Rozdział 3

233 17 0

Victoria

Obudziłam się cała spocona i zapłakana, podparłam się szybko na łokciach, przy czym towarzyszył mi ogromny ból głowy. Rozejrzałam się po pomieszczeniu. Ponownie byłam w pokoju tego mężczyzny, odruchowo odwróciłam się w stronę miejsca obok mnie, ale na szczęście nie było go tam. Opadłam bezradnie na łóżko, znowu miałam ten koszmar związany z wypadkiem mojej mamy, tym razem był bardzo realistyczny. Wytarłam łzy, które spłynęły mi podczas snu po policzkach. Leżałam i patrzałam bezradnie w sufit zadając sobie pytania co by było jakbyśmy jechały inną drogą, albo jakbym odpuściła sobie te pierdolone urodziny, tym bardziej o tym myślałam, tym więcej łez spływało po moim policzku. Przeze mnie mama umarła, tata popadł w alkoholizm, zaczął mnie bić i znęcać się nade mną psychicznie. To wszystko moja wina... Tym razem nie powstrzymywałam się od tej myśli i pogodziłam się z nią. Gdy uciekłam z domu myślałam, że znajdę jakieś tanie mieszkanie, zacznę pracować i wszystko się jakoś ułoży. Najwidoczniej ktoś tam u góry mnie nienawidzi, ciekawe czy to nie przypadkiem moja mama, w końcu przeze mnie umarła. Na tą myśl zaśmiałam się przez łzy, wstałam z łóżka i podeszłam do drzwi po prawej. Otworzyłam je i ujrzałam wielką biało-czarną łazienkę urządzoną w bardzo bogatym stylu.  Weszłam i zakluczyłam drzwi, rozejrzałam się szukając czegoś co aktualnie było dla mnie złotem, zajrzałam do szafki pod zlewem. Było tutaj dużo typowych rzeczy, które znajdują się w łazience, chwile szukałam, bo było ich tam całkiem sporo, a łzy rozmazujące mi widok nie pomagały mi ani trochę w znalezieniu jej. W końcu znalazłam golarkę, zepsułam ją przy okazji kalecząc sobie palca jednym z ostrzy, a kilka kropel krwi spadło na ziemię, o dziwo uspokoił mnie ten widok, a palec przyjemnie piekł dając mi ulgę. Wzięłam ostrożnie jedno z ostrzy i przyłożyłam do nadgarstka, chwile zastanawiałam się czy naprawdę tego chce, ale nic mnie tu nie trzyma. Mama przeze mnie nie żyje, tata stracił swoją kochaną żonę, załamał się i popadł w alkoholizm, jeszcze teraz jestem przetrzymywana u jakiegoś psychopaty, który może zrobić ze mną wszystko co chce. Rozpłakałam się jeszcze bardziej z bezradności, przycisnęłam ostrze z całej siły do nadgarstka i przejechałam długą prostą linią po skórze, a potem kolejną i kolejną. Przez rozmazany obraz widziałam tylko ścieżkę krwi płynącą z miejsc nacięcia, ale ani trochę nie żałowałam. Bardzo bolało, ale wiedziałam, że za chwile przestanie i będę w końcu szczęśliwa będąc z moją mamą. Poczołgałam się powoli pod najbliższą ścianę, oparłam się o nią i czekałam na śmierć. Po kilku sekundach, lub minutach, szczerze mówiąc sama nie wiem, czas dla mnie stanął w miejscu, zaczęłam mieć mroczki przed oczami. Moje oczy stały się ciężkie, ale nie opierałam się temu, jedyne co pamiętam przed zamknięciem oczu to jakąś ciemną postać zbliżającą się do mnie. Zamknęłam oczy wiedząc, że w końcu będę szczęśliwa...

Tajemnicza postać

Właśnie zmierzałem w stronę Watahy Czerwonego Księżyca, w której podobno jest Victoria. Od razu jak się o tym dowiedziałem postanowiłem się z nią spotkać, niestety wataha, w której ją przetrzymują jest moim wrogiem i nie mam możliwości jakiegokolwiek kontaktu z nią. Gdy byłem już pod granicą ich watahy, wypiłem gorzki wywar od czarownicy, który podobno miał zniwelować mój zapach, przez co strażnicy na granicach nie będą wiedzieć o mojej obecności. Szczerze mówiąc, nie jestem pewny czy działa, ale zaryzykuje. Pustą buteleczkę wyrzuciłem do krzaków i zmieniłem się w dużego brązowego wilka, w jednej chwili wystartowałem najszybciej jak mogłem i biegłem co sił w stronę domu głównego. Przemieszczałem się najbardziej zarośniętą częścią lasu, pełną różnych kolczastych roślin, mimo bólu zadawanego przez kolce, biegłem dalej. Zatrzymałem się dopiero przed domem głównym, podobno Victoria jest na ostatnim piętrzę, odruchowo popatrzałem w stronę tego piętra i zauważyłem balkony, jeden pod drugim. Rozejrzałem się w poszukiwaniu jakiejś straży, ale takowej nie było. Wystartowałem i jak najszybciej skakałem z jednego balkonu na drugi, starając się nie robić przy tym żadnego hałasu. Gdy byłem już na ostatnim balkonie zmieniłem się w człowieka i za pomocą pazurów wywarzyłem zamek drzwi balkonowych i wszedłem do środka, zamykając je za sobą. Rozejrzałem się po pomieszczeniu w którym aktualnie jestem, był to szaro-biały pokój z białymi meblami. Podszedłem do szafy i ubrałem pierwsze lepsze ubrania, były trochę luźne ale trudno. Właśnie zapinałem pasek spodni, kiedy poczułem zapach krwi. Podszedłem do drzwi, z których czuć było wyraźnie krew, zapukałem, ale nikt nie odpowiedział. Chwyciłem za klamkę i próbowałem je otworzyć, ale były zamknięte, wysunołem pazury i po cichu za ich pomocą wywarzyłem zamek podobnie jak w balkonowych. Otworzyłem drzwi i to co tam zobaczyłem zmroziło mi krew w żyłach, na podłodze w kałuży krwi leżała Victoria! Odruchowo spojrzałem na jej nadgarstek, z którego leciała powoli świeża krew, niedaleko brunetki na ziemi leżała zniszczona golarka i jedno jej ostrze całe w krwi. Podbiegłem do Victorii i zacząłem nią lekko potrzasać. Przez chwile jeszcze mrużąc oczy patrzała na mnie po czym przechyliła głowę w bok, a jej oczy zamknęły się już całkiem. Wystraszony wziąłem ją na ręce i wybiegłem jak najszybciej na balkon, nie zważałem już na to czy ktoś mnie zobaczy czy nie. Wyskoczyłem z balkonu, niefortunnie lądując na nogach poczułem ogromny ból, ale nie zatrzymałem się i biegłem dalej. Musiałem niestety biegnąc przez kolczaste krzaki, ale starałem się jak najbardziej zakryć ciało Victorii przed kolcami, chociaż nie do końca mi się udało. Przekroczyłem granicę Watahy Czerwonego Księżyca i zawiadomiłem, naszego lekarza, aby przygotował się na przyjęcie Victorii. Spojrzałem tylko na bladą twarz brunetki i w myślach błagałem aby wyszła z tego cało...

Only my mateWhere stories live. Discover now