Ostania lekcja. Nareszcie będę mogła stąd wyjść. Usiadłam przy oknie i miałam zamiar przez dziewięćdziesiąt minut patrzeć się na drzewo znajdujące się za oknem.

Wariuję. Nie wiem co mam myśleć o Zaynie. To znaczy mam go tak po prostu zacząć osądzać? Wiem, że nie powinnam, ponieważ to mogą być tylko plotki, a zarzuty są poważnie. A może po prostu powinnam się go bać i go unikać? Nie mam pojęcia co mam zrobić i nie wiem jak zareaguję jak go zobaczę.

Myślałam, że usiądę dziś sama- z moimi szalonymi myślami - ale ładna blondynka, która siedziała wczoraj z chłopcami, usiadła obok mnie.

Uśmiechnęła się do mnie energicznie, a ja zaczęłam zadawać sobie pytanie czy nie zjadła czasem za dużo cukru?

Ona dosłownie przypomina watę cukrową! Jej włosy są koloru blond- prawie białe, a jej błyszczyk i sweter są różowe jak jej guma.

-"Hi Zou!"- Powiedziała energicznie jakbyśmy były najlepszymi przyjaciółkami, a do tego użyła zdrobnienia jak mój brat. Dziwne.

Ale lubię tą dziewczynę.

-"Hej..?"- Powiedziałam, ale nie pamiętałam jej imienia.

Ona nawet na mnie nie spojrzała.

-"Tamara"- powiedziała wyciągając jej książkę do matematyki na stolik.

Rozejrzałam się po sali, żeby zobaczyć czy nie ma kogoś znajomego, ale nikt się nie rzucił w oczy.

Nie Zayn.

Nawet nie wiedziałam, że się na niego patrzę i nie wiem czy powinnam się czuć rozczarowana czy szczęśliwa, że nie jesteśmy w innej klasie.

-" Dzięki Bogu,że jesteśmy razem na Matematyce. Nie będę sama."- Powiedziała Tammara a ja się z nią zgodziłam. Tak myślę.

Postanowiłam zapomnieć o Zaynie, ta lekcja była moją ostatnią i potem mogłam wrócić do domu, większość lekcji minęła mi na rozmowie z Tammarą.

Ona jest naprawdę słodka i w pewien sposób, trochę nawiana- typowa bogata dziewczyna. Ona jest troszeczkę tępa i muszę jej pomagać cały czas. Nie tak, żeby mnie zanudzała, ale ona cały czas gada tyko o modzie i o paznokciach.

**

Na korytarzu zobaczyłam Zayna z jego przyjaciółmi przy szafkach. Stali i pokazywali sobie coś na telefonach, a przy tym głośno się śmiali. Zayn pokazał na mnie, a ja wyciągnęłam moją torbę z szafki. Nie odezwał się, ani słowem i przestał się śmiać jego przyjaciele spojrzeli na mnie zmieszani.

Spojrzałam w dół i poszłam.

Przeszłam może 10 metrów i poczułam, że czyjeś ramiona mnie obejmują.

-"Hej"-

To był Zayn.

-"Hej"- Powiedziałam unikając kontaktu wzrokowego,patrzałam się przed siebie i dalej szłam.

-"Co ci się tak śpieszy?Umówiłaś się gdzieś?"- Spojrzał się w tym samym kierunku co ja, żeby zobaczyć na co się patrzę, jego ręka wciąż była delikatnie owinięta wokół mojego ramienia.

Nie wiem jak mam go teraz traktować. Nie wiem czy coś się zmieniło.

-"Hej.."- Położył swoje ręce na moim ramieniu zmuszając mnie do tego,abym się zatrzymała i spojrzała mu w oczy.

Jego dłonie były duże i ciepłe. Zaczęłam kulić się ze strachu przed jego dotykiem, a moje serce zaczęło szybciej bić.

-"Czy coś ci zrobiłem?"- Zmarszczył brwi starając się wyciągnąć ode mnie odpowiedź.

-"Nie"- I znowu przerwałam nasz kontakt wzrokowy, zrobiłam krok do tyłu. Dlaczego mamy być tak blisko siebie, to jest zbyt uciążliwe. Poza tym znamy się tylko tydzień.

Opuścił głowę na dół i spojrzał smutny na buty.

-"Słyszałam co mówią na twój temat"- Powiedziałam, a jego twarz się zmieniła, jego oczy były puste. Oh.

Spojrzał się przez moje ramie, aby upewnić się, że nikt na nas nie patrzy, a potem chwycił mnie za rękę, przycisnął do najbliższej ściany. Poczułam zimno bijące od ściany.

Jego dłonie spoczywały na ścianie po obu stronach mojej głowy. Nie mogłam się ruszyć, czułam się jak w pułapce, czułam ciepło bijące od niego i do tego jego gorący oddech na mojej twarzy co przyprawiało mnie o szybsze bicie serca.

Przeszły mnie dreszcze. Przerażał mnie, ale jednocześnie był jak cholerny Bóg seksu.

Po prostu patrzałam się w jego wrażliwe i naprawdę piękne oczy.

-"Kto ci powiedział?"- Zapytał raczej spokojnie, ale dlaczego przycisnął mnie do tej pieprzonej ściany skoro chciał tylko odpowiedzi?

Chyba zrozumiał, że czułam się niezręcznie, bo zrobił mały krok do tyłu i dał mi więcej miejsca, patrzył się na mnie zawstydzony przez chwilę. I nie sądzę, że chciał mnie tak zaatakować.

-"Więc to jest prawda?"- Zapytałam próbując ładnie ukształtować usta podczas gdy przegryzałam swoją dolną wargę.

-"Co dokładnie?"- Jego oczy unikały mojego wzroku, były one skierowane na mur za mną.

-" To co ludzie mówią. Zabiłeś kogoś?"- Zapytałam, kiedy wydawało mi się, że się nieco uspokoił. Wydawało mi się, że jest mu trochę wstyd.

Zmarszczył brwi, a potem uderzył pięścią w ścianę. Wystraszył mnie.

Jego dłoń lekko krwawiła, a on tak po prostu się na nią patrzył i plunął przez ramię.

-"To nie jest takie proste jak się wydaje.. czasami po prostu wpadamy.. zbyt głęboko"- wzruszył ramionami, spojrzał w dół, aby powiedzieć co siedzi w jego głowie.

Ten temat był dla niego z całą pewnością delikatny.

________________________________



Jeśli się podobało doceń mój wysiłek włożony w tłumaczenie zostaw gwiazdkę lub skomentuj :)
Dziękuję bardzo zapraszam do dalszego czytania :*

He's no good z.m tłumaczeniePrzeczytaj tę opowieść za DARMO!