✨ 37. A więc jednak mnie kochasz

10.8K 1.3K 585

Miranda nie odrywała ode mnie wzroku. Widziałam w jej oczach zainteresowanie. Nie rozumiałam go, dopóki nie pojawiło się wspomniane „towarzystwo".

— Nie, kurwa — powiedziałam i szarpnęłam się mocno. — No nie!

W naszą stronę szedł Pax. Rzucił mi zaciekawione spojrzenie, zupełnie jakby nie spodziewał się mojego widoku, po czym całą uwagę skoncentrował na Mirandzie.

Nienawiść przyćmiła mi jasność umysłu. W jednej chwili poczułam obezwładniającą żądzę mordu.

Chłopak zatrzymał się dwa metry od nas, skrzyżował ręce na piersi i przemówił głosem, w którym wyczułam zniecierpliwienie.

— Po co mnie tu ściągnęłaś?

Miranda uśmiechnęła się i szerokim gestem wskazała na otoczenie. Nie powiodłam wzrokiem za ruchem jej ręki, ale słowa, które wypowiedziała, pomogły mi określić naszą lokalizację. Już wiedziałam, dlaczego to miejsce wydawało mi się znajome. Byliśmy w magazynach przy moście Thomasa.

— Chciałam, żebyś zobaczył zakończenie tego, co spieprzyłeś.

Jedna z jego brwi powędrowała do góry. Był spięty, mogłam to zauważyć. Jednocześnie nie przestawałam się szarpać. Chciałam go dopaść, chciałam wydrapać mu oczy, chciałam go zniszczyć. Ostentacyjnie ignorował moje starania, co jeszcze bardziej burzyło we mnie krew.

— Obydwoje wiemy, że to nieprawda.

Macocha Samuela uniosła ręce jakby się poddawała, po czym skinęła głową z udawaną pokorą.

— Masz rację, rozgryzłeś mnie — Zwróciła się w moją stronę. Jej wyraz twarzy budził niepokój. — Pomyślałam, że życie Avy powinno mieć spektakularne zakończenie, a po jej pobudzeniu widzę, że miałam dobry pomysł.

Podeszła bliżej, wyciągnęła z kieszeni scyzoryk, wysunęła ostrze i przecięła sznur, oplatający moje kostki.

Pax zacisnął szczękę, nadal uparcie nie patrząc mi w oczy. Jego zimne opanowanie nie podobało się Mirandzie. Już miała przeciąć więzy krepujące moje nadgarstki, kiedy zatrzymała się w połowie ruchu. Klęłam w myślach, ale nawet nie mruknęłam. Cierpliwie czekałam aż mnie uwolni. Byłam tak nabuzowana, że nie myślałam racjonalnie. Nie analizowałam szans i możliwości. Chciałam dopaść Paxa, a potem ją. Nawet gdyby to miała być ostatnia rzecz w moim życiu.

— Nic nie powiesz? — prowokowała go.

Nie zareagował. Jedynie drgnął nieznacznie, patrząc na nią z góry. Zastanawiałam się, co ich łączyło. Gdzie się poznali, skąd wiedziała o ataku w magazynie, skąd wiedziała o mojej nienawiści, dlaczego teraz tu przyjechał. Miałam tysiąc pytań. Jednocześnie nie byłam aż tak ciekawa odpowiedzi, żeby czekać na rozwinięcie akcji. Jeśli tylko dostałabym szansę na zemstę, wykorzystałabym ją bez mrugnięcia okiem.

— A co mam powiedzieć? Chcesz zrobić teatrzyk i przy okazji nie brudzić sobie rąk. Mam ją zabić? Pobić? Okaleczyć?

Mówił o tym bez zająknięcia, całkowicie wyprany z jakichkolwiek emocji. Sprawianie bólu nie stanowiło dla niego problemu. Natomiast ewidentnie mierziła go osoba Mirandy. Drażniło go przedstawienie, które chciała wyreżyserować. Zakładała, że rzucę się na Paxa i miała swoją rację. Widziałam tylko jego. W uszach dzwoniły mi jego słowa z naszego ostatniego spotkania. On był jedną z ostatnich osób, które widziały moją mamę żywą. Nie miałam szans obezwładnić go w celu przesłuchania, ale przy odrobinie wysiłku, napędzanego szaleństwem i rozpaczą, istniało prawdopodobieństwo, że zrobiłabym mu krzywdę.

Książę Mafii (High School Tales) || ✔️Przeczytaj tę opowieść za DARMO!