#7

84 5 0

Andreas:

Nie no, kurwa! To już jest przesada. Ok, rozumiem, że nienawidzimy się z Felixem ale to co On robi to już jest przegięcie. Na sto procent robi to specjalnie. Dobra, widok jak się całują może i mógłbym znieść ale na pewno nie zniosę słuchania tego jak uprawiają seks! Felix na serio jest porąbany. Matko jedyna, zrzygam się zaraz. Wstałem z łóżka, wziąłem kartę oraz telefon i wyszedłem z pokoju. W tej sytuacji jedyny pokój w którym mógłbym się prawdopodobnie wyspać to pokój Stephana. Dla jasności, po naszej kłótni Stephan zamienił się z moim imiennikiem. Tyle, że Wank ma tak twardy sen, że na pewno nic nie słyszy. No nic. Zapukałem i zaraz potem Stephan otworzył drzwi.

- Andreas, co Ty tu robisz?

- Mam prośbę. Nie obudziłem Was?

- Nie, Bichler zabarykadował się w kiblu a ja pisałem z kimś. Co jest?

- Mógłbym u Was przekimać?

- Jasne ale czemu?

- Wytłumaczę Ci ale może lepiej nie na korytarzu.

- Wchodź.

Wszedłem do środka i zastałem o dziwo posprzątany pokój.

- A tak swoją drogą, sorry za tą awanturę z tym notatnikiem. - powiedziałem, bo głupio mi było wchodzić im do pokoju w nocy jak gdyby nigdy nic.

- Stary to ja Ciebie powinienem przepraszać, że wszystko wygadałem. Z resztą Caroline chyba i tak w to nie uwierzyła.

- Pewnie tak. To co, sztama? - zapytałem wystawiając rękę.

- No, jasne.

Przybiliśmy piątkę i usiedliśmy na łóżkach.

- To czemu chcesz u Nas przekimać?

- Nie mam ochoty słuchać jak Felix uprawia seks z Caroline.

- Serio słychać to u Was w pokoju?

- Tak. Prawie się zrzygałem tam.

- Nie sądzę, żeby ten cały Felix potrafił coś zdziałać. - Markus wyszedł z łazienki i dosiadł się do Nas. No tak, on zawsze był bezpośredni.

- Serio, Bichler? Będziemy o tym teraz dyskutować? - zapytałem zdegustowany.

- Ciebie co tak zgorszyło? Ja tylko wyrażam swoją opinię.

- Markus skończ ten temat. - wtrącił się Stephan. - Dziwisz mu się, że nie chce gadać o tym? Kto chciałby gadać o tym jak osoba, którą kochamy uprawia seks z kimś innym. 

- Dobra, dobra. Zejdź ze mnie.

Chciałem zmienić temat więc zapytałem Stephana o coś co dręczyło mnie już jakiś czas.

- Leyhe, Ty mówiłeś serio, że chcesz się umówić z moją byłą?

- Szczerze mówiąc tak. Podobała mi się już za czasów kiedy byliście razem ale nie chciałem się wciskać między Was. Jeżeli masz mi to za złe to przepraszam.

- Stary, co miałbym mieć Ci za złe? Rozstaliśmy się już sporo czasu temu więc jak chcesz to się z Nią umów. Marlene to naprawdę fajna dziewczyna i zasługuje na porządnego faceta. Także bierz telefon i pisz do Niej.

- W zasadzie to piszemy ze sobą już od kilku dni.

- I co? - zapytałem. - Zaciekawiło mnie co się u Niej teraz dzieje. 

- Pytała się o Ciebie.

- O mnie?

- No, tak. Pytała się jak tam stoją twoje relacje z Caroline.

- Skąd ona o tym wie?

- Napisałem jej o tym. Kibicuje Wam.

- Naprawdę? To raczej dziwne.

- Andreas, powiem Ci jedną ważną rzecz. Kobiet nie można zrozumieć, je trzeba kochać. A teraz idziemy spać, jutro od rana mamy trening.

Niestety musiałem spać na podłodze. Wolałem to niż spać u siebie.

