Poczułem paznokcie wbijające się w skórę moich pleców, które po chwili zsunęły się w dół. Warknąłem unosząc głowę do góry, powodując, że moje loki uniosły się na moment i opadły na swoje miejsce. Zacisnąłem powieki odczuwając zbliżającą się przyjemność. Dziewczyna pode mną, której imienia nawet nie pamiętam jęczała głośno, co utwierdziło mnie w przekonaniu, że też jest blisko. Moje usta dostały się do miejsca pomiędzy jej szyją, a ramieniem. Zassałem jej skórę lekko, aby nie robić śladów, które mogłyby przypomnieć jej o naszym zbliżeniu, ponieważ nie potrzebowałem dodatkowych problemów. One zawsze się przylepiają, kiedy czegoś chcą. Kręcą czterema literami koło twojego ciała, a dokładniej mówiąc kroku spodni. Próbują z Tobą flirtować, czasami nawet stawiają Ci drinka, co powinno być na odwrót. Chcą żebyś zabrał ją do mieszkania i zaopiekował się nią jak kotem, którego wyrzucono. Obiecałem sobie, że już tego nie będę robił, ale zwykle po pewnym czasie łamię swoją obietnicę i gówno z tego mam, bo uświadamiam sobie, że traciłem czas, a później znowu gdy żegnałem 'kota' po stosunku, ona zaczyna płakać i mówić, że jedynie tylko o to mi chodziło. 'Czy to moja wina, że sama wepchnęłaś mi się do łóżka?' Dłonie zacisnęły się mocno na prześcieradle. Biodra poruszały się w dość szybkim tempie do przodu i tyłu. Moja męskość pulsowała, a dolna warga bolała, od jej przegryzania. Dziewczyna o rudym kolorze włosów doszła pierwsza, a ja zaraz za nią. Ruchy stały się wolniejsze. Wyszedłem z niej i ściągnąłem prezerwatywę. Zaplotłem ją w supeł i odrzuciłem obok łóżka. Uśmiechnęła się do mnie szeroko i lekko wygięła. 'Nie, nie powiem Ci, że masz słodki uśmiech, Skarbie'.

     - Możesz już iść.

Powiadomiłem rudą dziewczynę, nie zwracając swojej uwagi na nią i zabierając pościel położyłem się obok niej odwracając do niej plecami. Muszę się wyspać, chociaż te cztery godziny do dziewiątej, kiedy chłopaki mają przyjść. Wiem, że rano będę miał kaca, ale mam to w dupie. Czuję się tak co weekend, no i czasami imprezuję też w tygodniu, więc wiem co mnie czeka. Zimny prysznic, jak tylko wstanę. Dziewczyna jednak nie ma dość. Przytula się do moich pleców, a jej ręce lądują na moim gołym torsie. Ustami i językiem pieści moje ramię. Odrywam ją od siebie. Nie mam ochoty, ani czasu na drugą rundę. Mam nadzieję, że któryś z chłopaków nie powiedział jej, żeby mnie trochę po wkurzała, a mogę śmiało powiedzieć, że dobrze jej idzie. Wytnę im języki, żeby na drugi raz nie paplali za dużo, bo zaczyna mnie to wkurwiać.

     - Jeszcze tutaj jesteś?

Warknąłem. Jestem naprawdę zły. Mówiłem wyraźnie, że może przyjść do mnie, ale tylko po to aby się ze mną pieprzyć, a po wszystkim ma sobie pójść. I nie zmienię swojego zdania, przez jakąś tam laskę. Niczym się nie różni od pozostałych. Chciałem tylko się wyładować, odstresować i nic więcej. Nie liczyłem na ślub, kurwa. Mam dopiero dwadzieścia jeden lat i mam prawo korzystać z życia jak chcę. Siadam na łóżku i pocieram nadgarstki. Wstaję z materaca i idąc do łazienki rzucam w jej stronę:

     - Masz minutę i twojej dupy ma tutaj nie być.


                    *         *        *


     - Harry!

Jęknąłem w poduszkę słysząc z salonu wykrzykiwane moje imię. Chcę spać dalej i mam w dupie tego kto na mnie czeka. Głowa mi pulsuje i mam ochotę wziąć kilka tabletek na ból i sen, obudzić się za kilka dni i wtedy mógłbym wrócić do tego całego gówna, które nazywa się 'pieprzona rzeczywistość'.

     - Harry! Wstawaj!

Ktoś zaczął szarpać moją pościel, którą zaraz ze mnie zdjął. Nie przejął się nawet, że nie mam nic na sobie, a poza tym leżałem na brzuchu. Jestem pewien, że to chłopaki. Tylko oni mają klucze do mojego mieszkania i tylko oni tak mnie budzą. To znaczy, to jeden z ich sposobów. Czasami nawet bardzo często jak nie mogą mnie obudzić oblewają mnie wodą, lodowatą wodą.

     - Masz pięć minut. Ruszaj dupę.

Rozpoznałem głos. To Liam. Chłopak zamknął drzwi za sobą, chwile temu mi grożąc. Kurwa. Naprawdę muszę już wstać. Przekręciłem się i leżąc na plecach wyciągnąłem się. Usiadłem na materacu i przetarłem zmęczone powieki. Wolnym krokiem poszedł do łazienki i od razu wszedłem pod prysznic. Muszę się umyć. Czuć ode mnie alkohol i jakiś dziwny zapach damskich perfum. Na moje szczęście dziewczyna wyszła, gdy tylko wróciłem z łazienki. Rzuciła we mnie kilka słów, ale zignorowałem je i poszedłem spać. Po co mi je w ogóle mówiła? I tak się już nie spotkamy. Przerzuciłem przez głowę swoją białą koszulkę, a zaraz za nią czarną, skórzaną kurtkę. Czarne dżinsy, buty i inne ubrania miałem już na sobie. Spryskałem się perfumami i ruszyłem korytarzem w stronę salonu połączonego z kuchnią. Chłopaki odetchnęli z ulgą, kiedy w końcu się zjawiłem. Lodówka świeciła pustkami, a mój brzuch był głodny. Nie jadłem od kilkunastu godzin. Nie, że głoduję. Nie mam czasu na zrobienie zakupów. Nie lubię takich miejsc. W końcu jednak będę musiał tam zajrzeć. Sięgnąłem z szafki wafla ryżowego i telefon, który schowałem go do kieszeni.

     - Dokąd się wybieramy?

     - Nie mamy czasu na rozmowę. Chodź.

Zawołał Zayn. Chłopaki, czyli Liam, Zayn, Louis i Niall ruszyli swoje tyłki z mojej czarnej kanapy i udali się w stronę drzwi wyjściowych. Przewróciłem oczami i od razu ruszyłem za nimi. Zamknąłem drzwi kluczem i szybkim krokiem pobiegłem do windy. Będąc na dole, czarny Van czekał na nas. Wsiedliśmy do niego. Wspominałem, że kiedyś byliśmy zespołem? Rozpadł się, jednak nadal uczestniczymy w różnych akcjach. Lubię to naprawdę, ale czasami serio nienawidzę, mocno.

     - Więc? Dowiem się dokąd jedziemy?

Odezwałem się zniecierpliwiony.

     - Jedziemy do 'Ferries', Dom Dziecka.

HARSH - Harry Styles Fanfiction [PL]Przeczytaj tę opowieść za DARMO!