Specjał Walentynkowy ♥

56 1 1

  Wszędzie rozwieszone serca i łańcuchy w kolorach czerwieni i różu. Wszędzie osoby uśmiechnięte od ucha do ucha. Wszędzie osoby rozdające walentynki. Wszędzie ta wspaniała atmosfera. No i ja w tym wszystkim. Stojąca w kącie i patrząca na to wszystko. Miiko znowu wymyśliła jakieś święto, które trwa 3 dni. Super. Muszę jakoś przetrwać ten pierwszy dzień a później drugi i trzeci. Unikałam wszystkich jak tylko mogłam. Niestety szło mi to wyjątkowo źle. Każda moja ucieczka czy do lasu, czy do pokoju kończyła się zaciągnięcia mnie do stołu z różnymi zabawami. A moje długie białe włosy za bardzo rzucały się w oczy więc byłam zmuszona założyć pelerynę, aby nieco je ukryć. A od rana nie mogłam znaleźć Nevry. Jakby rozpłynął się w powietrzu. Może ma jakąś misję? Ale w taki dzień? Nie na pewno nie. Jednak coś pewnie jest na rzeczy, ponieważ nie ma też ani Valkyona, ani Ezarela. Co ze mną?! Ja też jestem szefową straży to ja też powinnam w tej misji uczestniczyć!

- Zapraszam do wysyłania poczty walentynkowej! Będzie można tylko do jutra! - Ktoś krzyknął.

- Tylko u nas będziecie mogli zasmakować wspaniałych miłosnych ciasteczek z wróżbą!

Ominęłam wszystkich sprzedawców. I czym prędzej pognałam do drzwi. Na drodze jednak spotkałam króliczka.

- Gdzie ty się wybierasz? O już wiem!!! Chcesz iść na zawody miłosne?! - Zawody miłosne? Na wyrocznię kto to wymyśla?! Brawnie nie dała mi dojść do głosu a jedynie pociągnęła mnie za rękę - Nie możemy się spóźnić zapisy powinny nadal trwać.

Przeszliśmy przez wrota w K.G i szłam w ciszy z podekscytowaną Ykhar. Widziałam, że promieniowała radością i ... miłością? Nie wiem, ale w każdym razie zachowywała się dziś niecodziennie. Skręciliśmy do stuletniej wiśni. Na pierwszy rzut oka można było zauważyć sporą ilość osób oraz małe stoisko składające się ze stolika, ozdób i kupy karteczek i koszyków. I po co to wszystkim? Pfff...

- Witam was drogie panie na zawodach miłosnych - Kero lekko się skłonił. Co on tu robi? I w dodatku w takim stroju? Zaśmiałam się w duchu. Miał na sobie czerwony garnitur z krawatem w serduszka a na koniec wisienka na torcie. Na głowie nosił wielkie serce z napisem ,,Święto zakochanych'' - Zgaduję, że chcecie wziąć udział w zawodach? - Króliczek energicznie pokiwał głową - Tak myślałem. Oto wasze przepustki. Musicie znaleźć wszystkie serca w kolorze waszego patrolu. Musicie udać się do lasu, gdyż tam są pochowane serca. Wasz kolor to czerwony.

- Super! Kiedy się zaczyna? - Zapytała dziewczyna.

- Za około 10 minut. Przygotujcie się i załóżcie te naramienniki - Kero podał nam wszystkie rzeczy łącznie z regulaminem oraz mapą.

Odeszliśmy kawałek od stoiska i usiadłam na jednej z gałęzi starej wiśni i oparłam się plecami o pień - Dzięki, że mnie wkopałaś.

- Nic ci nie będzie a możemy się super bawić! - Odparła.

- Ale to jest zajęcie na cały dzień! Myślisz że znajdziemy 30 serc w godzinę?! Pewnie Nevra i Ezarel je chowali więc jestem przekonana na 99,9% że nie znajdziemy ani jednego.

- Nie myśl tak pesymistycznie! Znajdziemy je wszystkie nawet przed czasem!

♥♥ Nevra ♥♥

- Ile mamy jeszcze czasu? - Zapytał Ezarel.

- Gdzieś za 10 minut rozpocznie się ten pojebany turniej a my jeszcze nie schowaliśmy wszystkich czerwonych serc.

- Spokojnie... Uda nam się, jeśli przestaniesz ględzić i znajdziesz miejsce, gdzie je mieliśmy schować zgodnie z mapą.

- I kto tu marudzi - Wymamrotałem i zacząłem pisać na jednym z serc pisakiem.

- To nie ja bawię się w super romantycznego mężczyznę, który robi wszystko dla swej panny - Elf zaczął wymachiwać rękami.

