8. Jesteś nienormalny!

1.3K 95 3

Adam Lambert - Whataya want from me

Przeciskamy się więc do przodu by sprawdzić co się dzieje.

Rozpoznaję sylwetkę pani Helen, kłócącej się z kimś...

Zaraz...

Ten ktoś to... Harry?

Dlaczego się kłócą? Może Pani Helen wreszcie go przyłapała na wkradaniu się do pokoju mojego i Hayley. Najwyższa już pora, żeby coś z tym zrobić.

- Daj mi tę kasę. Potrzebuję jej, nie rozumiesz tego? - Brunet wali pięścią o blat lady recepcyjnej.

O, cholera. O jaką kasę chodzi? Dlaczego Harry wymaga jakichkolwiek pieniędzy od pani Helen?

- Harry, proszę opuść.. - zaczyna kobieta, jednak ten z frustracją jej przerywa.

- Nie! Nie opuszczę terenu tego jebanego kampusu. Mówiłem ci już, że bez kasy nigdzie się stąd nie ruszam!

- Harry, proszę cię nie przeklinaj tak, wiesz że tego nie lubię. Po za tym przy kobietach nie używa się tak wulgarnych slow... - Odpowiada, zerkając na tłum nastolatek.

Harry odwraca się w ich, jak i w nasza stronę.

- No i na co się tak gapicie? - warczy, a te przestraszone aż piszczą.

Łapię mocno Caroline za rękę, zdenerwowana.

Zauważył mnie.

Czuje się jak ofiara, wypatrzona przez zwierzę.

- Proszę, po prostu daj mi je. - Harry niespodziewanie zmienia ton do łagodniejszego i odwraca ode mnie wzrok, z powrotem na panią Helen.

- Nie , Harry.

Boże, jak ja podziwiam tę kobietę za to, że ma siłę się mu przeciwstawić. Zdecydowanie Pani Helen powinna być dla mnie wzorem do naśladowania.

Widzę, a nawet i niemal czuję jak jego ramiona się spinają. Na chwilę nic nie mówi, po prostu zamilkł, jednak wreszcie odwraca się w naszą stronę, szukając mnie wzrokiem.

Kiedy odnajduje mnie, ściśniętą w tłumie, uśmiecha się złowrogo. Idzie w moją stronę, szukając czegoś w swojej kieszeni spodni.

Modlę się w duchu, żeby się potknął albo po prostu przeszedł koło mnie, nie zwracając na mnie uwagi. Wiem jednak, że to niemożliwe. Wiem, że coś ode mnie chce, widać to w jego ciemnych od złości oczach.

Podchodzi w moją stronę i łapie mnie za nadgarstek, ciągnąc w swoją stronę. Słyszę w tle jak Caroline krzyczy, by mnie puścił, a wszyscy wokoło szepczą.

Ja jednak skupiam się wyłącznie na ciemnej zieleni tęczówek chłopaka, kiedy brutalnie zostaję zaciągnięta w stronę pani Helen.

Każdy krzyczy, widzę przerażone oczy pani Helen i słyszę głos Harry'ego.

- No to jak będzie? - Mówi, dopiero po tym zaczynam kontaktować i czuję coś ostrego przy moim gardle! On oszalał na litość boską..

Wiedziałam, że czegoś chce, ale przystawianie mi do gardła scyzoryka to już przesada.

Jest nieobliczalny, potrafi zrobić wszystko, żeby tylko było po jego myśli i każdy spełniał jego zachcianki.

Oszalał..

- Całkowicie oszalałeś! Natychmiast puść Elen! - Kobieta krzyczy, wymachując rękoma. - Dziewczyny, proszę się udać do pokoi. Natychmiast! - Zwraca się do nich.

The Victim || H. S.Przeczytaj tę opowieść za DARMO!