zero

5.1K 297 19

Calum nigdy nie wierzył w przeznaczenie, nie poświęcał takim mrzonkom zbyt wiele czasu w swej egzystencji, ale w momencie, gdy jego spojrzenie skrzyżowało się z jej, wśród półmroku i dyskotekowych barw, to było jak dreszcz, jak niebezpieczny wstrząs,  jak  p r z e z n a c z e n i e. W sposób jaki na siebie patrzyli sprawiał, że nawet powietrze było zawstydzone, cios prosto w brzuch, całkowity nokaut. Była jego  p r z e z n a c z e n i e m, może tylko na dziś, na ten jeden moment, na tę krótką chwilę elektryczności pomiędzy ich wargami łaknącymi bliskości.

Być może był otępiony alkoholem zapewniającym stan pewnej nieważkości, lekkość w wykonywaniu całkowitych głupot, a centrum tej głupoty stanowiły jej usta, tak słodkie, tak miękkie i rozkosznie łapczywe jego uwagi. Kimże ona była, że nie pozwalała mu myśleć o kimkolwiek oraz czymkolwiek innym niż ona sama? W jednej sekundzie stała się północną, odpływem i przypływem, jej wargi były krawędzią nieskończonej galaktyki, przez jej oczy przemawiał wszechświat, krzyczał toksycznością, ale tą, którą Calum pożądał nieskończenie. Wpadł, bo to wszystko brzmiało tak niebanalnie, smakowało tak pięknie, uzależniało do krwi, jak jej paznokcie na jego plecach.

Zapomniał, na śmierć zapomniał; o swojej dziewczynie na drugim krańcu Nowego Jorku, o ich wspólnym kocie, o niepodlanych paprotkach w mieszkaniu. Liczyły się tylko ciała jego i nieznajomej będące horyzontem zdarzeń zatopionym w śnieżnobiałej pościeli łóżka, gra świateł na nagim ciele dziewczyny, symfonia cichych, perwersyjnych szeptów. Mógł na siebie spojrzeć tylko w odbiciu jej oczu, dojrzeć przyjemność bez krzty poczucia winy, bo tę zostawił za drzwiami jej mieszkania, a może już wcześniej – tego nie wiedział. Absurdalnie, pragnął być dla niej kimś bliskim, jakby sam akt seksu wydawał się zbyt pusty bez przypisania mu jakiegokolwiek uczucia. Tani sentymentalizm krążył w jego krwioobiegu razem z alkoholem, nic nie mógł poradzić na to, iż czuł pewne bezpieczeństwo, gdy wodził nosem po zagłębieniu w jej szyi, jego usta odkrywały delikatną skórę pomiędzy jej piersiami.

Był pieprzonym egoistą. 


a/n być może oszalałam publikując kolejne ff. bardzo prawdopodobne.

electricity • hoodPrzeczytaj tę opowieść za DARMO!