✨ 34. Jej już nie ma

17.6K 1.4K 662


Mijały minuty, godziny, dni, na pewno tygodnie.

Mijał czas.

Tik tak, tik tak, tik tak...

Mijał czas, gdzieś obok mnie, tak jakby obok mnie. Jakby trochę ze mną, trochę we mnie, a trochę obok. Nie potrafiłabym tego wyjaśnić.

Góra. Dół.

Wdech. Wydech.

Góra. Dół.

Miałam otwarte oczy, ale nie widziałam.

Było szaro.

Nic nie miało koloru.

Ktoś szalenie niezdarny musiał wylać na wszystko wybielacz.

Nic nie miało koloru.

Nic nie miało sensu. Straciło formę i kształt.

Było nierealne.

Irytująco nierealne, boleśnie bezradne.

Bez.

Sensu.

Miałam sprawne uszy, ale nie słyszałam.

Gdybym słyszała i słuchała tego, co mówią; gdybym świadomie odbierała bodźce, utonęłabym. W tej fali szeptów, które niosły prawdę. Tę prawdę, która dla mnie była nieprawdą. Bo jakżeby mogła nią być?

To był absurd.

To było niemożliwe.

Taka prawda to żadna prawda.

To nie była prawda, którą mogłabym, którą chciałabym przyjąć.

Do mnie docierały tylko szepty. To wszystko były tylko szepty.

Ich szepty i szepty w mojej głowie. Straciłam rachubę, do kogo należały.

Byłam przytomna, ale czułam się jak we śnie, w koszmarze.

To był długi, niekończący się, trwający i trwający koszmar. Nie umiałam się z niego obudzić.

Gdybym się obudziła, musiałabym zmierzyć się z tym, co się stało.

Teraz bolało, ale trochę mniej.

W sensie: mniej niż gdybym była świadoma.

Od kilku godzin, dni, na pewno tygodni trochę mnie ubywało.

Z każdą minutą było mnie trochę mniej.

Tak trochę usychałam, trochę więdłam, trochę umierałam.

Najgorszą torturą był fakt, że nie mogłam umrzeć do końca. Chyba nie chciałam, ale tak byłoby łatwiej.

Bo niby umierałam, niby usychałam, a nadal tak wiele było we mnie życia.

Jak to możliwe?

Jak to w ogóle możliwe?

Serce wyrwane, wspomnienia poszarpane, nadzieje potłuczone. A ja nadal oddychałam. Ja nadal trwałam.

Jej nie ma.

A ja nadal trwałam.

Pojedyncza łza stworzyła mokrą ścieżkę na policzku. Piasek pod powiekami ranił zmęczone oczy. Potarłabym je, może byłoby lepiej, ale za chwilę, kiedy ta łza by wyschła, to już nie miałoby znaczenia.

Nic nie miało znaczenia.

Wszystko było bez sensu.

Ja byłam.

Książę Mafii (High School Tales) || ✔️Przeczytaj tę opowieść za DARMO!