Rozdział 32.

11.7K 939 213

Opierając się plecami o framugę drzwi, patrzyłem uważnie na Celine. Stała przed lustrem, krytycznym wzrokiem oceniając swój wygląd. Jak zawsze. Nieważne, ile razy powtarzałem jej, że dla mnie jest najpiękniejsza na świecie – zawsze miała jakieś „ale”. Powoli zaczynałem się do tego przyzwyczajać, chociaż nie powiem, że nigdy nie czułem złości.

Ja byłem już gotowy. Włożenie garnituru i ułożonie fryzury zajęło mi dokładnie kwadrans. Celine męczyła się jakoś od godziny. Wiem, że okazja była naprawdę wyjątkowa – dzisiejszy dzień był dniem ślubu Justine i Louisa – ale jej przesadne niezadowolenie zaczęło mnie już powoli irytować.

- Spóźnimy się – mruknąłem, znacząco klepiąc się po kieszeni marynarki. Miałem zaszczytną funkcję drużby pana młodego i już milion razy zdążyłem sprawdzić, czy na pewno zabrałem ze sobą obrączki.

- Już kończę. – odparła roztargnionym głosem. Podniosła dłoń i poprawiła niepewnie kilka niesfornych jasnych pasemek, opadających na czoło.

Oderwałem się od futryny i podszedłem do lustra, stając za Celine. Powolnym ruchem położyłem obie dłonie na jej ramionach, dopiero teraz wyczuwając silne napięcie mięśni. Również była druhną, ale Justine. Denerwowała się chyba sto razy bardziej, niż ja, a do tego dochodziło na pewno zmęczenie związane z organizacją wesela i wieczoru panieńskiego. Uciskałem jej skórę tak długo, aż się zrelaksowała i odetchnęła głęboko. Dopiero wtedy przesunąłem ręce niżej, oplatając ją w talii i układając głowę w zagłębieniu ramienia. Patrzyłem na nas w lustrze i wciąż, mimo czasu, który upłynął, nie mogłem uwierzyć w to, co widziałem przed sobą.

Wciąż doskonale pamiętałem wszystkie chwile sprzed niespełna trzech lat. Miałem wrażenie, jakbym wspominał życie kogoś zupełnie innego. Czasami, leżąc bezsennie w nocy i wsłuchując się w spokojny oddech śpiącej Celine, przywoływałem obraz jej twarzy, wtedy, gdy pierwszy raz się spotkaliśmy. Nienawidziła mnie, to więcej niż pewne. I to uczucie pogłębiło się, kiedy brutalnie oderwałem ją od życia, które znałam, wywożąc nie wiadomo, dokąd. Ale potem… potem wszystko się zmieniło. W niej i we mnie, teraz doskonale to wiedziałem. Może to było w momencie, kiedy ją pocałowałem, chcąc, żeby po prostu się zamknęła. A może trochę później, gdy wróciłem do mieszkania po seksie z inną dziewczyną. I po raz pierwszy naprawdę przeszkadzało mi, gdy jakaś kobieta przeze mnie płakała. Nieważne, kiedy. Ważne, że od tej pory nic nie było takie samo, jak wcześniej.

Czy odmieniła moje życie? Zdecydowanie. Kiedy uciekałem z Bradford, nie miałem zamiaru dać się złapać. Niezależny od niczego i nikogo, mogłem się ukrywać, ile tylko chciałem. Dałbym radę. Louis zawsze potrafił zorganizować jakieś mieszkanie, w którym mógłbym się zamelinować, zanim ruszyłbym w dalszą drogę. Miałem jasny plan, który zamierzałem konsekwentnie realizować. Postój w Doncaster, nawiązanie kontaktu z Harrym, konfrontacja i oddanie mu Ce, kiedy tylko zrealizowałbym swoją zemstę. Naprawdę myślałem, że to będzie proste. Nie było. Wtedy, na piaszczystej drodze niedaleko hotelu, nie miałem z tyłu głowy tylko mojej siostry.

Była tam także Celine.

Nie wierzyłem, kiedy powiedziała, że mnie kocha. Nie chciałem w to wierzyć. W momencie, kiedy to wyznanie padło z jej ust, zdałem sobie sprawę, że to odwzajemniam. Czułem się jak ostatni frajer, bo powinienem był powiedzieć to pierwszy. Ale Celine jak zwykle mnie wyprzedziła. I właśnie dlatego, że ją kochałem, nie chciałem, aby czekała. Nie wyobrażałem sobie jej, szczęśliwej u mojego boku.

A jednak się uparła i teraz dziękowałem za to losowi. Starałem się ją odepchnąć na wszystkie możliwe sposoby, chociaż tylko ja wiem, jak bardzo mnie to bolało. Każdego dnia, kiedy przychodziła na widzenie, a ja zostawałem w celi, obdzierałem sobie kostki do krwi, trenując na worku bokserskim w Sali treningowej. W końcu, po trzech tygodniach się złamałem, nadal jednak zachowywałem dystans. Wiedziałem, że gdy tylko jej dotknę, wszystko runie, cały mur, który budowałem od momentu, gdy tam trafiłem.

1000 ways to hell | z.m.Przeczytaj tę opowieść za DARMO!