Takie tam zapoznanie oraz prolog

314 11 12

To może od początku, Cassandra urodziła sie na południowej części Japonii.Ma jasno brązowe włosy wpadające w blond, bardzo piękne i hipnotyczne zielone oczy oraz jest szczupła ale wygimnastykowana, lubi pokopać czasem piłkę.
 Na początku jej dzieciństwa było normalnie, matka i ojciec w pracy a zajmowała sie nią babcia, którą bardzo kochała... Lecz wszystko co dobre, szybko się kończy. Zaczęło sie od tego że matka Cass straciła pracę, zaraz po niej ojciec... Matka popadła w alkochol, zaś ojciec w jeszcze większe bagno, bo w narkotyki, pomyślcie co to za szok dla 13- letniej dziewczyny... Na szczęście babka nie pozwalała zbliżać sie do niej rodzicom w takim stanie... Ale to w końcu też przeminęło.... Babka zmarła...Nie do końca wiadomo dla czego... Dziewczyna długo przeżywała żałobę po śmierci jedynej osoby którą kochała... Nie miała już nikogo, rodzice sie nie liczyli...Po jej śmierci oboje zaczęli bić dziewczynę, zaś ta zaczęła sie zamykać w sobie, przez słabą sytułację w rodzinie dzieciaki w szkole odwróciły sie od niej, a nawet dokuczali jej i wyśmiewali sie... A także padło na nią przezwisko "lepkie łapy"... Taaa... Kradła w szkole, bo jak inaczej, jak w domu ani grosza, a jak już coś jest to wszystko przepija matka albo wydaje ojciec na kolejne dragi... Kradła różne rzeczy... Jedzenie, pieniądze, telefony. Ale nie tylko w szkole, nauczyła sie kraść w stylu "kieszonkowca", jeździ metrem i okrada ludzi przechodząc obok nich, a ci nawet sie nie orietują. W ten sposób "dorabia sobie", jak sama to określa. 

Wytrzymuje to co robią jej rodzice, ale teraz przegieli pałkę... Doszło do tego że chcieli sprzedać córką, ale ta kiedy to podsłuchała natychmiast sie spakowała i uciekła z domu... Aktualnie jest kilka przecznic od swojego domu, ma przy sobie plecak, są tam najpotrzebniejsze rzeczy, kilka ubrań, kradziony telefon oraz słuchawki i pieniądze które swoją drogą też zwędziła. 

I gdzie ja teraz sie podzieje... Byle zdala od tych zwierząt... - Pomyślała i przeszła przez pasy... Nagle zacząl padać deszcz, a ona nie ma nawet kaptura... Wybiegła z domu, tak jak stała... Krótkie spodenki i bluzka na ramiączkach... - Super, gorzej już być nie może...- Powiedziała na głos- Ale musze isć, puki sie nie skapli..- Ruszyła szybkim krokiem przed siebie. Stanęła na przystanku autobusowym i łapała stopa, po jakiś 20 minutach czekania ktoś sie zlitował i zatrzymał na przystanku. Wsiadła szybko do auta. - Jezu, dziękuje panu... - Popatrzyła na 'wybawcę' miał czerwone włosy, postawione chyba na żeł do góry, fajnie wyglądały. Czerwoną koszulę a na nią czarną marynarkę oraz czarne spodnie. - Gdzie jedziesz? - Zapytal miłym głosem, uśmiechnął sie i ruszył autem. - Jak najdalej... - Odpowiedziała i otrzepała włosy, które byl już całe mokre, cała była mokra... - Czemu? Coś sie stało? - Zapytał po chwili milczenia - Można tak powiedzieć... Ale.. Nie chce o tym gadać, ok? - Ok.. Masz gdzie sie zatrzymać? - Ponownie zapytał, wygląda na to że ma dore zamiary - Chyba nie... A co? - Popatrzyła na niego z blaskiem w oczach. - Może mógłbym cie przenocować. - Serio?! Dzięki! 


======


Tak sie oto prezentuje przedstawienie oraz zarys historii naszych bohaterów.


Bad Girl, Good Kitty  - Supa StrikasWhere stories live. Discover now