54

722 149 100

- Yoongi. Pozwól mi Cię uratować.

Min poczuł, jak przez jego ciało przechodzi dreszcz. Dłonie Hoseoka cały czas delikatnie obejmowały policzki niższego, jakby były cennym skarbem. Ich nosy również wciąż się stykały. 

Nie wiedział, na czym się skupić.

Na błyszczących, brązowych oczach, które wpatrywały się w niego?

Na cieple, jakie biło od jego dłoni i sprawiało, że czuł się bezpiecznie?

Czy na słowach, które opuściły jego usta i sprawiły, że cały zadrżał?

Hoseok po prostu sprawiał, że jego zmysły wariowały.

- Ty mnie cały czas ratujesz, Hoseok — odpowiedział w końcu, po czym powoli ułożył swoje dłonie na tych Junga i zsunął je z bólem serca ze swoich policzków.

- Powiedziałem coś nie tak? Znowu? Wcześniej, wtedy na plaży, też wcale nie było ci słabo, prawda? Coś źle zrobiłem.

Wówczas Min ożywił się nieco i pokręcił przecząco głową.

- Nie, na litość, Hoseok — wymamrotał Min. — jedyną osobą, która kiedykolwiek cokolwiek zrobiła źle, jestem ja. To ja cały czas popełniam błędy. Moje głupstwa to nie twoja wina. Proszę, nawet tak nie myśl.

- W takim razie, o co chodzi? Nie wiem już jak cię przekonać, że możesz mi zaufać. Powiedzieć wszystko...

- Wiem o tym Hobi...

- Więc?

- Więc chodźmy na balkon — odparł po krótkiej chwili zastanowienia. — tu jest cholernie duszno.

- Źle się czujesz? — wyrwał się Hoseok, chwytając ze stolika butelkę wody.

- Po prostu tu duszno — powtórzył Yoongi i wyszedł na balkon, a Hoseok zaraz za nim, uważając, żeby starszy się nie potknął.

Może za bardzo na niego naciska.

Yoongi usiadł na jednym z leżaków i odetchnął głęboko. Po chwili poczuł na policzku chłód, a kiedy uniósł wzrok zobaczył stojącego nad nim Hoseoka, który trącał go butelką wody.

- Napij się, pobladłeś.

- Dziękuję.

Min odkręcił korek i upił kilka łyków, wbijając wzrok w niebo, które zaczęło się robić pomarańczowe. Rozmowa przy zachodzie słońca. Jak na filmach.

Hoseok w tym czasie zajął miejsce na leżaku obok, tak, że chłopcy siedzieli twarzą w twarz, jednak nie tak blisko, jak wtedy, kiedy stykali się nosami. Jung skłamałby, gdyby powiedział, że nie było to cholernie przyjemne. Nosek Yoongiego był tak słodki, właściwie od dawna chciał go dotknąć.

- Więc nie zaszkodził mi żaden shake — odezwał się Min, odrywając Hoseoka od rozmyślań na temat jego noska. — to nie jest też twoja wina — dodał, wyprzedzając pytanie młodszego.

- Więc co się stało?

Yoongi potarł oczy i westchnął.

• starry night 2 • ʸᵒᵒⁿˢᵉᵒᵏWhere stories live. Discover now