- po 1 nie bawię się w super mężczyznę, tylko chcę zrobić niespodziankę Anastazji a po 2 to jest świetny plan wymyślony przeze mnie, aby Ykhar namówiła na to Anę i liczę, że się jej uda.

- Ty też mnie zaskoczyłeś.

- Czemu niby?

- Nigdy nie mówisz do niej pełnym imieniem.

- Hm... faktycznie...

♥♥♥ Magiczny wehikuł czasu ♥♥♥

- Ale nie wygodnie na tym drzewie. Jak ty to robisz, że możesz siedzieć tu godzinami? - Odezwał się Ezarel.

- Zamknij ryj leszczu, bo w każdym momencie mogą tu być a najlepiej by było, gdybyś stąd zszedł i poszedł do Valkyona.

- Jak sobie pan życzy - Odpowiedział, po czym zszedł z drzewa i jak najszybciej pobiegł do sektora szefa Obsydianu. Nie długo później usłyszałem kroki oraz ożywioną rozmowę dwóch dziewczyn. To one!

- Dalej uważam, że to bez sensu.

- Ech... ty wszystko uważasz bez sensu, jeśli chodzi o święta i uroczystości...

- Nie prawda.

- Podaj choć jeden przykład.

- Dobra wygrałaś.

- Myślę, że powinniśmy się rozdzielić. Tak szybciej znajdziemy wszystkie serca. Ty weź tą mapę a ja wezmę drugą.

- Dobra, ale spotykamy się tu o równej 20, czyli za godzinę.

- Mówiłaś, że nie znajdziemy tego w godzinę.

- Zmieniłam zdanie.

- Okej ty zostań tu a ja idę na teren dolny przy wyjściu. Ty znasz lepiej las a ja lepiej książki haha.

- Tak rzeczywiście - zaśmiała się - do zobaczenia.

- Do zobaczenia!

Anastazja nie miała problemów ze znalezieniem serc, gdyż było je widać z odległości 4 metrów z powodu ich koloru. Najlepsza była mina dziewczyny, gdy zobaczyła co na nich pisze. ,,Jeszcze długa droga'' , ,,Myślę, że cię zaskoczę'' i podobne. Przed nią jeszcze długa trasa, żeby znalazła wszystkie serca.

40 minut upłynęło tak szybko, jak ucieczka chowańca. Ana już dawno zorientowała się, że serc na jej terenie jest więcej niż 30, ale nie zawróciła. Zgodnie z planem. Było już wystarczająco ciemno, aby zaświecić magiczne lampiony na polance i spędzić ten dzień, a raczej noc w najlepszy w możliwy sposób. Dochodziła już do ostatniej walentynki. Po cichu zszedłem z drzewa i podszedłem do polany, na której panowała okropna ciemność. Powoli zbliżyłem się do niej.

- ,,Jestem tutaj'' co?! O co w tym wszystkim chodzi?!

- Na pewno chcesz wiedzieć - położyłem jej jedną rękę na ramieniu a drugą objąłem ją w talii. W tym momencie zapaliły się wszystkie lampiony, które oświetliły mrok swoim światłem.

- Nevra?

- A kto inny skarbie? - Położyłem podbródek na jej ramieniu.

- Ty to zaplanowałeś prawda?

- Mmmm...

- I ty to wszystko przygotowałeś ?

- Tak. Trudno było namówić Ykhar na to, ale ostatecznie się zgodziła.

- Nie wierzę.

- To uwierz - Poprowadziłem ją w stronę koca, na którym rozłożone były świece i koszyk z jedzeniem - Siadaj - Usiadła na moich kolanach i patrzyła na mnie wyczekująco. Wziąłem jedno ciasto i wsadziłem jej do buzi.

-MMMM...!

- Też cię kocham - Pocałowałem ja w policzek i poczekałem aż spokojnie zje.

- Co będziemy robić?

- Zgadnij kochanie - Mocno ją pocałowałem.

- Mmmm... nie wiem...

- Obserwować gwiazdy. Akurat w te noc odbędzie się deszcz spadających gwiazd - Raz jeszcze ją pocałowałem.

♣♥♥♥♥ ♣♥♥♥♥ ♣♥♥♥♥ ♣♥♥♥♥

O bosh ale miałam dziś dzień przez te walentynki XDD

Jak tam u was z eventem ? Ja jestem na etapie tworzenia rękawiczek i za sekundę i zrobię :)

Miłego dnia/nocy/wieczoru/popołudnia

Będzie jeszcze 2 część ;)

♣♥♥♥♥

Teletubisie mówią papa :*  

🌸💙Księżycowy Kryształ 💙🌸Przeczytaj tę opowieść za DARMO!