Samotność. Ktoś kiedyś uświadomił mi, czym jest to uczucie. Słyszałem już, że nie powinienem być temu komuś wdzięczny. Mówiono mi, że powinienem zapomnieć i wrócić do tego kim byłem. Wmawiano, że to, co myślę nie jest prawdą, a ja jestem zaślepiony. Nie. To nie ja byłem przez ten cały czas zaślepiony, ja pozwoliłem sobie otworzyć oczy. I chociaż uczucie to było najgorszym z możliwych, sprawiało, że czułem się żywy. Czułem się świadomy. Czułem, że mogę walczyć, skoro wiem już z czym. Niestety, tak myślałem, kiedy byliśmy samotni, lecz samotni razem. Teraz? Teraz zostałem tylko ja.

Moją wolę walki pochowałem głęboko pod ziemią dnia trzynastego czerwca dwa tysiące trzynastego roku. I nie zanosiło się na to, bym kiedykolwiek odzyskał cokolwiek prócz listów, które leżały zakurzone i nietknięte na strychu od dokładnie trzystu sześćdziesięciu pięciu dni.

--

pozwalam wam mnie zabic,serio 

wiem,ze roznie zostanie druga czesc przyjeta,bo zawsze tak jest,ale ma czuje,ze potrzebuje ja napisac to co sie bede powstrzymywac haha

pierwszy rozdzial jutro ;-)

alone // a.irwinRead this story for FREE!