Rozdział 15 - Nowa Ja

1K 156 27

Leżąc na łóżku Rayi, cały czas błądziłam myślami nad naszywką. Ułożyłam się wygodnie, kładąc ręce za głowę. Chciałam choć trochę odpocząć od natłoku wydarzeń, ale było to niemożliwością, bo nie potrafiłam skupić się nad niczym innym. Starałam się przespać, zapomnieć o nieszczęśliwych wydarzeniach, ale kiedy tylko zamknęłam oczy, przede mną pojawiała się Raya z wystraszoną miną i mundurem w rękach. W głowie pojawiała się nasza rozmowa i cały plan o odpoczynku szedł w zapomnienie. Miałam tylko nadzieję, że zguba leży teraz gdzieś w lesie, w gęstej trawie, po kamieniem, bo kiedy pomyślałam o tym, że może być gdzieś na terenie posiadłości, moje serce zaczynało bić dwa razy szybciej. Zdawałam sobie sprawę z tego, że zawaliłam i to nie pierwszy raz, wiedziałam to doskonale. Poklepałam się ze złości po czerwonych policzkach i podniosłam do siadu. Nim jednak zdążyłam wygodnie usiąść, drzwi otworzyły się, a w nich stanęła wilczyca. Była to Isabella, zapamiętałam jej drobną twarz i długie, blond włosy. Jednak ona widziała mnie pierwszy raz w życiu, więc zdziwienie na jej twarzy pojawiło się błyskawicznie, kiedy tylko na mnie spojrzała.

- A ty to? - dopytywała, patrząc na mnie podejrzliwie. Podbiegłam do niej i po cichu zamknęłam drzwi, ówcześnie rozglądając się po korytarzu.

- Carmen - przedstawiłam się, podając jej rękę. - Jestem tu nowa.

- Isabella - uścisnęła moją dłoń z uśmiechem. - Też pracuje tutaj od niedawna, dokładniej od zeszłej wiosny. A więc... - dodała jakby zmieszana sytuacją. - mieszkasz razem z Rayą i Tess?

- Tak, jak widać - rozłożyłam ręce w niewiedzy co mam dalej robić, jednak szybko do mnie dotarło, że mogłam dowiedzieć się od niej kilku ważnych rzeczy. - Słuchaj... - zwilżyłam usta językiem, nie wiedząc, jak się za to zabrać. - Co się stało, no wiesz... - zaczęłam wspominać wydarzenia z dzisiejszego dnia.

- Masz na myśli tą sytuacje z rana? - pokręciłam twierdząco głową. - Jak już zapewne ci wspomniałam nie pracuje tu zbyt długo, ale z moich niewielkich doświadczeń mogę ci tylko powiedzieć, że Alfa czasami miewa napady wściekłości, lepiej wtedy nie wchodzić mu w drogę - zaśmiała się sztucznie, popatrzyłam na nią wyczekująco. - Ah przepraszam, czasami gadam za dużo i nie do rzeczy, wszyscy mi to wypominają - podrapała się po głowie. - Wracając, podobno stał się tak od momentu straty-

Nie dokończyła swojej wypowiedzi, bo drzwi otworzyły się z hukiem, a do pomieszczenia weszła Tess, która popatrzyła na nas ze wzrokiem pełnym pytań.

- Co robicie? - zapytała, zerkając na nas podejrzliwie. Usiadła na łóżku, podpierając się o nie rękami.

- O Tess, jak dobrze Cię widzieć - ruszyła w jej stronę, jakby zapominając o bożym świecie. - Przyszłam tutaj po zestaw nici, bo wiem, że ty masz najlepszy - szturchnęła ją w ramię, uśmiechając się dwuznacznie. - Dziura w mojej spódnicy sama się nie zaceruje - wyczekiwała, aż pokaże jej gdzie schowała niezbędne przedmioty do zszycia jej ubrania. Wilczyca kiwnęła głową na szafkę obok. Isabella bez większych oporów otworzyła jedną z półek i wyciągnęła to, co chciała. - Dzięki - rzuciła na do widzenia i zniknęła za drzwiami, oglądając po drodze pudełko, w którym znajdował się zestaw do szycia.

Zaskoczona obrotem sytuacji wyszczerzyłam się do kobiety siedzącej na łóżku i bez dłuższych zastanowień sama wyszłam na korytarz, zamykając za sobą drzwi. Przez malutką szparkę widziałam, jak Tess kładzie się spać, więc nie chcąc jej przeszkadzać, postarałam się zamknąć je jak najciszej. Podbiegłam do Isabelli, która szła dość wolno w swoją stronę, w dłoniach nadal oglądając szkatułkę.

- Czekaj - podbiegłam do niej z wyciągnięta ręką ku górze. Dziewczyna zatrzymała się i z ciekawością odwróciła w moją stronę.

- Wołałaś mnie?- zapytała. - Przepraszam, ale nie potrafię oderwać wzroku od tego pudełeczka - uśmiechnęła się, chowając je do przedniej kieszeni fartuszka.

Kochana Przez PotworaPrzeczytaj tę opowieść za DARMO!