#13

86 6 0

KILKA MIESIĘCY PÓŹNIEJ

Nastał luty. Wczoraj odbył się konkurs indywidualny w Lahti. Niestety zdążyłam obejrzeć końcówkę serii finałowej. Od dwóch tygodni załatwiam sprawy mojej przeprowadzki, które muszę pogodzić z treningami. Dzisiaj od rana pakuje ostatnie rzeczy. Dwa dni temu odebrałam klucze do mieszkania i do tej pory nie potrafię zabrać moich rzeczy. Co prawda część wylądowała w koszu, jednak nie sądziłam, że mam tyle ubrań. Nagle poczułam wibracje w tylnej kieszeni spodni.

- Halo? - odebrałam połączenie, włączyłam tryb głośnomówiący i położyłam telefon na biurko.

- Cześć! Tu Andreas.

 - Hej! Co słychać?

- W porządku, wylatujemy za niedługo z Finlandii. A u Ciebie? 

- Wyprowadzka i treningi to skuteczne pożeracze czasu.

- Wyprowadzasz się?

- Tak. Znalazłam fajne mieszkanie w Monachium. 

- Masz pełne ręce roboty, co?

- A żebyś wiedział. Najgorzej jest po treningach ale rodzice mi pomagają więc nie jest źle.

- To nie przeszkadzam. Zadzwonię jak wylądujemy.

- Okej. Bezpiecznego lotu.

Rozłączyłam się i schowałam telefon do kieszeni. Wzięłam ostatni karton, wyszłam z domu i włożyłam go do bagażnika.

- Córeczko, to wszystkie kartony?

- Tak, tato. Możemy jechać. - zamknęłam bagażnik i wsiadłam do samochodu. Tata zajął miejsce kierowcy i wyjechaliśmy do mojego mieszkania.

- Jesteś pewna, że chcesz się wyprowadzić? - zapytał mnie tata ze wzrokiem skupionym na drodze.

- Tak, muszę się ustatkować. Nie mogę żyć na wasz rachunek.

- Rozumiem ale jakby brakowało Ci czegoś to dzwoń.

- Jasne. Moja wyprowadzka nie oznacza, że stracimy kontakt.

- Mam nadzieję. Teraz na tym skrzyżowaniu w lewo?

- Tak.

Paręnaście minut później byliśmy pod blokiem w którym teoretycznie już mieszkam. Zaparkowaliśmy i wzięliśmy ostatnie kartony. Wybrałam pin przy głównych drzwiach by wejść do bloku, potem weszliśmy do windy i kliknęłam przycisk z numerem 4. Chwilę później byliśmy przed drzwiami mojego mieszkania. Postawiłam karton na ziemi, wyciągnęłam klucze z torebki i otworzyłam drzwi. Od razu po wejściu od razu bym się wywróciła przez kartony, które były postawione przy wejściu.

- Może zostanę tutaj i pomogę Ci się rozpakować?

- Nie trzeba, poradzę sobie. Mogłabym ewentualnie mieć do Ciebie prośbę?

- Pewnie!

- Mógłbyś pojechać ze mną jeszcze do sklepu? Muszę kupić parę szpargałów typu wieszaki i coś w ten deseń.

- Jasne, chodź.

Opuściliśmy mieszkanie i pojechaliśmy do sklepu. Miałam mniej więcej ułożone co jest mi potrzebne na już. W wózku znalazły się wieszaki, deska do prasowania, pościel z poduszkami, miska na pranie, sztućce, szczotka do muszli klozetowej i parę innych szpargałów głównie do kuchni. Potem odwiedziliśmy jeszcze jeden sklep, gdzie kupiłam zaopatrzenie lodówki i środki czystości. Wróciłam do domu i od razu wzięłam się za porządki. Najpierw wypakowałam zakupy a później zabrałam się za prasowanie czyli to co kocham. Zawsze jak się stresowałam lub byłam zła to sprzątałam. Wszyscy się potem dziwili, że mam zawsze porządek. 3 godziny później skończyłam prasować wszystkie ubrania. Jednak najgorsze przede mną. Muszę poukładać wszystkie buty. Dodatkowo zawsze mam buty podzielone na te do treningów i te na co dzień. Kolejna godzina z życia wyjęta. Bogu dziękować, że znalazłam mieszkanie z ogromną szafą. Kiedy buty były ułożone na kolejnej półce wylądowała torba, którą zabieram na treningi. Miejsce na najwyższej półce zadedykowałam walizkom. Na wieszaku przy drzwiach i domofonie znalazły się dwie kurtki a na podłodze pod wieszakiem na kurtki postawiłam dwie pary butów, które najczęściej noszę. Potem na toaletce znalazły się kosmetyki, perfumy i kilka lakierów do paznokci. Rozłożyłam pościel i poduszki na łóżku. Na końcu została mi łazienka. Wzięłam małą torbę i rozpakowałam wszystkie szampony, żele i mydła. Obok pralki położyłam miskę do prania a na wieszaku wylądował szlafrok a na półce piżama. Misja rozpakowywanie zakończona sukcesem! Zegar pokazywał godzinę 19:00 więc postanowiłam jeszcze pobiegać chociaż pół godziny. Trzeba poznać nową okolicę. Przebrałam się w dresy, wzięłam telefon i klucze, zamknęłam mieszkanie i udałam się w podróż krajoznawczą po mojej okolicy. Niecałą godzinę później udało mi się wrócić pod blok. Zgubiłam się tylko raz ale na szczęście szybko odnalazłam drogę bez niczyjej pomocy. Nie chciałam korzystać z windy. Wolałam pobiec po schodach. Wbiegłam na czwarte piętro i na klatce schodowej, gdy otwierałam drzwi spotkałam sąsiadkę z mieszkania obok. Porozmawiałam z nią chwilę, umówiłam się z nią na herbatę po czym weszłam do środka. Zdjęłam buty i bluzę i włączyłam telewizję. Trzeba być na bieżąco z wiadomościami. Nie dałam rady ich posłuchać, bo zadzwoniła moja mama. Porozmawiałam chwilę z Nią, nastawiłam budzik, poszłam się wykąpać i położyłam się spać.

Dawna znajoma | Andreas WellingerWhere stories live. Discover now