#14

95 3 0

Obudziłam się na dźwięk mojej ulubionej piosenki. Mój telefon wskazywał godzinę 5:40. Poleżałam chwilę w łóżku, bo wstawać z ciepłego łóżka nikomu się nie chce. Kiedy budzik zadzwonił drugi raz wyłączyłam go i wstałam z łóżka. Poszłam do łazienki, wzięłam prysznic i umyłam zęby. Zrobiłam sobie na głowie tzw. turban z ręcznika i opuściłam łazienkę. Wróciłam do sypialni i otworzyłam szafę. Najpierw wyjęłam torbę treningową i położyłam ja na niepościelonym łóżku. Potem wyjęłam strój i włożyłam go do torby, gdzie turlał się jeszcze bidon. Potem wyjęłam kolejne ubrania w które zaraz się ubrałam. Usiadłam przy toaletce i wykonałam lekki makijaż i rozwinęłam turban. Rozczesałam włosy, które były lekko wilgotne i zostawiłam je rozpuszczone. Pościeliłam łóżko, wzięłam torbę i postawiłam ją przy drzwiach. Otworzyłam lodówkę i zrobiłam sobie śniadanie, które składało się z jajecznicy i herbaty. Nigdy nie piję kawy jeśli nie mam takiej potrzeby więc kawa bardzo rzadko gości w moim codziennym menu. Zjadłam najważniejszy posiłek dnia i umyłam naczynia. Nalałam sobie wody do bidonu i włożyłam go do torby, którą zamknęłam. Znając życie i tak kupię sobie jeszcze coś do picia w drodze powrotnej. Zawsze tak robiłam i to się chyba nie zmieniło. 15 minut przed odjazdem autobusu opuściłam mieszkanie uprzednio je zamykając. Włożyłam słuchawki do uszu i włączyłam na telefonie swoją ulubioną playlistę. Dotarłam na przystanek parę minut przed odjazdem. Kiedy wreszcie autobus się pojawił zajęłam miejsce przy samym wyjściu, bo miałam wysiąść 3 przystanki dalej. Kiedy opuściłam autobus od razu szłam w kierunku stadionu na którym ćwiczymy. Jakieś 5 minut spacerku. Po drodze spotkałam Laurę, która również szła na trening. 

- Caroline? To naprawdę ty? Matko, nie wierzę! - powiedziała i przytuliła mnie od razu.

- Cześć! Dawno mnie nie było na treningach. Stęskniłam się za tym.

- Bardzo dobrze zrobiłaś, że wracasz. To najlepsza wiadomość. Wszystkie dziewczyny bardzo się cieszą. Już nawet się zakładały jaki będziesz mieć dzisiaj czas.

- Sama jestem tego ciekawa. Pewnie jakieś 5 minut.

- Ty i 5 minut? To niemożliwe. - zaprzeczyła.

- Zobaczymy, długo nie trenowałam regularnie i forma pewnie przesz to spadła.

Weszłyśmy na stadion i udałyśmy się od razu do szatni. Tam były już wszystkie dziewczyny, które rzucimy się na mnie jak tylko przekroczyłam próg szatni. Aż tak się za mną stęskniły? Po sporej dawce przytulania przebrałam się w strój, spięłam włosy w kucyka i weszłyśmy na murawę. Powitał nas trener, chwilę porozmawiał i rozpoczęliśmy rozgrzewkę.

- Od dzisiaj będziemy mierzyć czas. Za dwa miesiące mamy pierwsze zawody międzyklubowe lecz to jest dobry wstęp w zawody międzynarodowe. Ale to chyba każda z Was wie. I jeszcze mam dla Was jedną informacje. Na ostatnią godzinę naszego treningu przyjdzie męska grupa i godzinkę potrenują z nami. Najpierw zaczniemy od biegu grupowego. Podzielimy się na dwie pięcioosobowe grupy a później będziecie biegać indywidualnie.

