CAMERON'S POV

Od początku podróży Chloe nie odezwała się ani słowem. Siedzi zamyślona i wpatruje się pustym wzrokiem w ciemność za oknem, a jej ciałem od czasu do czasu wstrząsają dreszcze. Niby przestała płakać, ale jej policzki nadal są mokre.

Dopiero teraz widzę, jak bardzo kochała Matthew. Albo raczej: jak bardzo go kocha.

Staram się skupić na drodze. Jezdnia jest śliska, a deszcz mocno zacina w przednią szybę. Wydaje się, jakby nawet niebo płakało. Nie mogę zrozumieć jednej rzeczy: jak Matthew mógł zrobić coś takiego. To niemal niemożliwe, żeby być takim idiotą. Czuję się winny, jednak nie mam pojęcia dlaczego. Nie wiem, mam wrażenie, że źle w czymś doradziłem Chloe.

Słyszę szelest. Dziewczyna szpera w swojej torbie w poszukiwaniu najpewniej telefonu. Wyciąga urządzenie i odblokowuje ekran, a następnie wybiera jakiś numer.

-Hej, chciałam ci podziękować.

Z kim ona rozmawia?

-Podobno starałeś się go powstrzymać. Jack J wysłał mi wiadomość.

Ktoś po drugiej stronie coś odpowiada, ale nie słyszę co.

-Dziękuję, Shawn. Chociaż na ciebie można liczyć. - Chloe uśmiecha się blado do telefonu. - Pozdrów resztę... Podziękuj im ode mnie za najwspanialsze wakacje w moim życiu.

Shawn najwyraźniej protestuje, bo dziewczyna zaciska usta w cienką linię i mruga gwałtownie, jakby chcąc pozbyć się wzbierających na nowo łez.

-Nie wiem, Shawn. Bardzo chętnie spotkałabym się z wami jeszcze raz, ale... nie kiedy on tam będzie.

Słyszę, że Shawn pyta, jaki powód wyjazdu ma podać reszcie. I dlaczego mnie nie ma.

Chloe spogląda na mnie z boku, a kącik jej ust wędruje delikatnie do góry. Zaczyna bawić się palcami i zagryzać wargę; robi tak zawsze, gdy się denerwuje.

-Powiedz im, że źle się poczułam. To nie będzie kłamstwo - decyduje. - A co do Cameron'a... Po prostu pomaga mi dostać się bezpiecznie do domu.

Udaje mi się jeszcze usłyszeć, jak Mendes błaga Chloe, żeby nic sobie nie zrobiła.

-Jesteś kochany, ale to nie zależy od moich zachcianek... - zaczyna niepewnie, a wtedy korzystam z chwili jej nieuwagi i wyrywam telefon z jej rąk.

-Cześć, Shawn.

-Dbaj o nią - mówi smutno bez przywitania.

-Przypilnuję ją, bez obaw.

Rozłączam się i chowam telefon do kieszeni dżinsów.

-Um, mógłbyś oddać mi mój telefon?

-Zaufaj mi.

Matthew zaraz zacznie do niej wydzwaniać, a nie chcę, żeby Chloe znowu się posypała. Mam na myśli... nie, żeby teraz była spokojna, ale bywało gorzej.

-Nie wiem, czy zdołam ponownie komuś zaufać, Cameron.

-Chloe, pozwól sobie pomóc.

Jej mina się zmienia, jakby coś w niej pękło.

-Ufałam mu. - Jej głos znowu się łamie. - A on mnie zdradził...

Zatrzymuję samochód na poboczu i wyłączam silnik. Wyciągam ręce w jej stronę, a wtedy wtula się we mnie mocno.

-Już dobrze - szepczę. - Wszystko się wyjaśni. Nie zostawię cię samej.

Słyszę cichy szloch, a potem słowa, które zawsze chciałem usłyszeć.

-Potrzebuję cię.

SAVANNAH'S POV

-Gdzie do cholery jest Chloe? - pytam wściekła.

Espinosa posyła mi mordercze spojrzenie.

-Pojechała z Cameron'em. Do domu.

Co...?

-Powtórz to - mamroczę zszokowana.

-Pojechała kurwa do domu! - wrzeszczy.

Jest czerwony na twarzy, jego oczy są jakby opuchnięte... on płakał?

-Co jej zrobiłeś? - wrzeszczę jeszcze głośniej niż on. - Co jej kurde zrobiłeś?!

Jack J spuszcza wzrok, podobnie jak chyba każdy inny w tym pokoju. Czy tylko ja o czymś nie wiem?

-Matthew przespał się z Alexis - wyjaśnia cicho Bruce.

Łzy wściekłości napływają mi do oczu.

-Powiedz, że to nieprawda - szepczę błagalnym tonem do Matthew. - Powiedz, że nie zrobiłeś tego świadomie.

-Sav, ja...

Waha się. On się waha.

Robię szybki krok w jego stronę i biorę potężny zamach. Uderzam w jego twarz z otwartej dłoni, zanim zdąża zareagować. Matthew pada na ziemię zamroczony.

-Oszalałaś? - krzyczy z niedowierzaniem Andrew. - Pamiętaj, że to nadal twój przyjaciel.

-Nie, Andrew. Chloe to moja przyjaciółka. Pierwszy raz w życiu czułam, że ktoś jest ze mną szczery we wszystkim, pierwszy raz w życiu naprawdę się z kimś zaprzyjaźniłam. A teraz nie mam nawet pojęcia gdzie jest i co się z nią dzieje, bo ten idiota przespał się z tamtą dziwką!

Nikt nie schyla się, by pomóc Matthew. Wszyscy na niego patrzą, ale nikt nie śmie nawet drgnąć.

-Wszystko spieprzyłeś, Espinosa - rzucam.

Zalega całkowita cisza. Kieruję się do wyjścia i wtedy zauważam Gilinsky'ego.

-A ty - mówię z odrazą - możesz czuć się winny. Po gówno ci tu była Alexis.

Wychodzę, trzaskając drzwiami. Oddycham głęboko, nie wiem co dalej robić. Muszę znaleźć Chloe... Podobno jest w drodze do domu.

Bez namysłu idę do pokoju i wrzucam do walizki wszystkie rzeczy. Siadam na niej, bo nie chce się dopiąć, i w tym momencie zauważam Hayes'a stojącego w drzwiach.

-Co robisz? - pyta cicho.

-Jadę do Chloe. - Siłuję się z suwakiem.

-Nie umiesz prowadzić - zauważa.

-I co w związku z tym?

-Pomożemy ci.

Chwila.

-Jak to "pomożecie"? - Podnoszę głowę zaskoczona.

Za plecami Hayes'a stoi Nash, szczerzący się od ucha do ucha, obok niego Jack Johnson, Shawn, Chase, Carter, Bruce, a nawet Taylor. A na samym końcu, przy ścianie... Jack Gilinsky.

-Co on tu robi? - warczę.

Wszyscy oglądają się w jego stronę.

-Chcę to naprawić.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

dziekuje za wszystkie mile slowa, za to ze to czytacie, komentujecie itd, nie zdajecie sobie sprawy z tego, jak wiele to dla mnie znaczy :')

do następnegoo

@bemylukeeey

Different | Matthew Espinosa & Cameron Dallas Przeczytaj tę opowieść za DARMO!