[02] Chapter Second (Third Season)

276 21 8


Zanim umrę, chcę walczyć o życie. Dopóki mogę iść o własnych siłach, pójdę tam, gdzie zechcę.
~ Paulo Coelho
„Jedenaście minut"

Cassandra trzasnęła mocno drzwiami do samochodu, nie zważając na to, że hukiem ściągnęła na siebie uwagę kilku przechodniów, którzy żywo zainteresowali się tym, jak wyglądała jej twarz, pozwalając sobie nawet na kilka nieprzyjemnych komentarzy. Zignorowała to i szybkim krokiem podeszła do postoju taksówek, wsiadając do pierwszej w rzędzie. Poprosiła mężczyznę za kierownicą, żeby zawiózł ją do najbliższego szpitala, chociaż miała wrażenie, że wcale nie musiała tego mówić. Chociaż wiedziała, że zachowuje się jak nieokrzesana nastolatka, odjeżdżając wystawiła za szybę dłoń z uniesionym środkowym palcem, nienawistnym spojrzeniem mierząc przy tym Tomlinsona, który wyraźnie rozeźlony wciąż stał przy swoim aucie. Nie wiedziała, czy było to zasługą tego, że prawie zniszczyła drzwi jego, zapewne, drogiego pojazdu, czy faktu, że postanowiła zrobić coś nie tak, jak on tego chciał. Nie miało to jednak znaczenia, jego gniew sprawił jej wystarczającą przyjemność.

Droga do szpitala była dla niej czymś więcej niż katorgą. Na ulicach zaczynały się akurat korki spowodowane zakończeniem pracy w szklanych biurowcach. Starając się zignorować narastający ból głowy, wyglądała przez okno i obserwowała jak ubrani w garnitury mężczyźni i kobiety powoli wytaczali się z budynków i wsiadając w swoje samochody udawali się w długą podróż do swoich domów i rodzin. Powodowali przy tym głośny hałas, trąbiąc na siebie i wydzierając się, kiedy zajeżdżali sobie drogę lub zapominali ruszyć na światłach, zajęci telefonami. Nie pomagał również smród spalin, mieszający się z nieprzyjemnym zapachem samochodowego odświeżacza powietrza. Zaciskała z całej siły palce, wbijając paznokcie we wewnętrzną część dłoni, żeby choć odrobinę otrzeźwić swój umysł. Chciało jej się wymiotować. Była wdzięczna taksówkarzowi, że cały czas do niej mówił, dzięki czemu mogła skupić się na jego głosie, a nie na tym, jak bardzo niedobrze jej było. Starała się nawet odpowiadać mu, nie chcąc wyjść na niewdzięczną.

Nie potrafiła ukryć jednak ulgi, jaką poczuła, kiedy taksówka zatrzymała się przed głównym wejściem do szpitala. Zapłaciła szybko za przejazd kartą z portfela, który miała w kieszeni. Otworzyła drzwi i wysiadła z pojazdu, popierając się o niego jak mogła. Zaczynała mieć problemy z utrzymaniem równowagi. Przypomniał jej się Londyn, w którym ktoś po raz pierwszy w jej policyjnej karierze ją postrzelił. Czuła się dokładnie tak samo. Bała się, że za chwilę odpłynie.

Na szczęście kierowca taksówki po raz kolejny postanowił przyjść jej z pomocą. Zamykając samochód podszedł do niej i złapał w pasie, jedna jej rękę przekładając sobie na szyję i niemalże wlokąc ją za sobą pociągnął w kierunku wejścia do szpitala, w którym już czekał na nią lekarz. Wystarczyło, że pokazała legitymację, przypiętą do paska u swoich spodni. Domyślała się, że niemały był w tym udział Erica, który prawdopodobnie już zabezpieczał całe jej mieszkanie.

Podziękowała mężczyźnie, który posłał jej pokrzepiający uśmiech i wyszedł z budynku. Odetchnęła ciężko, zamykając oczy. Cieszyła się z jednej rzeczy – z tego, że je urlop miał się przedłużyć.

Kiedy kilka godzin później leżała na oddziale czuła się, jakby za chwilę miała oszaleć. Jej myśli cały czas uciekały do Zayna, z którym wciąż nie miała kontaktu, ani nie miała najmniejszego pojęcia, co się z nim działo, co powodowało u niej niemały gniew, wzmagany przez to że nie mogła wrócić tamtej nocy do domu, aby od razu zając się swoją sprawą. W dodatku nie mogła dodzwonić się do Erica, aby jakoś wyperswadować mu z głowy wszczęcie oficjalnego postępowania. Aby to zrobić najpierw musiała znaleźć Malika.

The Queen Wears Black | Zayn Malik FanFictionPrzeczytaj tę opowieść za DARMO!