. Nie mogłam uwierzyć własnym oczom. Nie słyszałam nic w radiu a jakiejś komecie, ale gdyby już to się stało i wątpię, że byłaby koloru różowego. Komety nigdy nie przybierały koloru różu. Powoli oswajałam się z zaistniałą sytuacją i wmawiałam sobie, że to sen, który jest za realny. Kiedy myślałam i analizowałam sytuację moje ciało przeszyło ból. Szybko złapałam się w miejscu bólu. Spojrzałam na ziemię i spostrzegłam kamień z listem. Wzięłam do ręki przedmiot i oderwałam list.

**

Droga Jane

Zgaduję, że mnie nie pamiętasz. I dobrze. Tak miało być.

Przygotuj się. Nasza armia jest gotowa do ataku, żeby zabić ciebie, kiedy jesteś bezsilna. Zniszczymy ci kolejne życie. Mam nadzieję, że ten list cię przygotuje mentalnie do śmierci i sobie coś przypomnisz o swoim prawdziwym życiu. Niby dlaczego nie pamiętasz większości swojego życia? Pamiętasz tylko ostatnie 4 lata swojego życia. To wtedy kiedy trafiłaś na ziemię. Sayonara!

- Ash...

**

Nie rozumiałam nic z tego listu, ale w obawie udałam się szybko do domu. Weszłam do pokoju jak wtedy kiedy wychodziłam. Kiedy wdrapałam się do mojego pokoju odstawiłam kamień na biurko. Ściągnęłam kurtkę i od razu poszłam spać, aby zapomnieć o całym zajściu.

******************************
Okej Okej

Wiem, że nie było mnie dość długo i nie pisałam rozdziałów ( Tylko w tej książce XD ) Ale postanowiłam cosik napisać ;) Oki ja już was żegnam :>

Teletubisie mówią papa :*


🌸💙Księżycowy Kryształ 💙🌸Przeczytaj tę opowieść za DARMO!