Caroline:

Obudziłam się i nie miałam ochoty wstawać. Czy mogę zniknąć? Albo niech Felix zniknie. Wszystko było super dopóki On tu nie przyjechał. Wszystko się skomplikowało. Najpierw chore jazdy mojego narzeczonego, potem wyjeżdżam do pracy i spotykam swojego wtedy byłego przyjaciela, wracam do drużyny i wtedy przyjeżdża mój narzeczony. I jeszcze na widok Andreasa zaczynam dziwnie się czuć. Wszystko jest do bani, nie wspominając o wczorajszym wieczorze. Wyszłam z łóżka opatulona kołdrą, wzięłam ubrania i poszłam się przebrać. Później wykonałam inne poranne czynności. Wyszłam z łazienki i podniosłam kołdrę, która leżała na podłodze. Pościeliłam łóżko i wtedy zobaczyłam kartkę na szafce nocnej.

"Kochanie poszedłem do sklepu. Dziękuję za wczoraj. Mam nadzieję, że zgodzisz się na moją propozycję. Kocham Cię :*"

Boże On znowu o tym. Ile razy mam powtarzać, że nie będę pracować w sklepie jego rodziców. Czy On to kiedyś zrozumie? Kiedy pościeliłam łóżko mój zapas pracy na dzisiejszy dzień się skończył. Z racji tego, że Bieler omawia z Jonasem i prezesem FiS'u sprawę związaną z moim odejściem ja mam wolne. Stwierdziłam, że pójdę obejrzeć trening niemieckiej kadry. Trener Werner Schuster raczej mi pozwoli. Przynajmniej mam taką nadzieję. Ubrałam kurtkę, buty, szalik i czapkę, wzięłam telefon, kartę z pokoju i wyszłam. Kiedy zderzyłam się z zimnym powietrzem zaczęłam mieć wątpliwości czy co najmniej najbliższą godzinę chcę spędzić na dworze. Poszłam w kierunku skoczni gdzie już w oddali można było zobaczyć skoczków. Przyspieszyłam kroku i chwilę później byłam już na skoczni. Jako, że miałam kurtkę z widocznym logiem FiS'u a w wewnętrznej kieszeni identyfikator mogłam wejść bez problemu. Akurat miałam szczęście, bo Schuster jeszcze był na dole.

- Przepraszam! - krzyknęłam by mnie usłyszał.

- O! Panna Ebeling! Słucham, stało się coś?

- Nie. Tylko chciałam się spytać czy mogę obejrzeć trening?

- Pewnie. Chłopaków nie powinna rozpraszać twoja obecność. Tylko radzę bardziej zapiąć kurtkę, bo u góry jest strasznie zimno.

- Jasne. - zasalutowałam z czego oboje się zaśmialiśmy.

Wjechaliśmy na górę i zaczęliśmy oglądać skoki chłopaków. Trener co chwilę komentował je sam do siebie a ja szybko zrozumiałam, że przyjście tutaj było błędem. Myślałam, że dostanę zawału za każdym razem jak Andreas oddawał swoje skoki. Za każdym razem widziałam go jak upada. Prawie umarłam ze strachu. Kiedy wreszcie trening się skończył wróciłam do hotelu. Na korytarzu zaczepił mnie trener Bieler i Jonas. Powiedzieli mi, że udało im się znaleźć kogoś innego na moje miejsce. Być może uda mi się ją jeszcze poznać przed wyjazdem. Kiedy oni poszli naskoczył na mnie Felix.

- Kiedy miałaś zamiar mi o tym powiedzieć?!

- Nie muszę Ci się ze wszystkiego tłumaczyć!

- Właśnie, że musisz!

- Chyba coś Ci się pomyliło!

- Nie zgadzam się na to! Nie wrócisz do biegania!

- Nie zamierzam pytać Cię o zdanie. To jest moja decyzja i jej nie zmienię, bo Tobie się coś nie podoba!

Felix strasznie się wkurzył. Uniósł rękę i chwilkę potem poczułam straszny ból w okolicy swojego nosa. Przyłożyłam do niego dłoń, która w mgnieniu oka zrobiła się czerwona z krwi. W tym momencie na korytarzu pojawiła się niemiecka kadra, która od razu podbiegła do Nas. Markus i Andreas rzucili się na Felixa. Reszta próbowała ich odciągnąć podczas gdy trener przyglądał się mojej twarzy. Chwilę później Felix zniknął a Andreas uparł się by zawieść mnie do szpitala.

____________________________________
Hejo! Jak tam wrażenia po tej części? Osobiście uważam, że nie wyszła mi do końca dobrze. Mimo to mam nadzieję, że Wam się spodoba.
Do zobaczenia w następnych częściach!

Dawna znajoma | Andreas WellingerWhere stories live. Discover now