Kolejnego dnia, Nicole postanowiła wrócić do normalności. 

Po rozmowie z tatą, była pewna, że wszystko jej się przyśniło. Nie chciała dłużej myśleć o tym co się działo, bo jaki był w tym sens? Co się stało to się nie odstanie, a ona nic na to nie poradzi.

Ten dzień chciała przeżyć tak jak każdy inny, zamin umarła jej babcia- wyjść do miasta z Allie lub poczytać książkę. 

Zgodnie ze swoim postanowieniem, rano wstała i wzięła długi prysznic, a następnie ubrała wygodne spodenki i koszulkę. 

Zeszła po schodach na dół, do rodziców. Chciała z nimi normalnie porozmawiać- to też było częścią planów dziewczyny. W końcu nie miała już dziesięciu lat, żeby wszystko załatwiać za pomocą kłótni, a potem się obrażać.

Elizabeth i John siedzieli przy stole i rozmawiali, a gdy Nicole pojawiła się w pokoju oboje ściszyli głos, jakby nie chcieli by córka ich usłyszała.

Na twarzy dziewczyny przez chwilę widać było grymas zdziwienia zachowaniem rodziców, lecz zniknął on chwilę potem.

Nicole podeszła do stołu i zatrzymała się kilka kroków od taty.

-Ym...Chciałam porozmawiać- powiedziała, a dorośli na nią spojrzeli.

-O czym, kochanie?- spytała Elizabeth. Nicole była zdziwiona zwrotem jakim nazwała ją matka.

-O...O wszystkim. Tak mi się wydaje- wzruszyła ramionami.

-Pewnie. Siadaj- pomiędzy sobą, a żoną, John postawił krzesło. 

-Nicole, jeśli chodzi o to co stało się wczoraj to...- zaczął mężczyzna. 

-Nie, to już nie ważne. Pewnie mi się wydawało- powiedziała ciemnowłosa- Chcę porozmawiać, raczej o tym co się ze mną dzieje odkąd umarła babcia.

-Niepotrzebnie, Nicole- Elizabeth wyglądała na zdenerwowaną- To...była głównie moja wina. Nie powinnam być tak surowa. 

-Serio?- spytała dziewczyna nie wierząc, że jej matka właśnie przyznała się do błedu. 

-Tak, Nicole- powiedziała kobieta- Już wszystko dobrze. 

-Ale musimy ci powiedzieć o czymś waż...- zaczął John jednak przerwał mu dzwonek telefonu córki.

-Poczekajcie chwilkę- powiedziała dziewczyna i oddaliła się na tyle by rodzice nie usłyszeli jej rozmowy- Tak, Allie?

- Słuchaj. Mam mały problem- usłyszała Nicole. 

-Jaki?- spytała. 

-Bo...ja chyba...- blondynka zaczęła płakać- Zostałam sama.

-Co to znaczy "sama"?

-Moja mama...Ona zostawiła mnie wczoraj...u dziadków. Ponoć miała ważne sprawy do załatwienia poza miastem...Ale dzisiaj usłyszałam jak moja babcia z nią rozmawia...Kłóciły się. Babcia mówiła coś w stylu "Jak można zostawić własne dziecko" i powiedziała, że ja...nigdy jej tego nie wybacze, a wiesz co ona na to? 

-Co?- spytała Nicole, coraz bardziej zaniepokojona. 

-Że...jej to nie obchodzi. 

-Allie...Może po prostu źle usłyszałaś?- dziewczyna próbowała pocieszyć przyjaciółkę.

-Nie. Napewno nie. Poza tym...moge spytać babci...Ale najpierw... przyjedziesz?- spytała blondynka tonem pełnym smutku i nadzieji.

-Pewnie, że przyjadę. Gdzie mieszkają twoi dziadkowie? 

Między życiem, a śmierciąPrzeczytaj tę opowieść za DARMO!