W pierwszej grupie były Adele, Andrea, Laura, Blanka i Claudia. W drugiej grupie byłam ja, Delia, Ellen, Linda i Rita. Dziewczyny ustawiły się na miejsca a nasza grupa usiadła na ławce. Trener dał znak i dziewczyny wystartowały. Bieg składał się z dwóch okrążeń czyli 400 metrów. Najlepsza z grupy była Andrea. Teraz moja grupa ustawiła się na miejscach i znów poczułam tą adrenalinę czekając na pozwolenie do startu. Parę sekund później rozległ się strzał i zerwałyśmy się do biegu. Uwielbiam to uczucie. Po pierwszym okrążeniu byłam trzecia. Jednak w drugim zaczęłam przyspieszać i skończyłam bieg z najlepszym czasem w grupie.

- Świetnie dziewczyny! Teraz będziecie biegać indywidualnie. Zacznie Delia a Adele niech się przygotowuje a reszta na ławkę. Oczywiście ja byłam w ostatniej dwójce, która miała biec. Najpierw biegłam ja a potem Rita. Kiedy nadeszła moja kolej zajęłam miejsce na starcie i wystartowałam. Nie wiem kiedy jedno okrążenie miałam już za sobą. Chwilę później drugie również było za mną.

- Świetnie Caroline! 2 minuty i 47 sekund.

Zajęłam miejsce na ławce obok Laury i obserwowałam Ritę.

- Tak, na pewno będę mieć 5 minut. - Laura zaczęła się śmiać.

- Oj tam, jest jeszcze nad czym pracować. - machnęłam ręką i dalej obserwowałam Ritę, która kończyła drugie okrążenie.

- 2 minuty i 28 sekund. Świetnie! Dobrze, teraz chwilę odpocznijcie. Za chwilę powinni pojawić się chłopcy. Na dzisiaj najlepszy czas miała Rita 2 minuty i 28 sekund, potem Andrea 2 minuty i 36 sekund oraz Caroline 2 minuty 47 sekund. To jest bardzo dobry czas jak na zawodnika po takiej przerwie.

- Dzień dobry, panie trenerze! - męska grupa weszła na murawę i przywitali się ze swoim trenerem.

-Matko jedyna! Caroline?! Jak dobrze, że wróciłaś! - Vincent podbiegł do mnie i mnie wyściskał a za nim reszta męskiej drużyny. Nasza drużyna ma dobry kontakt z męską, ponieważ często razem trenujemy.

- Dobra, wszyscy już powitali Caroline? To super. Przez tą godzinę będziecie biegać raz najszybciej jak potraficie a raz truchtem. Każdy ma liczyć ile okrążeń zrobił sprintem podczas godziny a ja wraz z Paulem omówimy kwestie z zawodami. - zarządził Stefan Heck, trener męskiej drużyny. Nie uważam go za jakiegoś fajnego gościa, bo nie miałam okazji go bliżej poznać. No nic, zaczęłam biegać. Nie lubię tego rodzaju biegów, bo są najbardziej męczące ale też najbardziej szlifują naszą formę i skupiają naszą uwagę tylko na jednym. Godzina minęła jak z bicza strzelił. Naliczyłam 29 okrążeń. Serio dałam radę tyle zrobić? Jestem z siebie dumna.

Zakończyliśmy trening, pożegnałyśmy się z męską grupą i poszłyśmy do szatni. Przebrałam się i włożyłam strój do torby i jednym duszkiem opróżniłam pół bidonu. Wyciągnęłam telefon i włożyłam go do kieszeni spodni. Ubrałam kurtkę, zamknęłam torbę i wyszłam ze stadionu. Odblokowałam telefon i zobaczyłam 4 nieodebrane połączenia od Andreasa. Oddzwoniłam od razu.

- Hej! Co słychać? Dlaczego nie odbierałaś? Dzwoniłem ze sto razy,

- Nie sto tylko cztery. Przepraszam, byłam na treningu i miałam telefon w szatni. 

- Wszystko w porządku? Masz dziwny głos.

- Wszystko gra, jestem tylko zmęczona po treningu. Muszę już kończyć. Zadzwonię jutro.

Szybko się rozłączyłam zanim on zdążył odpowiedzieć. Ostatnio nie potrafię z nim rozmawiać. Zaczęłam myśleć o nim w sposób w jaki nie powinnam...

Dawna znajoma | Andreas WellingerWhere stories live. Discover now