Biegłam. Czułam wszystkie mięśnie, buzowanie krwi i szybkie bicie mojego serca. Z biegiem czasu odczułam ból. Odczuwałam go w łydkach i klatce piersiowej. Biegłam najszybciej jak potrafiłam.

Biegłam nie dlatego, że uciekałam czy się bałam. Biegłam, bo chciałam choć raz być szybsza od czasu i patrzeć jak drzewa się rozmazują, jak mijam drzewa i być po prostu szybsza od wszystkiego. Wydawało mi się to cudowne i myślałam, że tego pragnęłam. Lecz, gdy odczułam zmęczenie i zabrakło mi sił, usiadłam na betonowym murze. Moje nogi swobodnie zwisały. Pode mną znajdowała się ulica gdzie chodzili piesi. Spojrzałam na niebo z nadzieją, że zobaczę spadająca gwiazdę, bo w końcu była ta niepowtarzalna noc w roku. Noc spadających gwiazd. Wyginałam szyję we wszystkie możliwe strony by tylko ja zobaczyć. Spuściłam głowę, gdy rozbolał mnie kark i zaczęło mi się kręcić w głowie. Rozglądając się w poszukiwaniu spadającej gwiazdy ujrzałam inne rzeczy. Widziałam jak kobieta siedzą na ławce pociera swój brzuch i uśmiecha się do siebie. Widziałam parę i jego nieobecny wzrok jak gdyby błądził myślami gdzie indziej. Spojrzał na dziewczynę na ławce, a jego oczy rozbłysły. Nie potrzebowałam  słów by ich zrozumieć. Wystarczyły mi gesty. Zaczęłam dostrzegać piękno tego miejsca. Spodobały mi się kwiaty zasadzone w dużych doniczkach. Zauważyłam, że psuje się lampa i że ptaki latają zbyt nisko. Wtedy zrozumiałam, że biegnąc i wymijając wszystko, nie zauważamy wielu rzeczy. Dobrze jest czasami zwolnić i zatrzymać się.

Ulegając pokusie stanęłam na murku i zamknęłam oczy by nie patrzeć w dół. Znajdowałam się w dość dużej odległości od ziemi i szczerze pewien lek, pojawił się we mnie. Robiąc małe kroczki obróciłam się w prawo i wyciągnęłam ręce, a po chwili tiptopami zaczęłam przechadzać się po murku. Moje oczy spoczywały na niebie, do czasu, gdy zauważyłam chłopaka. Posłał mi zdziwione spojrzenie i szedł dalej. Nie obchodziło mnie to co pomyślą inny. Gdybyśmy wiecznie żyli zastanawiając się nad zdaniem innym, prawdopodobnie byśmy zwariowali albo odseparowali się od świata.

Spojrzałam w dół i przełknęłam głośno ślinę. Zobaczyłam kolejną zakochaną parę i zaczęłam się zastanawiać czy ja tez kiedyś będę zakochana i jak będzie wyglądał mój partner. Może mijałam już go kiedyś na ulicy? Może mijamy się ciągle nie wiedząc, że jesteśmy dla siebie stworzeni?

Westchnęłam i spojrzałam na swoje stopy. Na murku pojawiły się duże krople więc uniosłam głowę i dostrzegłam chmurę, która nie wróżyła nic dobrego. Po chwili lunął deszcz, a moje ciało zaczęło drżeć z zimna. Zeskoczyłam z murku i nie czekając chwili dłużej zaczęłam biec w stronę domu.

ListyPrzeczytaj tę opowieść za DARMO!