°°14°°

879 71 15

Było mi troszkę przykro, przecież zapowiadał się taki przyjemny dzień

Oops! This image does not follow our content guidelines. To continue publishing, please remove it or upload a different image.

Było mi troszkę przykro, przecież zapowiadał się taki przyjemny dzień. I mieliśmy oglądąć moje ulubione bajki! Dlaczego hyung nagle zmienił plany? To nie fair...

Poszedłem do tego pokoju z łóżkiem i się tam położyłem, po prostu leżałem i wdychałem ten przyjemny zapach. Co najdziwniejsze pościel pachniała Yoongim, ale sam Yoongi pachniał dzisiaj jakoś inaczej. Jakby jego zapach wymieszał się z jeszcze jedmą osobą. Może on...znalazł sobie partnera?! I co wtedy będzie ze mną?

Usłyszałem zamknięcie, a raczej trzaśnięcie drzwi na co lekko się wzdrygnąłem. Nie zostawiaj mnie samego, hyung!

Wstałem i mozolnym krokiem podszedłem do okna, wyglądając za nie. Rzeczywiście, hyung wyszedł i szedł do jakiegoś budynku obklejonego neonami. Kilka razy przechodziłem obok niego i okropnie śmierdziało tam alkoholem i papierosami. Fuuu~~

Nie wiedziałem co mam robić, nie chciałem nic noe robić, a już i tak dzisiaj narozrabiałem.

Właśnie, kuchnia. Poszedłem po potrzebne według mnie rzeczy do sprzątania i zabrałem się za robotę. To nie może być trudne, zresztą pff co to dla mnie?

Sprzątałem, szorowałem, układałem i czyściłem wszystko. Naprawdę się starałem! Ale to jest takie męczące~. Skończyłem, gdy za oknem już dawno było ciemno, ale nie wiem która to była godzina, bo żaden właściciel mnie tego nie nauczył.

Nieważne, bo chwilę później wrócił mój hyungie! Podbiegłem do niego i chciałem go przytulić, ale zatrzymałem się w połowie kroku, gdy wyczułem ten ohydny zapach. Pił i to dużo. Cofnąłem się chowając za rogiem.

- Hej, Jiminnie~. Hyung wrócił! -pomiędzy słowami czkał, co wcale nie zachęcało mnie do odpowiedzenia mu, a tymbardziej wyjścia do niego.

- No, maluchu, nie przywitasz się? Wiesz, ja cię widzę. Chodź, stęskniłem się - podszedłem powolutku i stanąłem na bezpieczną odległość.

Miętowowłosy przyciągnął mnie siłą i mocno ścisnął, a po chwili szepnął do ucha:

- Chcesz, żeby hyung był szczęśliwy?

- Tak - odpowiedziałem pewnie.

- Dobrze, idź do sypialni i poczekaj chwilkę, ok?

- Uhm - mruknąłem i poszedłem we wskazane miejsce. Może Yoongi chce się do mnie przytulić, żeby nie było mu zimno podczas snu?

Starszy wszedł do pokoju i spojrzał na mnie lubieżnie, co zaczęło mnie niepokoić.

- Bardzo ładnie sprzątnąłeś. Powinieneś dostać za to nagrodę - mówił to zachrypniętym głosem, ale ja nie zwracałem na to uwagi, bo ucieszyłem się na pochwałę i wizję jakichś słodyczy.

Chłopak zaczął podchodzić, aż pochylił się nade mną, opierając ręce o moje uda.

- Boli cię jeszcze rączka?

- Tak, ale nie tak bardzo jak wczoraj - zacząłem się stresować tą sytuacją, ale starałem się zwięźle odpowiadać.

Min złapał mnie za nadgarstek, a drugą ręką odwijał bandaż, aż rana była świetnie widoczna. Wyglądała obrzydliwie. Przyglądał się jej z zainteresowaniem, a zaraz potem zaczął ją obcałowywać, co było przyjemne, ale też zawstydzające, więc momentalnie się zarumieniłem.

- H-hyung...przestań! - pisnąłem, a on uśmiechnął się cwaniacko i nagle zacisnął palce dokładnie po obu stronach mojej dłoni, tak że świeży strup się zdarł, a jego palce spotkały się w połowie. Zacząłem krzyczeć i się wiercić, a z oczu zaczęły płynąć słone łzy.

- H-yung, błagam przestań!

- W zamian za co? - uśmiechał się ciągle, patrząc wprost w moje zapłakane oczy.

- A cco byś ch-ciał?

- Ciebie - puścił dłoń, przewrócił mnie stanowczo na brzuch i zerwał dolną część garderoby.

Rana dalej pulsowała, boleśnie przypominając o spotkaniu z tamtymi ludźmi, a teraz jeszcze on chce mnie zgwałcić, to jest gorszy koszmar niż ostatnio. Łzy dalej spływały po moich policzkach, a ja powoli zaczynałem się nimi dławić.

Usłyszałem dźwięk rozpinanego rozporka.

- Może najpierw sprawdzimy ile paluszków się w tobie zmieści?

- NIE! H-hyung przestań. Ja nie chcę!

- Nie ty tu decydujesz, na ulicy na pewno miałeś gorzej niż tu, wypnij się.

- Wolałbym tam wrócić niż dalej z tobą mieszkać! - poczułem mocne ugryzienie w pośladek, więc pisnąłem i zacisnąłem zęby. - Nienawidzę cię! - wierzgnąłem nogą, kopiąc go w biodro, na co uścisk lekko się poluźnił.

Wystarczyła chwila, żebym się odwinął i zaczął uciekać. Wybiegłem z pokoju, a następnie z mieszkania i na korytarzu zmieniłem się w kota.

Bieganie z ranną łapą nie było łatwe, ale wiedziałem że muszę uciec. Nie chciałem tam wracać. Nie chciałem znów tak szybko komuś ufać, tylko dlatego że przez chwilę był miły.

- Kurna, Jimin! Wracaj tu!!!

~~~~~~~~~~~~~~~~~~
I'm lama in making drama ¬_¬

Do następnego i trzymajcie się cieplutko🐝✨

Excellent lovers//yoonminWhere stories live. Discover now